Wydaje mi się że trochę przesadzasz. Te sztampowe to dopiero ostatnie, XXI-wieczne wypusty.
A tak w ogóle, to to co uważasz za volvowate Volvo to w dużym stopniu wpływ designu firmy DAF
Planuję na ten temat notkę, ale brakuje mi trochę zdjęć, zwłaszcza Volvo serii 300. Kurczę, sam miałem nawet kiedyś Volvo 360, świetny wóz był, ale nie mam ani jednego jego zdjęcia. Pisałem już jakie z tego wnioski.
Lakier to na żadnym z tych ślicznie błyszczących samochodów nie jest oryginalny, jak ktoś przyjedzie takim nie odrestaurowanym to zawsze lakier jest matowy i rdza wychodzi. Mam parę takich zdjęć, zrobię kiedyś notkę.
]]>Krążyły plotki, że kasę z przedpłat schował do prywatnej kieszeni któryś z rządzących III Rzeszą – zdaje się ten od tej organizacji, co udawała związki zawodowe (za Życie codzienne w III Rzeszy czy jakoś tak).
Natomiast po wojnie:
„mój mąż, Bernhard Eilsen, od marca trzydziestego dziewiątego co tydzień wpłacał co najmniej pięć reichsmarek i przez cztery lata naklejał oszczędnościowe kupony na ciemnogranatowy samochód Kraft durch Freude, […] W sumie mój mąż zaoszczędził 1230 marek. […] nieliczne wyprodukowane podczas wojny volkswageny były przeznaczone tylko dla partyjnych ważniaków, mój mąż został wystrychnięty na dudka.[…]W związku z tym, że Trybunał Federalny niedawno wydał postanowienie o ugodzie ze stowarzyszeniem byłych oszczędzających w Karlsruhe, przysługuje nam upust cenowy w wysokości 600 marek niemieckich. ”
Przy czym upust dawano tylko obywatelom RFN, a cytaty pochodzą z listu rozżalonego obywatela NRD. (Za Günterem Grassem „Moje stulecie”).
A co do meritum. Oba samochody nie są ładne w dzisiejszym sensie, ale Volvo to Warszawa taka, jaka powinna być, jeśli już w ogóle miała być.
Ciekawe, jak się czymś takim jeździło. Bo Warszawą fatalnie…
A tak naprawdę to: http://www.atticus.pl/index.php?pag=poz&id=21251
„Jeżdżenie Warszawą pamiętam tylko jako pasażer taksówki, a i to słabo”
Robiłem na tym prawo jazdy i do zmiany biegów uraz został mi do dziś – przy pierwszej okazji przesiadłem się na automat.
]]>Zmiana nazwy nie ma znaczenia (czy Daimler AG nie przeją zobowiązań Daimler-Chrysler AG?) O status prawny można by się długo spierać, Kraft durch Freude zbierające składki było raczej państwowe (jako część Deutsche Arbeitsfront) a VW AG należało w momencie ugody w 20% do landu Niedersachsen i 20% do państwa, a pozostałe 60% zostało przez państwo właśnie sprzedane. Czyli krótki wniosek: nie przedpłacaj państwowemu.
„Ciekawe, jak się czymś takim jeździło. Bo Warszawą fatalnie…”
Jeżdżenie Warszawą pamiętam tylko jako pasażer taksówki, a i to słabo.
]]>A jak klienta wzięli do Wehrmachtu to nawet mogło mu się udać żeby swoim samochodem pojeździł.
]]>