Drugi raz dane mi było przeżyć podobne doświadczenie parę lat temu, siedzieliśmy z przyjaciółmi przy piwie, Amerykaninem i Australijczykiem. Rozmawialiśmy o muzyce i wszyscy interesowaliśmy się sceną postpunkową. I oni zgadali się, że byli na jakimś koncercie w Kalifornii pod koniec lat 80tych. Dla mnie, przez wzgląd na tamte czasy to boło jak opowieści o lądowaniu na księżycu.
Pozdrawiam,
T.
A z tego typu klimatów to pamiętam, że Moskwę albo Leningrad w zachodnich filmach najczęściej grały Helsinki. No i milicję obywatelską jeżdżącą Fordami Transitami w „Zabić księdza” Holland ![]()
Ale jest info, że wiedeńska Volksoper w jednej ze scen gra Operę Bratysławską. Więc pewnie po prostu Bratysławę grał Wiedeń.
]]>