Zakorzenione to jest oczywiście jeszcze w starotestamentowej dziesięcinie, ale w w mniej więcej współczesnej postaci pojawiło się to po odebraniu Kościołowi majątków na mocy pokoju w Luneville. Miałem o tym notkę
]]>Dokładnie tak. Niewierzący płaci parę setek rocznie mniej.
]]>Przede wszystkim jest komfort psychiczny, że nikt nie żyje na czyimś garnuszki, brak zarzutów i wrogiej atmosfery.
Zresztą, czemu mam płacić na kościół do którego nie należę? To chyba wypaczenie demokracji? Ale cóż mniejszość zawsze musi się poświęcać dla większości która uważa że nie ma innych spojrzeń na świat niż ich własny.
W Polsce irytują mnie opłaty za ślub kościelny. Co łaska ale najmniej 1000 zł…
Chociaż i to się zmienia, na szczęście. Szkoda że tak powoli
Pozdrawiam.
]]>czy raczej takie coś jak nasze 1% – które jeśli nie przekażemy komuś zachowuje sobie państwo?
pozdrawiam
]]>