Jak ktos nie wierzy to polecam lektury raportow o stanie miast, dostepnych w prawie kazdym miejskim bip’ie , kazde miasteczko ma to w raporcie finansowym – w moim np. (20 000 ludzi) idzie na to rocznie 250 000 pln – wiecej niz idzie na pomoc spoleczna, czy na budowe mieszkan socjalnych.
a z czasem tam gdzie faktycznie jest ciemno i jest to krytyczne ludzie cos wymysla. infrastruktura – czyli prad na slupach – jest. lampki led na czujke ruchu chinczyk daje za pol darmoche. na jakichstam wiekszych skrzyzowaniach czy takich gdzie faktycznie warto zeby cos bylo widac – mozna po prostu zostawic lampe tak jak byla.
]]>Czy nie warto zainwestować więcej w naukę i badania, by tyle samo spalać, a mniej emitować CO2?
http://www.tokfm.pl/Tokfm/1,103087,9312383,Napieralski__Energia_atomowa_moze_byc_niepotrzebna.html
]]>W pierwszym kroku to dużo by dało gdyby nie marnotrawić energii. Zua Unia zabroniła żarówek 100W, a u mnie w mieszkaniu (wynajętym) w łazience były dwie żarówy wyglądające jak metrowa świetlówka, nazywa się to chyba S14. Każda po 120W w łazience ciemno, i jeszcze co pewien czas się przepalały a nowa kosztuje kilkanaście euro. Ostatnio się znowu przepaliła, wkurzyłem się i poszukałem czy jest zamiennik energooszczędny. Okazało się że od niedawna jest, kosztuje tyle samo, w normalnym sklepie takich nie mają, każda bierze tylko 20W. W łazience teraz jasno jak nigdy dotąd. Takich rzeczy powinni zabronić! A to tylko jedno miejsce, podobnych jest mnóstwo.
Ale to i tak metoda tylko na krótką metę, to co mamy do spalenia skończy się wcześniej czy później.
Z fizycznego punktu widzenia na pewno masz rację, ale z technicznego sprawa może wyglądać inaczej. Z tego co w międzyczasie przeczytałem to dzięki gazyfikacji można wycisnąć więcej z węgla niskiej jakości.
]]>Np właśnie – na wejściu mamy węgiel, wodę i energię – gaz – CO2, para wodna, energia.
Nijak mi nie chce z tego wyjść redukcja CO2 na wytworzoną energię netto.
Jeszcze gorzej wygląda sprawa z tzw. gazem miejskim, czyli CO.
]]>Nie znam się specjalnie na tym, ale zgazowanie polega chyba na polaniu rozgrzanego w atmosferze beztlenowej węgla wodą. Robią się z tego jakieś węglowodory, czyli chyba do spalenia jest więcej niż było w samym węglu. W sumie bilans CO2 ma szansę być lepszy, ale mogę się mylić, po szczegóły musiałbyś raczej uderzyć do chemika WO.
]]>Uczepiłeś się tego wodoru i przez to widzisz wszystko osobno. Podsumujmy jednak sobie wodór jako nośnik energii.
Zalety:
– Można go zrobić z prądu (bo węglowodorów się nie da)
– Można zrobić z niego prąd wprost (w ogniwie paliwowym)
– Produktem spalania wodoru jest nieszkodliwa woda.
I to już wszystko. Reszta to wady:
– Wodór jest cholernie niebezpieczny i wybuchowy.
– Wodór bardzo źle się przechowuje ze względu na jego niską gęstość. Albo trzeba go sprężyć do nieprawdopodobnych ciśnień (na co idzie 12% energii w nim zawartej, działa tylko dla niedużych zbiorników), albo skroplić przy minus 250 (20% energii + sporo na utrzymanie temperatury)
– Sprawność cyklu prąd – wodór – prąd jest bardzo niska, rzędu 20% (przy założeniu skraplania wodoru, a to pośrednio postulujesz jak chcesz wozić go statkami)
Czyli koncepcja robienia wodoru na pustyni i wożenia go do Europy to wywalanie czterech piątych wytworzonego prądu w atmosferę. Dolicz jeszcze paliwo dla statków i to, co idzie na kriogeniczne przechowywanie tego wodoru i lądujesz gdzieś około sprawności lokomotywy parowej z XIX wieku. Albo i niżej. Czyli musiałbyś zbudować na pustyni instalacje co najmniej ze cztery razy większe, niż gdybyś przysyłał prąd normalnie, liniami napowietrznymi.
„Jeżeli chodzi o dyktatorów, to na razie nie mamy, to prawda (choć przyszłość Rosji jasna nie jest), ale mamy różnego rodzaju kaukaskich terrorystów, fundamentalistów i kilkanaście różnych konfliktów.”
No dobrze, ale jak terrorysta walnie nam rurociąg z ropą, to nawet przy braku innych źródeł mamy miesiąc na posłanie ekipy naprawczej. Pełen luzik. A jak ten sam terrorysta walnie nam linię przesyłową, to musimy reagować w ciągu minut. Jak bym był terrorystą, to bym zaczekał na wieści o awarii jakiejś większej elektrowni w Europie (albo problemach dyspozycji mocy itp.) i zadzwonił że bańka na konto na Seszelach, albo dwie z wież się za chwilę zwalą. To naprawdę byłaby propozycja nie do odrzucenia. Chciałbyś dać takie coś do ręki Kaddafiemu?
]]>