Gdzieś między Polską a Niemcami, a szczególnie w NRD

Jak to sie robi w Niemczech: Planowanie przestrzenne, durnie!

Adam Wajrak, "Planowanie przestrzenne, durnie!", GW

"W miastach to samo, choć ich zalewanie wiąże się raczej z gwałtownymi opadami, niż wylewaniem rzek. Woda miasta zalewa, bo gdzie ona ma do diabła wsiąkać? Sam system kanalizacji to nie wszystko. Trawniki, parki, a nawet nieużytki - to miejsca, gdzie woda może sobie swobodnie wsiąknąć. To miejsca mogące powstrzymać gwałtowny jej spływ. By takie miejsca zidentyfikować, potrzebna jest znajomość rodzajów gleb i wskazanie, których nie należy zabudowywać. Niestety my z automatu zupełnie niedawno odrolniliśmy w miastach wszystko, czyli ułatwiliśmy zabudowę. Każdy dach, chodnik, metr ulicy czy parkingu to metr powierzchni nieprzepuszczalnej. Jeżeli będziemy zabudowywać nasze miasta tak, że nie będzie w nich kawałka zielonego, to się nie dziwmy, że nas zalewa. Zalewa, bo nie wsiąka!"

Prawda. A jak to się robi w Niemczech? Tutaj płaci się za wodę bardzo drogo. Opłata teoretycznie rozbita jest na opłatę za dostarczenie wody i opłatę za odprowadzenie ścieków, ale w większości gmin liczą litr wody dostarczonej = litr wody odprowadzonej. Sumaryczna opłata w niektórych rejonach wychodzi rzędu 5 EUR/m^3. Zmiana proporcji między ilością doprowadzonej wody a odprowadzonych ścieków jest trudna i wymaga naprawdę dobrego uzasadnienia.

 Ale co to ma wspólnego z zabetonowywaniem trawników? Otóż mieszkałem przez parę lat w Oberursel koło Frankfurtu. Tamta gmina postanowiła liczyć inaczej. Przecież do kanalizacji odprowadzana jest również część wody deszczowej. Więc oni zauważyli, że na przykład sklep z dużym parkingiem płaci takie same opłaty za wodę/kanalizację jak ogrodnictwo. Tymczasem woda deszczowa z ogromnego parkingu idzie do kanalizacji, a ogrodnictwo zużywa większość wody na podlewanie, więc woda ta do kanalizacji nie wraca. Teraz najciekawsze - co zrobili: Zamówili zdjęcia lotnicze całej gminy, na podstawie zdjęć lotniczych określili procent powierzchni zabudowanej każdej działki i na tej podstawie na nowo podzielili opłaty za ścieki. Oczywiście teraz trzeba zgłaszać każdą zmianę powierzchni zabudowanej (np. położenie lub usunięcie chodnika) do właściwego urzędu. W ten sposób stworzyli presję finansową na to żeby terenu nie zabetonować, a nawet na to żeby istniejący beton usunąć. Może nie całkiem proste, ale skuteczne.

-----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

Dotyczy: , , ,

Kategorie:Jak to się robi w Niemczech?

Sledz donosy: RSS 2.0

Wasz znak: trackback

-----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------


8 komentarzy do “Jak to sie robi w Niemczech: Planowanie przestrzenne, durnie!”

  1. lmblmb pisze:

    Teraz najciekawsze – co zrobili: Zamówili zdjęcia lotnicze całej gminy, na podstawie zdjęć lotniczych określili procent powierzchni zabudowanej każdej działki i na tej podstawie na nowo podzielili opłaty za ścieki. Oczywiście teraz trzeba zgłaszać każdą zmianę powierzchni zabudowanej (np. położenie lub usunięcie chodnika) do właściwego urzędu.

    I to jest idealny i dokładny opis „choroby niemieckiej”, czyli próby opisania i zaksięgowania wszystkiego. Koszty takich operacji są kosmiczne, bo człowiek w biurze wykazuje tylko niewielki odsetek wydajności pracownika firmy prywatnej, ale Niemcy są tradycjonalistami, i tylko niewielu z nich tłumaczyło mi, że pozbycie się tej czapy jest koniecznością.

  2. cmos cmos pisze:

    I to jest idealny i dokładny opis „choroby niemieckiej”

    I to jest idealny opis „choroby polskiej”, czyli posługiwania się wydajemisiami zamiast twardymi danymi. Jeżeli mniej niż 10 EUR na mieszkańca gminy wydaje Ci się „kosmicznymi kosztami” to zauważ, że każdy z tych mieszkańców na wodę zimną + ścieki wydaje rocznie najmniej 20 razy tyle. Zdjęć lotniczych nie robią urzędnicy, tylko firma prywatna. Wynik tej akcji obniża opłaty dla zwykłego mieszkańca, a podnosi je dla niektórych firm. A dzięki zmniejszeniu strat powodziowych cała operacja jest bardzo zyskowna.

    A jeżeli wierzysz, że firmy prywatne zawsze efektywnie wydają pieniądze, to chyba musisz trochę prasy ekonomicznej poczytać. Ja sam mógłbym opowiedzieć sporo historii widzianych u naszych klientów, ale pewne umowy obowiązują…

  3. bialybez pisze:

    A mnie sie podoba, ze na niemeickich parkingach często, kostki ażurowe, a w Polsce pelne. Do zaparkowania auta wystarcza jedne i drugie ale te azurowe sa bardziej, ekologiczne.

  4. lmblmb pisze:

    Jeszcze raz a propos wody – w Polsce istnieje prosty i legalny sposób na uzyskanie dostępu do tańszej wody, np. do podlewania – firma wodociągowa instaluje kurek w ogrodzie z oddzielnym wodomierzem. W ten sposób nie płaci się za ścieki.

    Istnieje tylko jeden limit – podlewać wolno przed godziną 6 i po 21. I wyobrazź sobie, że ludzie się tego trzymają, mimo że nikt nie pilnuje. Nikt, oprócz sąsiadów.

    Wracając do liczenia powierzchni dachów, to nie masz racji, 10 euro to nie jest mało, bo takich pomysłów Niemcy są pełne, a „od ziarnka do ziarnka” itp. I nie porównuję Niemców z Polską, a innymi krajami w których również mieszkałem. Poziom regulacji życia doprowadzony jest do paranoi tylko w Niemczech, co mi generalnie nie przeszkadza, tylko klnę pod koniec miesiąca jak widzę ile to kosztuje podatków.

    Sprawa jest prosta, niemieckie państwo ma za dużo pieniędzy i je marnuje.

  5. cmos cmos pisze:

    Wracając do liczenia powierzchni dachów, to nie masz racji, 10 euro to nie jest mało, bo takich pomysłów Niemcy są pełne, a „od ziarnka do ziarnka” itp.

    10 euro to oczywiście dużo jak za gazetę codzienną, ale w porównaniu z oszczędnościami uzyskanymi dzięki nim, to mało. Czy jesteś też przeciwnikiem podzielników kosztów ogrzewania? One kosztują znacznie więcej niż 10 euro i to co roku. A może uważasz, że trzeba zrezygnować z wodomierzy? One też są znacznie droższe niż 10 euro. A może wywalić liczniki prądu? Bo przecież ziarnko do ziarnka. A to wszystko pomysły z tej samej beczki – żeby każdy płacił za siebie. Ja tam wolę wydać jednorazowo 10 euro i płacić za siebie. Naprawdę wolisz ryczałt za ogrzewanie, jak za komunizmu?

  6. cmos cmos pisze:

    @brytnej

    Kluczowa jest data – 2005. To właśnie wtedy zrobiono zdjęcia a odpowiedni paragraf dotyczy zgłaszania zmian powierzchni utwardzonej oraz nowej zabudowy.

  7. brytnej pisze:

    Coś mi się to odczytywanie powierzchni uszczelnionej i przepuszczalnej na podstawie zdjęć lotniczych wydawało dziwaczne i niezbyt zgodne z niemieckim standardem państwa prawa. Dokładniej jest tak, że właściciele nieruchomości mają obowiązek złożenia w gminie zestawienia nt. zabudowania lub utwardzenia powierzchni działki, zaś gmina może dopiero w zastępstwie, w razie niedostarczenia tegoż zestawienia, podjąć we własnym zakresie odpowiedni szacunek. Porównaj §18 Abs. 5 Satz 1, 3 AbwBGS (Oberursel Ts.) i.d.F.v. 21.07.2005.

Skomentuj i Ty

Komentowanie tylko dla zarejestrowanych i zalogowanych użytkowników. Podziękowania proszę kierować do spamerów