Dokładnie. Cieszę się, że nie mogę głosować, bo to mi oszczędza konieczności wyboru. Jakoś nie czuję się reprezentowany przez żadną z tutejszych partii.
Z drugiej strony to wszystko i tak trochę lepiej niż w Polsce.
]]>Można powiedzieć, że opozycja nie jest lepsza (Ypsilanti, która swego czasu przyrzekła że nie będzie współpracować z Die Linke, a po wyborach próbowała zaraz zrobić koalicję), ale to nie jest żaden powód żeby się tak zachowywać.
Był taki cytat z heskiego Landtagu, który czasem leci w radio, a leci (w tłumaczeniu) mniej-więcej tak: „Zastanawiacie się państwo, dlaczego politycy w skali zaufania społecznego stoją gdzieś pomiędzy agentem ubezpieczeniowym i prostytutką? To spójrzcie na Wasze własne zachowanie, to jest odpowiedź!”
]]>