Gdzieś między Polską a Niemcami, a szczególnie w NRD

Jak to się robi w Niemczech: Przedszkole

Trochę nie po kolei ta notka, właściwie powinna być przed notką o szkołach, ale co tam.

Przedszkole w dzisiejszym rozumieniu zostało wymyślone właśnie w Niemczech, był to pomysł Friedricha Fröbla z połowy XIX wieku. Jak to w tych czasach, nawet sensowne pomysły były motywowane dość odjechanymi koncepcjami teoretycznymi. Fröbel wymyślił sobie Kindergarten - dosłownie to ogródek, w którym uprawia się dzieci. O tym, że pomysł był jednak sensowny świadczy fakt, że w Prusach wkrótce przedszkoli zakazano, motywując to ich destrukcyjnymi tendencjami na obszarach polityki i religii oraz że są ateistyczne i demagogiczne. Po kilku latach zakaz został jednak zniesiony.

Pomysł Fröbla szybko rozprzestrzenił się po świecie, a w USA przedszkole do dziś nazywa się po niemiecku - Kindergarten (pamiętacie Kindergarten Cop?).

Sieć przedszkoli była bardzo dobrze rozwinięta w NRD, jednak teraźniejszość ogólnoniemiecka nie jest tak różowa. Przedszkoli jest za mało i sa one dość drogie. Podobnie jak szkoły, przedszkola liczą się jako szkolnictwo i podlegają landom, co automatycznie oznacza że w każdym landzie jest inaczej. Stąd opisuję sytuację w Hesji, gdzie indziej może być lepiej lub gorzej.

Przedszkola w Niemczech dzielą się na publiczne i prywatne. Różni je głównie to, kto je prowadzi, ale wszystkie podlegają na jednolitych zasadach  pod gminny/miejski Schulamt (Wydział Szkolnictwa odpowiedniego urzędu miejskiego lub gminnego). Wszystkie sa też jednolicie finansowane i mają zestandaryzowane opłaty.

Prywatne przedszkola prowadzone są najczęściej przez kościoły. Ale uwaga: Nie są to placówki wyznaniowe. Zatrudniony jest tam normalny personel świecki (chociaż siostry zakonne bywają też), wyznanie pracowników rzadko jest ograniczane, nie ma kryterium wyznaniowego przy przyjmowaniu dzieci do tych przedszkoli, a indoktrynacja nie jest przesadnie nachalna. Problemem jest jednak brak wpływu Schulamtu na personel - w praktyce wyrzucenie nie nadającego się wychowawcy jest nie do przeprowadzenia przez rodziców. Natomiast w przedszkolu miejskim to działa. Przedszkola kościelne nie są jakimś szczególnym obciążeniem dla budżetu kościołów, bo utrzymują się głównie (albo i wyłącznie) z opłat od rodziców i dofinansowania z budżetu gminnego.

Istnieją również przedszkola prywatne, prowadzone przez inne organizacje (np. Caritas albo Czerwony Krzyż), albo na zasadach całkowicie komercyjnych, jednak nie jest ich tak wiele. Zdarzają się również przedszkola zakładowe, ale też rzadko.

Do przedszkola przyjmowane są trzylatki, a chodzą do niego aż pójdą do szkoły. Bardzo różnie jest z godzinami opieki. Każde dziecko ma zagwarantowane przez przepisy miejsce na pół dnia (zazwyczaj od 9 do 12), chociaż w praktyce nawet z tym bywa ciężko. Niektóre przedszkola są czynne tylko w takich godzinach, bo nie mają warunków do podawania dzieciom obiadu. Miejsce całodzienne, zazwyczaj 8-16 zdobyć jest jeszcze trudniej. A już w ogóle bardzo ciężko jest z dłuższymi godzinami otwarcia.

Miejsce w przedszkolu kosztuje ładnie. U nas, we Frankfurcie, miejsce całodzienne z jedzeniem kosztuje ok. 170 euro miesięcznie, drugie i następne dziecko równolegle w przedszkolu ma zniżkę. Podobno w niektórych landach jest jeszcze gorzej. Ale znowu w innych na fali paniki po testach PISA i innych studiach zafundowano dzieciom darmowe przedszkola (jeżeli dobrze pamiętam to ostatni rok). Badania wykazują silny związek kompetencji społecznych dzieci z tym, czy chodziły do przedszkola albo czy korzystały z innych form opieki poza domem.

A co właściwie dzieci w przedszkolu robią? To co i w Polsce - bawią się, rysują, malują, śpiewają, chodzą na plac zabaw, czasem na wycieczkę. Różnica w stosunku do przedszkola do którego ja chodziłem za młodu jest taka, że w niemieckich przedszkolach nie ma leżakowania. Jest zawsze jakiś zaciszny kącik w którym zmorzone dziecko może sobie na jakimś materacu kimnąć, ale nie ma obowiązkowego zapędzania do łóżek.

Teraz coś o warunkach lokalowych przedszkoli.

W Oberursel-Oberstedten, gdzie mieszkałem wcześniej, ze względu na spory dotyczące terenu na którym stało przedszkole miejskie zbudowano prowizorycznie na parę lat kompleks kontenerów. Wkrótce rozpoczęto jednak obok budowę kompleksu szkoła/przedszkole, odstawili je na super jako wzorcowe dla landu. Teraz wygląda tak:

Taunuswichtel KiTa Oberstedten

Taunuswichtel KiTa Oberstedten Źródło: Wikipedia Autor: Karsten11

Wyszło imponujące, ale wielkie i zimne. Budowa opóźniła się o dobre pół roku, bo jak już było prawie gotowe pękła jakaś rura, zalało całe, ściany zawilgotniały i trzeba było skuwać wszystkie tynki do wysokości jednego metra, osuszać i robić je na nowo. A potem jeszcze raz, bo pomiary koncentracji zarodników pleśni wykazały że nie jest dobrze.

Bywają przedszkola miejskie bardzo oryginalne, jak opisywane już przeze mnie przedszkole zaprojektowane przez Hundertwassera.

Przedszkole miejskie Hundertwasser KiTa, Frankfurt

Przedszkole miejskie Hundertwasser KiTa, Frankfurt

W ogóle przedszkola miejskie  są zazwyczaj ciekawsze i lepsze od kościelnych. Tu na przykład przedszkole we Frankfurcie-Sachsenhausen:

Przedszkole miejskie KT 106, Frankfurt

Przedszkole miejskie KT 106, Frankfurt

To przedszkole połączone jest z Hortem, czyli świetlicą dla dzieci szkolnych, napiszę jeszcze o tym.

Dla porównania przedszkole kościelne prowadzone przez Krzyżaków w starym budynku:

Przedszkole katolickie zakonu krzyżackiego Deutschorden KiTa, Frankfurt

Przedszkole katolickie zakonu krzyżackiego Deutschorden KiTa, Frankfurt

A tu przedszkole parafii katolickiej w Sachsenhausen. To przedszkole było wcześniej parterowe i ze względu na brak miejsca czynne tylko do dwunastej, ostatnio zostało zburzone i zbudowane od nowa jako piętrowe w taniej technologii drewnianej.

Przedszkole katolickie Wendels KiTa, Frankfurt

Przedszkole katolickie Wendels KiTa, Frankfurt

-----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

Dotyczy: ,

Kategorie:Jak to się robi w Niemczech?

Sledz donosy: RSS 2.0

Wasz znak: trackback

-----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------


8 komentarzy do “Jak to się robi w Niemczech: Przedszkole”

  1. oszust1 pisze:

    Pytanie mam drobne – w radiu spotkałem się z określeniem przedszkola „Kita”, od tej nazwy, która się zmieściła na pierwszym zdjęciu. Jak się częściej mówi?

  2. cmos cmos pisze:

    @oszust1
    w radiu spotkałem się z określeniem przedszkola „Kita”, od tej nazwy, która się zmieściła na pierwszym zdjęciu. Jak się częściej mówi?

    Kindertagestätte” to jest taki Beamtendeutsch, tak piszą urzędnicy w oficjalnych dokumentach itp. To słowo jest dla normalnego człowieka za długie, więc nawet urzędnicy stosują skrót KiTa. Ale zwykli ludzie potocznie mówią raczej Kindergarten.

  3. cmos cmos pisze:

    @nudniejszy
    KiTa to niezupełnie to samo co przedszkole:

    Prawda, ale pytanie było jak się mówi potocznie. A potocznie mówi się na wszystko Kindergarten

  4. nudniejszy pisze:

    KiTa to niezupełnie to samo co przedszkole: „Tagesstätte” oznacza że jest całodzienne (normalny „Kindergarten” jest zwykle tylko do południa).

  5. dpp.maketing pisze:

    Odnośnie Hundertwassera (ciekawe budynki zaprojektował również w swoim rodzimym Wiedniu): urodził się jako Stowasser. Później przerobił sobie sto na hundert. Całkiem logiczne, nie?

  6. smoczek.blau pisze:

    Moja mala chodzi di katolickiego przedszkola i uwazam, ze jest o wiele lepsze niz miejskie. Oprocz typowego przebiegu dnia, dziciom opowiadane sa historie biblijne, od czasu do czasu wpada ksiadz na spotkanie z dziecmi i nie jest to zadna indoktrynacja i katolickie robienie wody z mozgu, tylko naprawde spotkanie i rozmowa z dziecmi. Co do wyposazenia, to miejskie Kitas maja sie podobno lepiej, ale u nas w miejskich wiekszosc stanowia malo zintegrowani obcokrajowcy. W naszym przedszkolu tez sa muzulmanskie dzieci, ale one przynajmniej mowia po niemiecku. W miejskim przedszkolu jest raczej na odwrot….
    Jeszcze jedna rzecz bardzo mi sie podoba – nie ma grup starszakow i mlodszych dzieci, tylko wszystkie dzieci sa razem. Mlodsze dzieci podgladaja co robia starsze i szybciej sie ucza okreslonych zachowan; starsze natomiast dostaja swojego „chrzesniaka”, ktorym sie opiekuja – ucza sie w ten sposob pierwszej odpowiedzialnosci, Podzial na grupy jest tylko ze wzgledu na ilosc dzieci.

  7. cmos cmos pisze:

    @smoczek.blau
    Moja mala chodzi di katolickiego przedszkola i uwazam, ze jest o wiele lepsze niz miejskie.

    Oczywiście że może tak być, ale ze znanych mi z pierwszej i drugiej ręki lepsze są jednak miejskie.

    nie ma grup starszakow i mlodszych dzieci, tylko wszystkie dzieci sa razem.

    Ups, o tym zapomniałem napisać, dziękuję za komentarz.

  8. brytnej pisze:

    nie ma grup starszakow i mlodszych dzieci, tylko wszystkie dzieci sa razem.

    No ale to tez nie do konca prawda, w przedszkolach z Krippengruppen (czyli grupami zlobkowymi) sa one oddzielone – ale tez wspolne dla dzieci np. od roku do trzech.

    A ze we Frankfurcie przedszkola koscielne – obu konfesji, ale z podkresleniem katolickiej – moge potwierdzic.

Skomentuj i Ty

Komentowanie tylko dla zarejestrowanych i zalogowanych użytkowników. Podziękowania proszę kierować do spamerów