Właśnie jednego z KM-ów (chyba 6?) miałem na myśli w poprzednim komentarzu. Ten rodziców jest już od kilkunastu lat na śmietniku, więc nie mam żadnych jego zdjęć. Mam jednak sporo innych zdjęć i materiałów, więc póki co nie będę robił notek opartych wyłącznie o zdjęcia znalezione w sieci. Ale jak się skończą, to przyjdzie pewnie i czas na notkę o KM-ach.
„moja mamuśka przyniosła folder reklamowy jakiegoś robota firmy Bosch, do którego dokupuje sie rożne przystawki. Takie coś to było 40 lat temu w NRD, nie robili tego w Chinach.”
No niezupełnie, te dwie koncepcje (cały komplet vs. dokupowane przystawki) istniały zawsze i istnieją nadal. Ten mój aktualny Siemens to był cały zestaw, KM rodziców był raczej w kawałkach – bo każdy element miał swoje drukowane pudełko ze zdjęciem i opisem.
]]>No ja bym w wielu wypadkach polemizował. Moi rodzice mieli na przykład daaawno temu NRD-owskiego stacjonarnego robota kuchennego, kupionego gdzieś tak koło 1970 roku. Wywalili go do dopiero w początku lat 90-tych. Ja mam teraz podobne urządzenie, żadna tam supermarketowa chińszczyzna, bo Siemens. I ten Siemens jest, i owszem, ładniejszy i mniejszy, ale poza tym to zdecydowanie gorszy. Wszystkie elementy cieniutkie i delikatne, przy wielu rozwiązaniach to mi ręce opadają (typu: Nie możesz najpierw w misce do ciasta ubić piany, a potem wymienić tego ubijacza na końcówkę do mieszania, bo będziesz mieć pianę w mechanice itd.) Teraz obowiązkowe są zabezpieczenia przed włożeniem ręki w elementy obrotowe, to jest upierdliwe i wymusza zupełnie idiotyczne rozwiązania różnych detali, żeby cena nie była za wysoka, a przy tym wyłącza urządzenie bez potrzeby, bo się jakaś klapka obruszała. I można by tak długo. Jak ktoś widział tylko aktualne rozwiązania to może mu się to wydawać super, ale tak naprawdę to jest właśnie tanie badziewie.
Część wyposażenia dodatkowego do tego Polyfixa marne było, ale sam robot był całkiem OK. Moi rodzice mają go jeszcze nie przez żadną Ostalgię, tylko dlatego że dobrze działa.