Gdzieś między Polską a Niemcami, a szczególnie w NRD

Na wystawie widziane: Volvo PV444/PV544

Dziś specjalnie dla JankaR o Volvo PV444 i PV544.

Rzeczywiście jest to taka garbata Warszawa M-20, tylko bardziej. Jednak wątpię żeby konstruktorzy obu samochodów zrzynali od siebie wzajemnie - garbate samochody były obecne na rynku już od dłuższego czasu, przynajmniej od Tatry 77 (1934).

Volvo PV444 było pomyślane jako szwedzki "samochód ludowy". Pierwszy egzemplarz wyprodukowano w roku 1947, ale umowy na zakup tego samochodu ludzie podpisywali już od roku 1944. Prawie jak z KdF-Wagenem i książeczkami KdF. Nie udało mi się doguglać czy Volvo brało przedpłaty, ale nawet jeżeli tak to przewidywana w umowie cena okazała się zbyt niska. Volvo wzięło jednak tę różnicę na klatę i sprzedało samochody z dużą stratą. Klienci Volvo zyskali - natomiast VW zrobił klientów wpłacających na KdF-Wagena w bambuko.

Volvo PV444

Volvo PV444

Volvo PV444

Volvo PV444

Volvo PV444

Volvo PV444

W roku 1958 rozpoczęto produkcję unowocześnionej wersji PV444 - pod nazwą PV544. Od początku produkcji tego modelu montowano w nim trzypunktowe pasy bezpieczeństwa, równolegle wprowadzone na wyposażenie modelu Amazon.

Volvo PV544

Volvo PV544

Volvo PV544

Volvo PV544

Volvo PV544

Volvo PV544

Tu jeszcze inny egzemplarz PV544.

Volvo PV544

Volvo PV544

Mi się nie podoba (Warszawa M-20 też nie), ale to kwestia gustu.

-----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

Dotyczy: , , , ,

Kategorie:Na ulicy widziane

Sledz donosy: RSS 2.0

Wasz znak: trackback

-----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------


11 komentarzy do “Na wystawie widziane: Volvo PV444/PV544”

  1. gammon_no.82 pisze:

    @autor
    Jak to „VW zrobił klientów wpłacających na KdF-Wagena w bambuko„?
    A TO CO?
    hsfeatures.com/features04/images/kubelwagen_tb08.jpgJeszcze rząd im przez 5 lat benzynę za darmo dawał.

  2. cmos cmos pisze:

    @gammon_no.82
    A TO CO?

    A jak klienta wzięli do Wehrmachtu to nawet mogło mu się udać żeby swoim samochodem pojeździł.

  3. cmos cmos pisze:

    @janekr
    O ile pamiętam, to firma nie nazywała się przed wojną VW?

    Zmiana nazwy nie ma znaczenia (czy Daimler AG nie przeją zobowiązań Daimler-Chrysler AG?) O status prawny można by się długo spierać, Kraft durch Freude zbierające składki było raczej państwowe (jako część Deutsche Arbeitsfront) a VW AG należało w momencie ugody w 20% do landu Niedersachsen i 20% do państwa, a pozostałe 60% zostało przez państwo właśnie sprzedane. Czyli krótki wniosek: nie przedpłacaj państwowemu.

    Ciekawe, jak się czymś takim jeździło. Bo Warszawą fatalnie…

    Jeżdżenie Warszawą pamiętam tylko jako pasażer taksówki, a i to słabo.

  4. janekr pisze:

    Życie codzienne w III Rzeszy

    A tak naprawdę to: http://www.atticus.pl/index.php?pag=poz&id=21251

    Jeżdżenie Warszawą pamiętam tylko jako pasażer taksówki, a i to słabo

    Robiłem na tym prawo jazdy i do zmiany biegów uraz został mi do dziś – przy pierwszej okazji przesiadłem się na automat.

  5. janekr pisze:

    O ile pamiętam, to firma nie nazywała się przed wojną VW?
    Poza tym trudno mówić o tym, że właśnie VW zrobił krzywdę klientom. Pierwsze partia garbusów na przedpłaty miała być wydana w styczniu 1940 roku, a że wybuchła wojna, to już nie koncernu wina…

    Krążyły plotki, że kasę z przedpłat schował do prywatnej kieszeni któryś z rządzących III Rzeszą – zdaje się ten od tej organizacji, co udawała związki zawodowe (za Życie codzienne w III Rzeszy czy jakoś tak).

    Natomiast po wojnie:
    „mój mąż, Bernhard Eilsen, od marca trzydziestego dziewiątego co tydzień wpłacał co najmniej pięć reichsmarek i przez cztery lata naklejał oszczędnościowe kupony na ciemnogranatowy samochód Kraft durch Freude, […] W sumie mój mąż zaoszczędził 1230 marek. […] nieliczne wyprodukowane podczas wojny volkswageny były przeznaczone tylko dla partyjnych ważniaków, mój mąż został wystrychnięty na dudka.[…]W związku z tym, że Trybunał Federalny niedawno wydał postanowienie o ugodzie ze stowarzyszeniem byłych oszczędzających w Karlsruhe, przysługuje nam upust cenowy w wysokości 600 marek niemieckich. ”
    Przy czym upust dawano tylko obywatelom RFN, a cytaty pochodzą z listu rozżalonego obywatela NRD. (Za Günterem Grassem „Moje stulecie”).

    A co do meritum. Oba samochody nie są ładne w dzisiejszym sensie, ale Volvo to Warszawa taka, jaka powinna być, jeśli już w ogóle miała być.
    Ciekawe, jak się czymś takim jeździło. Bo Warszawą fatalnie…

  6. emnit pisze:

    Ale lakier – prima – szczegolnie na tym niebieskim/turkusowym(?)

  7. cmos cmos pisze:

    @emnit
    Ale lakier – prima

    Lakier to na żadnym z tych ślicznie błyszczących samochodów nie jest oryginalny, jak ktoś przyjedzie takim nie odrestaurowanym to zawsze lakier jest matowy i rdza wychodzi. Mam parę takich zdjęć, zrobię kiedyś notkę.

  8. janekr pisze:

    A w ogóle do gdzieś do modelu 850 każde volvo było volvo na pierwszy rzut oka. A teraz nowe modele wyglądają jak sztampowe kombi czy SUV każdej innej marki.

  9. cmos cmos pisze:

    @janekr
    A w ogóle do gdzieś do modelu 850 każde volvo było volvo na pierwszy rzut oka. A teraz nowe modele wyglądają jak sztampowe kombi czy SUV każdej innej marki.

    Wydaje mi się że trochę przesadzasz. Te sztampowe to dopiero ostatnie, XXI-wieczne wypusty.
    A tak w ogóle, to to co uważasz za volvowate Volvo to w dużym stopniu wpływ designu firmy DAF :-) Planuję na ten temat notkę, ale brakuje mi trochę zdjęć, zwłaszcza Volvo serii 300. Kurczę, sam miałem nawet kiedyś Volvo 360, świetny wóz był, ale nie mam ani jednego jego zdjęcia. Pisałem już jakie z tego wnioski.

  10. janekr pisze:

    A nie, faktycznie volvo z serii 300 – wedle pewnego volvofana – już nie były prawdziwe.
    BTW idea firmy DAF (bezstopniowa przekładnia) chyba teraz triumfalnie wraca? Przekładnie CVT są teraz w nowej megance i w nowym lancerze, a pewnie wkrótce będą wszędzie.

  11. janekr pisze:

    Dzisiaj na bazarku widziałem chińskie miniaturki (1:43) samochodów. Wśród nich i Tatra 603, ale ta gorsza, czterooka.

Skomentuj i Ty

Komentowanie tylko dla zarejestrowanych i zalogowanych użytkowników. Podziękowania proszę kierować do spamerów