Gdzieś między Polską a Niemcami, a szczególnie w NRD

Już 28 lat…

Z okazji rocznicowej - to już 28 lat. A pamiętam jak dziś: 11 grudnia, w piątek, byliśmy z klasą (druga liceum) w teatrze, na "Szewcach". Następnego dnia, w sobotę 12 grudnia (zresztą moje urodziny) też mieliśmy normalne lekcje w szkole, nie pamiętam dlaczego, ale potem mieliśmy mieć za to wolne. Koledzy mający rodziców wojskowych opowiadali, że zwrócili po drodze z teatru uwagę, że w Komendzie Wojewódzkiej MO tak późno świecą się wszystkie światła.

A teraz najlepsze: Tego 12 grudnia dyskutowaliśmy na przerwie, kiedy coś się stanie. Nie czy nastąpi reakcja władz, a kiedy. Dla nas, zwykłych licealistów, było oczywiste że jakaś reakcja musi nastąpić. I wszyscy się zgodziliśmy, że będzie to już wkrótce. Przyznaję, że nie spodziewaliśmy się że nastąpi to przed upływem doby, ale z perspektywy widzę że i to można było przewidzieć - już następny weekend był za blisko świąt.

A od dłuższego już czasu na bohatera narodowego kreowany jest niejaki Kukliński, który tą niesamowicie tajną informację miał bohatersko przekazać Amerykanom. Można to zinterpretować na dwa sposoby:

  1. Amerykańscy analitycy byli głupsi od polskich licealistów, nic nie umieli przewidzieć i nie uwierzyli Kuklińskiemu. Możliwe, mile łechce ego, ale mało prawdopodobne.
  2. Amerykańscy analitycy przewidywali to już wcześniej i nie zamierzali przeciwdziałać. W to wierzę, a w tej wersji Kukliński wychodzi na durnia i zdrajcę.

Zresztą ci wszyscy ludzie którzy odsądzają Jaruzelskiego od czci i wiary, jak oni sobie w ogóle wyobrażają alternatywny scenariusz? Peace and love? Aniołowie zstępujący z nieba i wyciągający kraj z zapaści gospodarczej? Desant Amerykanów zrzucających dolary z bombowców? Ja jeszcze nie zapomniałem szybko radykalizujących się nastrojów (A na drzewach zamiast liści będą wisieć komuniści), to wcześniej lub później musiało się skończyć katastrofą. Nawet bez interwencji z zewnątrz.

I do dziś uważam: Stan wojenny, nawet taki jaki był, był najlepszym rozwiązaniem z możliwych wówczas. Jeżeli ktoś uważa inaczej, niech poda swoją, lepszą propozycję w komentarzach. Czekam.

-----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

Dotyczy: ,

Kategorie:Polityka, polityka

Sledz donosy: RSS 2.0

Wasz znak: trackback

-----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------


13 komentarzy do “Już 28 lat…”

  1. cmos cmos pisze:

    @vi.the.q
    Mam lepszą propozycję. Z całym szacunkiem, zapomnieć o przeszłości.

    Ależ ja jestem za! Ja uważam, że nie da się iść do przodu patrząc wstecz! I dlatego wyzywam na ubitą ziemię tych co nas wszystkich próbują zawrócić ku przeszłości. (Tfu, nie lubię takiego patosu, ale tak jakoś wyszło).

    Nie powinienem się wypowiadać, czy potępiam, czy nie. Nie żyłem w tamtych czasach, nie dotknęły mnie one. Nie mam moralnego prawa zajmując jakiekolwiek stanowisko.

    I masz u mnie pełen szacun. W odróżnieniu od tych wannabe Katonów, co to wprawdzie nic nie wiedzą, a najtrudniejsza decyzja jaką w życiu podjęli to był wybór gatunku piwa na imprezę, ale do oceniania innych są pierwsi.

  2. vi.the.q pisze:

    Mam lepszą propozycję.

    Z całym szacunkiem, zapomnieć o przeszłości. Ostatnie wydarzenia, bez względu na to kto ma racje, powoduje że ciągnie się po sądach staruszka ledwo zipiącego , który (jak się na niego patrzy, słucha i widzi) głęboko wierzy, że zrobił to dla wyższej konieczności.

    Nie powinienem się wypowiadać, czy potępiam, czy nie. Nie żyłem w tamtych czasach, nie dotknęły mnie one. Nie mam moralnego prawa zajmując jakiekolwiek stanowisko.

    Pozdrawiam.

  3. hooligan1414 pisze:

    cóż, Polska to kraj z najbardziej zakłamaną historią. Z góry mówię – ofiary stanu wojennego to wielka tragedia, tak w sumie, jak i w każdym przypadku indywidualnie. Dlaczego nikt nie mówi o ofiarach sanacji – średnio zabijała na ulicy 24 osoby cywilne rocznie – za sprzeciw przeciwko brakowi, demokracji, biedzie, brakowi beznadziei? widać krew ma tez różną wage i cenę. Tego dnia miałem 6 lat, niewiele pamiętam. Ale z tego co mówi mój ojciec (prosty, poczciwy człowiek, raczej nic nie zmysla) przez 2 lata praktycznie się nie pracowało, noj stop politykowanie, strajkowanie i „Mury runą”. Spójrzmy na 21 postulatów napisanych na dykcie – 20 z nich to postulaty czysto socjalne, o niektóre bezskutecznie walczą do dziś :) Duża część motłochu uwierzyła, że wystarczy obalić system i wszyscy będą mieli dobrobyt oglądany w zagranicznych filmach. Bez pracy. Bez efektywności i innowacyjności. I potem te żółwiki rysowane na ścianach. Żeby niby pracowac wolniej, bo to osłabia REŻIM. nie popieram zeszłego systemu, bardziej dobija mnie dzisiejsza zakłama martyrologia

  4. cmos cmos pisze:

    @hooligan1414
    cóż, Polska to kraj z najbardziej zakłamaną historią.

    Eee, tu bym nie przesadzał, każdy kraj ma jakieś brudy w szafie, zakłamanie bywa i większe. Zapytaj się na przykład w Turcji o Atatürka.

    Duża część motłochu uwierzyła, że wystarczy obalić system i wszyscy będą mieli dobrobyt oglądany w zagranicznych filmach.

    Ja pamiętam dość powszechne przekonanie że przyczyną biedy jest to, że większa część produkowanych towarów jest wywożona do ZSRR, i że wystarczy to przerwać i kraj będzie mlekiem i miodem płynąć. Bez pracowania oczywiście.

    przez 2 lata praktycznie się nie pracowało, non stop politykowanie, strajkowanie

    Dokładnie tak było. A gospodarka się waliła, jeszcze rok-dwa takiej sytuacji i mielibyśmy głód jak w Korei Północnej. Ale wcześniej byłoby krwawe powstanie. Przecież Jaruzelski uratował tych wszystkich bojowych opozycjonistów od odpowiedzialności za rozlew krwi. Wziął to wszystko na siebie. I pewnie dlatego tak go nie lubią.

  5. simluczek pisze:

    Moja dwa słowa…

    Wielcy opozycjoniści obecnie rządzą ta Polska… i mimo całkiem innych realiów to radzą sobie z tym, jak pijany pracownik PGRu z prowadzeniem roweru…
    Dziś także bije się ludzi za to ze strajkują albo bronią swoich miejsc pracy, z tym ze obecnie strzelają wpierw z gumowych kul… Dziś nie ma wielkich zakładów, wiec nie ma strajków i jest spokój…

  6. cmos cmos pisze:

    @simluczek
    Wielcy opozycjoniści obecnie rządzą ta Polska… i mimo całkiem innych realiów to radzą sobie z tym, jak pijany pracownik PGRu z prowadzeniem roweru…

    A dziś jest prościej – gospodarka kręci się jakoś i wystarczyłoby nie przeszkadzać. W 1981 to była po prostu katastrofa. A oni nawet dziś sobie nie radzą.

  7. jachay pisze:

    @cmoscmos
    Przecież Jaruzelski uratował tych wszystkich bojowych opozycjonistów od odpowiedzialności za rozlew krwi. Wziął to wszystko na siebie. I pewnie dlatego tak go nie lubią.

    Latem 1981 roku dostałem zaproszenie do Stanów od mojego kolegi, który 13 lat nie mógł wyjechać do ojca do Chicago. Poszedłem do Biura Paszportów. Ubek, który miał mnie przyjąć pięć razy przechodził obok mnie i traktował jak powietrze. Wreszcie po czterech godzinach oczekiwania w ciągu minuty dowiedziałem się, że nie wyjadę. BEZ UZASADNIENIA. Zapomniałeś kto doprowadził do ruiny gospodarkę? Zapomniałeś ile zarabiali Twoi rodzice w dolarach lub markach? Przypomnij sobie co pisałeś o swojej pierwszej wizycie na zachodzie. Parę dni temu przedawniła się sprawa śmiertelnego pobicia Grzegorza Przemyka. Gdzie był Jaruzelski, dlaczego nie doprowadził do skazania winnych? Ja nie mogę zapomnieć, i nic do rzeczy ma wiek i słaba kondycja byłego pierwszego Sekretarza Jedynie Słusznej Opcji.

  8. cmos cmos pisze:

    @jachay
    Zapomniałeś kto doprowadził do ruiny gospodarkę?

    No więc ostatnio wdałem się w dyskusję na blogu Wildsteina i tam też byli dyskutanci, którzy twierdzili że gospodarka padła dopiero od stanu wojennego. A klasyki polskiego kabaretu – Laskowika ze Smoleniem „Z tyłu sklepu” z lipca 1980 („Ramzes umarł, a Kryzys żyje„) to nie znali. Gospodarka leżała i kwiczała jeszcze przed Solidarnością, nie zwalajmy tu na Jaruzelskiego. Oczywiście pretensje do niego w tym zakresie mam – że prawie nic nie zrobił żeby gospodarkę na prostą wyprowadzić. A możliwości miał i prawie że wolną rękę.

    Zapomniałeś ile zarabiali Twoi rodzice w dolarach lub markach?
    Nie zapomniałem, a ojciec jako inżynier zarabiał całkiem przyzwoicie. I jeszcze sporo przed 1989 mógł przejść na swoje i zarabiać jeszcze więcej.

    Parę dni temu przedawniła się sprawa śmiertelnego pobicia Grzegorza Przemyka. Gdzie był Jaruzelski, dlaczego nie doprowadził do skazania winnych? Ja nie mogę zapomnieć, i nic do rzeczy ma wiek i słaba kondycja byłego pierwszego Sekretarza Jedynie Słusznej Opcji.

    Czy ja w którymkolwiek miejscu piszę, że uważam że on wszystko zrobił dobrze? Piszę tylko o konkretnej decyzji w konkretnym momencie. I tamtym momencie nie widzę lepszej alternatywy. Przy każdym innym scenariuszu wychodzi mi krwawe powstanie + głód. A Ty, jaki scenariusz na 1982 dla Polski proponujesz? Ale realny poproszę.

  9. jachay pisze:

    Nie bardzo zrozumiałeś intencję mojego komentarza. Głód i tak mieliśmy w 1981. I jeszcze jest coś co nazywamy demokracją. I odwagą cywilną. A Jaruzelski firmował swoim nazwiskiem najgorszą komunę z początku lat 80-siątych. Mógł przecież odejść i zająć się doradzaniem nowej demokratycznej władzy. Wolał jednak „słuchać” towarzyszy radzieckich. Twój Ojciec mógł zarabiać w 1981 roku 20-30 $, no może 50 $ i nie pisz mi, że to był przyzwoity zarobek bo będzie to znaczyło, że faktycznie niczego nie zrozumiałeś.

  10. cmos cmos pisze:

    @jachay
    Nie bardzo zrozumiałeś intencję mojego komentarza.

    Ależ zrozumiałem. Bo sprawa wygląda tak: Jest sobie człowiek, który wyrządził dużo zła. I tu jest zgoda, tak było. Nie lubisz go, ja też nie. Ale Ty (i nie tylko Ty, sporo innych ludzi też) masz problem z przyznaniem, że ten zły człowiek mógł w pewnym momencie swojego życia zrobić coś, co okazało się dobre. Ja rozumiem że jest masa krzywd, w końcu mnie też wiele rzeczy dotknęło, a co dopiero na przykład mojego dziadka. No ale to nie jest powód żeby dać się zaślepić nienawiści.

    Mógł przecież odejść i zająć się doradzaniem nowej demokratycznej władzy.

    No właśnie tego nie mogę zrozumieć: Jak Ty to sobie w ogóle wyobrażasz? Demokratyczną władzę wyprowadzającą kraj z kryzysu a.d.1982? Przy ówczesnych nastrojach? Przecież gdyby władzę objęli nawet aniołowie pańscy z referencjami od samego Panaboga i legitymacjami Solidarności, to po ogłoszeniu że trzeba zacisnąć pasa zostaliby natychmiast zmieceni jako pachołki Moskwy odbierający spracowanemu ludowi to, co mu się słusznie należy. A nie wspomnę już nawet o sytuacji międzynarodowej, wzajemnym uzależnieniu gospodarek krajów RWPG itd.

  11. jachay pisze:

    Przecież nie będziemy się spierać w takiej przebrzmiałej sprawie. Dobrze, że już jest inaczej. Żal tylko, przynajmniej mnie, tych lat straconych za komuny. Wiesz, że Niemcy planowali ściągnąć do siebie w latach 50-tych Polaków jako Gastarbeiterów. Komuniści nie zgodzili się na to. Szkoda. Jak teraz mają, wiesz dobrze ;). Mam 51 lat, jestem dziadkiem i od kilku pracuję dla niemieckiej firmy (w domu, ale na warunkach niemieckich). Mimo iż na Twoim blogu nie ze wszystkim się zgadzam, dalej będę tu zaglądał. Powstrzymam się tylko z komentowaniem, pikawki szkoda. Pozdrawiam.

  12. hooligan1414 pisze:

    Boże, jaka stracona okazja!!! tysiące polskich gastarbeiterów!!! nie dane nam było zostać taką wszechświatową potęgą gospodarczą jak Turcja czy była Jugosławia! One wysyłały tam setki tysięcy pracowników. I teraz biedni, bezrobotni Niemcy jeżdzą pracować za 100 dinarów w druga stronę, żemu mieć co włożyć do gara na święta.
    Q..wa mać! kiedy w tym kraju skończy się gastarbeiterstwem! bo w dłuższym okresie to taki pusty pieniądz – ręka, która płaci jest zawsze PONAD ręką, która bierze. Pracować należy TU – w tym kraju. Pod pojęciem pracowac rozumiem TWORZYĆ nowe rzeczy, usługi, idee. Wdrażać je do produkcji, sprzedawać na całym świecie, kasować za to ciężki szmal – to jest postęp. Bo jak na razie, to Polacy mają w zasadzie do zaoferowania tylko swoje brudne ręcę do roboty. Oczywiście jeśli to uczciwa praca – chwała im zato. Ale w ten sposób na zawsze będą tylko średniobiednymi wyorobnikami. Bo miejsc na pudle (tzw. podium) jest tylko kilka

  13. jachay pisze:

    @hooligan1414
    Niemcy jeżdżą do Australii, USA, Kanady, Norwegii, Szwecji, Szwajcarii i tam zdobywają doświadczenie, szlifują język, poznają inne kultury, kuchnie i style życia. Byłem Gastarbeiterem. Sprzedaję moją wiedzę i doświadczenie Tu, za trzykrotną tzw. średnią krajową. Wesołych Świąt!

Skomentuj i Ty

Komentowanie tylko dla zarejestrowanych i zalogowanych użytkowników. Podziękowania proszę kierować do spamerów