Żegnaj NRD (2): Droga na Zachód i TV
Gdzieś między Polską a Niemcami, a szczególnie w NRD

Żegnaj NRD (2): Droga na Zachód i TV

No z tym Zachodem w tytule to chyba trochę przesadziłem. O NRD nie mówiło się Zachód. Bardziej pasowałoby tu podobne słowo czeskie. Jak jeden z moich polskich kolegów ze studiów opowiadał: Mój kolega, Czech, oznajmił pewnego razu "Idę na zachod". Trochę się zdziwiłem, a jeszcze bardziej gdy wrócił już po kilku minutach. Potem się dowiedziałem, że "zachod" to po czesku "toaleta".

Był rok 1980, koniec sierpnia, granica z NRD zamknięta, a ja właśnie rozpoczynałem naukę w liceum. W klasie z rozszerzonym niemieckim. Nauczycielką była Niemka z NRD, z wykształcenia nauczycielka muzyki, w Polsce od dłuższego czasu jako żona Polaka, lekarza chirurga. Rozszerzony niemiecki to było 7 godzin w tygodniu. I tak przez 4 klasy. Nie narzekam, między innymi dzięki temu jestem tu, gdzie jestem. Ale wróćmy do NRD. W tych czasach w budynku w którym z rodzicami mieszkałem była już instalacja zbiorcza dostarczająca wszystkie dwa programy krajowe. Ale w okolicach nadgranicznych każdy chciał mieć więcej niż te dwa, więc na dachach i balkonach rósł las anten systemu Yagi, często dużych, nawet do 21 elementów i ponad 2 m długości. Dwa kanały telewizji NRD chodziły na tym jak złoto, swoją 13-elementową w sprzyjających warunkach odbierałem nawet baaardzo zaszumioną telewizję szwedzką.

NRD znajdowała się stale w rozkroku (żeby nie powiedzieć schizofrenii). Widać go było już w przyjętych standardach transmisji radiowych i telewizyjnych. Przypomnę, że w transmisji radiowej na falach ultrakrótkich istniały wtedy dwa konkurencyjne standardy: Standard CCIR (87,5 – 108 MHz, raster 100kHz) zwany "wysokim" lub "Zachodnim", oraz OIRT ((66 – 74 MHz, raster 10 kHz) zwany "niskim" lub "Wschodnim". Standard CCIR był technicznie lepszy (nie bez powodu używamy go dziś) a pierwsze w Polsce stacje nadające na UKF działały właśnie w tym standardzie. Później w Polsce zapadła decyzja polityczna o przejściu na standard wschodni, natomiast NRD, jako jedyny kraj bloku wschodniego pozostała przy standardzie zachodnim. Dzięki temu NRD-owcy mogli słuchać zachodniego radia po prostu na odbiornikach kupionych w sklepie.

Z telewizją sprawa była bardziej skomplikowana. Podobnie jak w transmisji radiowej, istniały wtedy dwa używane w Europie konkurencyjne standardy telewizji kolorowej: PAL, używany w większości krajów Zachodu, oraz francuski system SECAM. Kraje socjalistyczne nie mogły oczywiście przyjąć ideologicznie niesłusznego systemu PAL, do wyboru pozostał tylko SECAM. Nawiasem mówiąc wschodni SECAM też nie był dokładnie taki sam jak francuski. Na początku wszystko szło jak trzeba, ale wkrótce okazało się, że mało kto w NRD chce kupować krajowe telewizory wyłącznie z systemem SECAM. Oglądanie zachodniej telewizji (oficjalnie zabronione) na czarno-biało nie było warte wydawania pieniędzy na kolorowy telewizor. Cóż było zrobić - trzeba było produkować telewizory dwusystemowe, chociaż wszyscy wiedzieli że PAL służy wyłącznie do czynów zabronionych.

Telewizor RFT

Telewizor firmy RFT (NRD, koniec lat 80-tych XX w.)

A co właściwie było w tej telewizji? Już na pierwszy rzut oka programy NRD-owskie wyglądały inaczej niż polskie. W TVP kolor był zawsze blady i marny (nawet jeszcze w początku lat 90-tych), w NRD-owskiej kolory były ładniejsze i bardziej nasycone. Mieli lepsze kamery po prostu. A co do zawartości merytorycznej:

  • Bardzo dużo sportu. Mnie to akurat nie ruszało, ale niektórych tak.
  • Szlagiery, rewie z muzyką i baletem, znacznie bardziej wystawne niż w TVP.
  • Czasem, częściej niż w TVP, zachodnie filmy. Podobno puszczali je na parę dni przed zaplanowaną emisją w telewizji RFN, żeby im krwi napsuć a przyciągnąć do siebie widzów z zachodu.
  • Piaskowy dziadek, namiętnie oglądany przez dzieci z RFN, jednak słabo konkurencyjny dla Bolka i Lolka albo Reksia.
Piaskowy dziadek.

Piaskowy dziadek (NRD) Źródło: http://www.sandmaennchen.de

To były względne pozytywy. Żadnych killerów, czasem można było spojrzeć. A teraz negatywy:

  • Wiadomości (Aktuelle Kamera) były jeszcze nudniejsze i jeszcze bardziej zideologizowane niż Dziennik Telewizyjny.
  • NRD-owskie filmy co najmniej równie złe jak polskie (albo i jeszcze gorsze).
  • Beznadziejny poziom humoru.
Logo Der schwarze Kanal

Logo Der schwarze Kanal Żródło

I jeszcze najmocniejszy w sensie negatywnym punkt programu: Der schwarze Kanal (Czarny kanał). Był to cotygodniowy program publicystyczny, w którym prowadzący, Karl-Eduard von Schnitzler, przedstawiał odpowiednio dobrane i zmanipulowane materiały telewizji RFN z odpowiednim komentarzem. Schnitzler był prawdziwym hardkorem, najgorsze polskie manipulacje i programy propagandowe w rodzaju Tu jedynka to przy nim małe miki. Nie byłem stanie wytrzymać nawet paru minut jego audycji bez rzucania kapciami w telewizor. Potrafił zmienić dowolny kawałek materiału w totalną, agresywną krytykę i kompromitację kapitalizmu i demokracji niesocjalistycznej. Ponieważ na większości terytorium NRD bez problemu można było odbierać niemanipulowany i niekomentowany program telewizyjny z zachodu,

Zasięg zachodniej telewizji w NRD

Zasięg zachodniej telewizji w NRD. Żródło: Wikipedia Autor: anorak2

to Czarny kanał działał przede wszystkim na mieszkańców rejonu Drezna i terenów na północnym zachodzie (skrót nazwy pierwszego programu telewizji RFN rozwijano nawet jako Außer Rügen und Dresden - Oprócz Rugii i Drezna) oraz na ludzi, którzy z przyczyn zawodowych programów zachodnich oglądać nie mogli - żołnierzy, milicjantów, strażaków itp. Dla członków tych grup zawodowych oglądanie Czarnego kanału było okresami i miejscami obowiązkowe. Ciekawe, że program przynosił skutki odwrotne do zamierzonych - najwięcej wniosków o wyjazd na stałe do RFN (wrócę jeszcze do tego w którymś z odcinków) było właśnie z regionu Drezna. Za to audycja miała swoich wiernych widzów w RFN. Czarny kanał nadawano do samego końca, ostatni wyemitowano na 9 dni przed upadkiem muru. Wydaje mi się że czytałem że potem, uznając fachowość Schnitzlera, zatrudniła go RFN-owska telewizja publiczna (oczywiście nie nadawał się do pokazywania na wizji), ale nie udało mi się wyguglać potwierdzenia tej informacji.

Następne odcinki oczywiście nastąpią.

-----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

Dotyczy: , , ,

Kategorie:DeDeeRowo

Sledz donosy: RSS 2.0

Wasz znak: trackback

-----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------


10 komentarzy do “Żegnaj NRD (2): Droga na Zachód i TV”

  1. pentaprism pisze:

    @obywatelska korekta
    skrót nazwy pierwszego programu telewizji NRD rozwijano nawet jako Außer Rügen und Dresden – Oprócz Rugii i Drezna

    RFN miało chyba być.

  2. Tava3 pisze:

    Przyznam szczerze, że po upadku bloku wschodniego, czy też tak zwanej komuny najbardziej brakuje mi właśnie filmów NRDowskich. Teraz część produkcji niemieckiej stara się je zastąpić, jednak tamte były tak dalece przerysowane, że na prawdę były lepsze od niejednej komedii (zwłaszcza tych polskich z lat 90tych).

    Moją uwagę zwrócił kiedyś serial „Ukryta kamera”, film odcinkowy o agentach z Niemiec wschodnich tropiące reakcjonistyczne zachowania cenionych obywateli Niemiec zachodnich. Puszczany był w piątek na dwójce ok. 21. I to było to. Z tymi filmami mogły się co najwyżej równać „Sprawy majora Zemana”, serial produkcji Czechosłowackiej o inteligentnym majorze Ochotniczej Rezerwy Milicji.

    Odnośnie samych filmów nie byłbym aż tak krytyczny, przecież „Rejs”, „Barwy ochronne” czy „Hydrzagadka” powstały w komunie. Co prawda pierwszy raz „Rejs” oglądałem w kinie jako 20 minutową etiudę filmową, puszczaną przed głównym filmem (naprawdę!). „Miś” był pewnym wyjątkiem, wszedł do kin latem 1981 r. czyli zrobiony został za czasów panującej „pryszczycy” (bardzo mi się to podoba, bardzo w stylu realnego socjalizmu).

  3. droocik pisze:

    Jaki ten świat mały…

    Wylądowałem na tym blogu zupełnie przypadkiem. Ot, w przypływie nostalgii za tymi latami, gdzieś tam wieczorkiem wstukałem w google jakiś tam tekst z „nrd” m.in. jako słowo kluczowe i dość szybko trafiłem tutaj. Najpierw wyrzuciło mnie gdzieś na środkowe teksty bloga o NRD, poczytałem, fajne, to potem wróciłem nas początek, bo blog mnie zainteresował.
    Czytam, czytam a tu ten tekst: „… Był rok 1980, koniec sierpnia, granica z NRD zamknięta, a ja właśnie rozpoczynałem naukę w liceum. W klasie z rozszerzonym niemieckim. Nauczycielką była Niemka z NRD, z wykształcenia nauczycielka muzyki, w Polsce od dłuższego czasu jako żona Polaka, lekarza chirurga. Rozszerzony niemiecki to było 7 godzin w tygodniu. I tak przez 4 klasy…”
    O rany! Kolega z klasy! Ale nie, ja o swoim życiu jednak zacząłbym: „Był rok 1981…” znaczy jestem ten młodszy rocznik, ale reszta się zgadza. Czyli Ty byłeś ten starszy rocznik, klasa wyżej.
    Tak, pamiętam, pani Frau S. – najlepsza nauczycielka j.niemieckiego jaką sobie można wyobrazić w tych psiasznych czasach. Nie pamiętam, czy miała jakieś inne wykształcenie do nauki języków obcych, ale jej metody były genialnie proste i po prostu skuteczne.
    Po polsku mówiła całkiem nieźle, choć często trzeba było ją poprawiać. Ale to, co robiła na swoich lekcjach, to wówczas raczej wykraczało poza ówczesne standardy.
    Jako nauczycielka muzyki, „katowała” nas piosenkami po niemiecku. I to był świetny sposób na naukę języka niemieckiego, głównie wymowy niemieckiej. Do dzisiaj pamiętam więcej piosenek po niemiecku niż po polsku.
    Ale wracamy do meritum. Pamiętam, że kiedyś tam w klasie maturalnej był u nas jakiś misiek, co reklamował studia na swojej uczelni i chyba to była osoba ta z Twojego Ilmenau.
    Przyznam, że się zastanawiałem, ale niestety byłem kiepski z fizyki. Owszem z matematyki w klasie mat-fiz byłem orłem, że się pochwalę: całki, różniczki no problem, matura potem na 5 (w nrd byłoby chyba na 1) no ale ta fizyka w wykonaniu pana nauczyciela (chyba mówiliśmy na niego Żyła) była cienka w moim wykonaniu.
    Dlatego na tą Informatykę (którą się interesowałem) poszedłem jednak na WIET na Polibudę – potem to się zrobiło US, ale kierunek CEiI – tam nie było fizyki, ale pamiętam, że był m.in. egzamin pisemny z historii i geografii (pamiętasz panią od geografii – to osobna historia prawda?) Historia – lubiłem historię jako taką, więc napisałem na 4, geografi nie lubiłem, ale coś tam zostało z liceum (te dwa przedmioty – absolutnie się nie uczyłem na egzamin), a tu też na 4. Matma i nieniecki – śmiechu warte, pamiętam, że na matmie razem z 2 kolegami po 15 min. patrzyliśmy na siebie, wszyscy palący, zatem chyba trzeba iść na fajkę… No to poszliśmy oddając kartki. Wszyscy zdali na 5. Z niemieckim oczywiście podobnie, pytania egzaminacyjne były takie proste, że jak pamiętam po 10 min. wyszedłem na fajkę.
    Także, jakbym się jednak zdecydował na tą uczelnię w NRD, to kto wie, może jednak zdałbym egzamin z fizyki i wylądowałbym u Was w Ilmenau dla Was jako ten młodszy rocznik i byśmy się spotkali na uczelni. Cóż, ja też podjąłem przypadkiem najlepszą decyzję w swoim życiu wybierając ten kierunek – Cybernetyka Ekonomiczna i Informatyka. Na dzień dobry to był to dziwny kierunek w 1985 roku. Ale po 3 latach, to wszyscy mnie się pytali, jakim cudem się tam dostałem, przecież tyle chętnych… Dygresja – jak ja się tam dostawałem, to miejsc było więcej niż chętnych czyli wystarczyło zdać egzamin. Potem to jak wyżej, było ciężko.

    • cmos cmos pisze:

      Pozdrawiam kolegę z tego samego liceum.

      Oczywiście pamiętam tych wszystkich nauczycieli – Żyła był naszym wychowawcą, na panią P. od geografii miałem sposób i mój poziom stressu na jej lekcjach leżal w zakresie całkowicie akceptowalnym.
      A nauczycielka od niemieckiego zmieniła dla nas kolejność przypadków (z niemieckiej Nominativ, Akkusativ, Genitiv. Dativ) na odpowiadającą polskiej (Nominativ, Genitiv, Dativ, Akkusativ). W uczeniu się bardzo pomogło, ale jak uczyłem syna w Niemczech to trochę przeszkadzało.

      Ale nawet jakbyś się zdecydował startować na studia do NRD, to i tak byś nie trafił do Ilmenau – przez następne dwa czy trzy lata nie było tam nowych studentów z Polski.

      • droocik pisze:

        No właśnie, coś mi tu nie pasowało z tym Ilmenau u mnie. Jak pisałem, ktoś tam u nas był reklamować studia zagraniczne, ale tak w zasadzie nie pamiętam tego Ilmenau. Był już rok 1985 – czyżby bali się już Polaków? Była mowa chyba o Lipsku, coś tam o Berlinie, ale Ilmenau… nie za bardzo.
        Czyli co, byłeś ostatnim rocznikiem w tym Ilmenau?
        Bo jakieś tam studia zagraniczne były jeszcze, gdyż ktoś z klasy poszedł chyba do tego właśnie Lipska, ktoś do Berlina, czy jakos tak… no nie pamietam.
        Co do Żyły, to fajny był facet, ale zbyt fajny, by mnie leniucha fizyki nauczyć. Nieco dziwne, bo z matmy nie było problemu jak pisałem. A to niby oba przedmioty ścisłe i w ogóle. No ale wyszło, jak wyszło.
        Co do pani P. z geografii no to wiadomno zupełnie inna historia. Najwredniejsza nauczycielka w historii. Wielu pewnie do dziś na jej wspomnienie drży ze strachu. Ale jak byłeś inteligentny, sprytny to cię małpa jedna jakoś doceniła. Ale nauczyła mnie właśnie stosowania odporności na stres i różnych innych sztuczek, by wyjść z takich sytuacji bez szwanku.
        Co do niemieckiego, to Frau S. była na tyle skuteczna w swojej nauce, że bywało, iż musiałem poprawiać Niemców w gramatyce. My mówiliśmy poprawną niemczyzną, taką pisaną, literacką dla inteligencji, a Oni taką prościzną dla plebsu. Głównie chodziło o Prusaków tych zza miedzy, którzy mówią po niemiecku strasznie niechlujnie. Zdarzało się, że jak mówiłem, to Niemiec mnie nie za bardzo rozumiał i to nie dlatego, że miałem obcy akcent, ale że zbyt zawile gramatycznie używałem czasów.

        Ciekawi mnie w jakim stylu uczysz, uczyłeś języka obcego, tego nienieckiego swoje dzieci, bo to temat rzeka, może się czegoś nauczę…

        A tak wracając do blogu… jest zarąbisy, zajefajny czy jakoś tak :-) Masz chłopie talent do pisania i pisz o wszystkim. Ale zaraz potem daj komuś to do przeczytania, by poprawił literówki, gramatyczne wpadki i takie tam.
        Blog po niemiecku też jest fajny, choć ja aż tak po niemiecku nie jestem aż tak dobry, by to ocenić.

        Jeszcze raz co do blogu o nrd (NRD) – mam parę pytań/pomysłów co byś je rozwinął:

        1. Te zajęcia z maksizmu-leninizmu, u nas w Polsce w tym czasie nazywało się to (przynajmniej u mnie) Ekonomia Polityczna Socjalizmu. Bzdety do kwadratu i dlatego pewnie musiałem rok powtarzać, bo powiedziałem na ćwiczeniach, że „wg mnie ekonomia jest jedna, socjalizm to utopia, kapitalizm to świat realny.” po tym stwierdzeniu nie zaliczyłem potem na egzaminie i zimowałem rok.
        Pisałeś, że 3 lata studiów było w temacie. Jak to przetrwałeś? Takie bzdety?

        2. Jak 1984 w NRD to pewnie jakieś organizacje studenckie. FDJ czy inne?

        3. Pisałeś o kiepskim poziomie uczelni. Ok, to jak to oceniasz?

        4. …. i tak dalej… mam milion pytań… mam zadawac tutaj?

        • cmos cmos pisze:

          Czyli co, byłeś ostatnim rocznikiem w tym Ilmenau?

          Nie, tylko Polaków było już im za dużo (ok. 50), po paru latach przerwy znowu zaczęli brać, ale już nie po 15 na rok, tylko 5-6.

          Bo jakieś tam studia zagraniczne były jeszcze, gdyż ktoś z klasy poszedł chyba do tego właśnie Lipska, ktoś do Berlina, czy jakos tak… no nie pamietam.

          Od nas z klasy poszło 7 do NRD (jeszcze Drezno i Lipsk) i jeden do ZSRR.

          Co do pani P. z geografii no to wiadomno zupełnie inna historia.

          Przeżyła Oświęcim, to niewątpliwie zostawia ślad na psychice do końca życia.

          ciekawi mnie w jakim stylu uczysz, uczyłeś języka obcego, tego nienieckiego swoje dzieci

          Tak w zasadzie to nie język obcy – syn się urodził w Niemczech i chodzi do niemieckiej szkoły. Więcej muszę pracować z nim nad polskim.

          Ale zaraz potem daj komuś to do przeczytania, by poprawił literówki, gramatyczne wpadki i takie tam.

          Jak widzisz literówkę to napisz o tym w komentarzu pod notką, ale z „wpadkami” gramatycznymi ostrożnie – mogą być zamierzone, być odniesieniem do literatury, dowcipu, być stylizacją itp.

          wg mnie ekonomia jest jedna, socjalizm to utopia, kapitalizm to świat realny.

          Czy nadal tak uważasz? Nie ma jednej ekonomii ani jednego kapitalizmu – ekonomia to najbardziej zideologizowana z nauk, kapitalizm masz w mnóstwie odcieni ideologicznych i wiele z nich ma odjazdy od rzeczywistości wcale nie gorsze niż realny socjalizm.

          Pisałeś, że 3 lata studiów było w temacie. Jak to przetrwałeś? Takie bzdety?

          Zdecydowanie nie wszystko było bzdetem, zresztą była o tych zajęciach notka.

          Jak 1984 w NRD to pewnie jakieś organizacje studenckie. FDJ czy inne?

          O FDJ też coś było, za to warto by było rozwinąć temat SZSP/ZSP w NRD.

          Pisałeś o kiepskim poziomie uczelni. Ok, to jak to oceniasz?

          Jako kiepski. Ale może mam zbyt wygórowane wymagania.

          i tak dalej… mam milion pytań… mam zadawac tutaj?

          Najlepiej pod pasującą notką.

  4. aurinko pisze:

    A czy wiesz dlaczego RFN nie pokryła tych czarnych plam zasięgu? W sumie powinno im przecież zależeć. Odległość? Ukształtowanie terenu? To drugie raczej nie jest problemem w Brandenburgii, przecież tam jest kompletnie płasko. Trochę inaczej w okolicach Drezna, ale to też nie jakieś bardzo wysokie góry.

    • cmos cmos pisze:

      Przyczyną jest krzywizna Ziemi. Na mapce na zielono zaznaczone są pozycje nadajników i widać koła zasięgu. Nie dało się postawić nadajników tak, żeby objęło całe NRD, podwyższanie anten dałoby skutek minimalny tylko. Nie dało się i już. Radio na zakresie krótko- i średnio- i długofalowym to co innego.

  5. aurinko pisze:

    Z radiem to było tak, że u nas na studiach (Zielona Góra) ktoś wpadł na pomysł, by odbierać UKF zachodni poprzez domontowanie dodatkowej głowicy z zachodnim zakresem (skąd one się wzięły to dziś nie pamiętam).
    Trzeba było tylko dosztukować przełącznik zakresu. Miałem tak w swoim Fauście, a głowica „zachodnia” była na zewnątrz przypięta do wnętrza amplitunera przewodami.
    Prowizorka na całego, a co?
    Na topie było wtedy słuchanie RIAS 2 z Berlina Zachodniego.

Skomentuj i Ty

Komentowanie tylko dla zarejestrowanych i zalogowanych użytkowników. Podziękowania proszę kierować do spamerów