Więc podtrzymuję tezę – począwszy od 1 stycznia 1972 do końca 1980 roku każdy obywatel PRK, dysponujący dowodem osobistym z pieczątką uprawniającą do przekraczania granicy (ważną bezterminowo) mógł jeździć do NRD ile chciał bez żadnych ograniczeń.
Na dowód podam to: http://isap.sejm.gov.pl/Download?id=WDU19710350306&type=2
Niestety nie ma w archiwum elektronicznym Życia Warszawy ani Trybuny Ludu – były tam długie i detaliczne opisy zasad przekraczania granicy.
]]>Kiedyś zdarzyło mi się zgubić ten zielony świstek przy powrocie do Polski. Właściwie to zgubili mi go wcześniej enerdowscy celnicy w Helmstedt/Marienborn, gdzie rozkręcali mi samochód szukając zachodniej propagandy (Sterna znaleźli, ale widocznie już mieli ten numer, więc zostawili). Polski wopista powiedział, że mnie nie może wpuścić do kraju (Olszyna, czyli gęsty las w środku niczego i środku nocy). Po kwadransie negocjacji powiedział coś smętnego na temat tych głupich kwitów i machnął ręką.
]]>E tam. turystyczny paszport z reguły odbierałem kilka miesięcy przed wyjazdem. Mój rekord to chyba pół roku.
]]>Nie miałem nigdy służbowego paszportu, ale pamiętam, że kiedyś nieświadomie chciałem wywalić ten świstek papieru, jakim była karta przekroczenia granicy. Całe szczęście, że tego nie zrobiłem…
]]>