Programów popularno-naukowych dla bardzo starych dzieci jest w niemieckiej TV multum, z reguły bardzo przyzwoitej jakości. Niektóre (Galileo, Clever!) są w Polsce znane, bo kupiono na nie licencję. Śmiesznie to czasem wygląda, bo Galileo ma polskich prowadzących, a wszystkie materiały są niemieckie z lektorem. Wyszło pewnie taniej. Clever! z Wigaldem Boningiem jest niedoścignionym wzorem dla polskiej wersji (która zresztą zniknęła jesienią).
Skomentuję tutaj cały cykl o NRD, bo mi się nie chce komentować poszczególnych wpisów. Czytałem jednym tchem, jakbym to sam pisał, bo początki studencko-postudenckiej drogi zawodowej i branżę mam zbliżoną. Z dokładnością do blaszaka AT uzyskanego jako wynagrodzenie za dwa miesiące programowania po tamtej stronie i doginania nóżek enerdowskich scalaków do calowych podstawek.
Aha, miałem skomentować: Rewelacja!
Możliwe, nie śledzę wszystkich takich programów, ale o innych napiszę też.
„Usłyszałem tam mój prywatny Wort des Jahres 2010: Analogkäse”
To się nazywa Unwort des Jahres
Zresztą pochodzi z angielskiego, tam się nazywa to cheese analogue.
„Galileo ma polskich prowadzących, a wszystkie materiały są niemieckie z lektorem.”
A jest też też Galileo Mystery? To by był cały łańcuch pokarmowy, bo oni robią ten program w dużym stopniu z materiałów amerykańskich robiąc tylko niemiecką moderację. Też mam w planie o tym notkę.
]]>