Tylko z tym się nie zgodzę:
to wszystko jeszcze mogą PR-owo sprzedać jako działalność społeczną, bo to sport przecież
Jeśli ten PR przynosiłby firmie pieniądze, to byłaby to całkiem racjonalna działalność. Ale jak mówisz – nie przynosi.
„Tak, ale kto go głaszcze za tę działalność społeczną? Szefowie? Sam się głaszcze?”
W pierwszym rzędzie to sam się klepie po ramieniu („co prawda wywaliłem 10% pracowników na bruk, ale za to robię coś dla dobra lokalnej społeczności„). Dalej głaskają go zaproszeni do loży dla VIPów dziennikarze, potem inni dziennikarze którzy od tamtych przepisują, a później jak manager zmienia firmę to ma w CV „ceniony za zaangażowanie społeczne” (dołączyć wycinki z prasy).
Oczywiście nie wydaje mi się, żeby to było działanie celowe i uświadomione.
„Jeśli ten PR przynosiłby firmie pieniądze, to byłaby to całkiem racjonalna działalność. Ale jak mówisz – nie przynosi.”
Firmie pieniądze – niekoniecznie, ale temu managerowi +100 do satysfakcji i charyzmy jak najbardziej. A chyba nie wierzysz że oni tak wszyscy tylko ku chwale kapitalistycznej ojczyzny i sztandaru jednost^W firmy działają.
]]>czy nazwanie stadionu Eintrachtu „Commerzbank Arena” napędziło Commerzbankowi znaczącą ilość nowych klientów, chociaż żeby pokryć koszty takiej reklamy? Myślę że wątpię.
Tak patrzę na Polskę: Durne billboardy utopione w masie mniejszych i większych szyldów i banerów na przedmieściach… reklamy www, liczące na przypadkowe kliknięcia (których w ogóle nie widzę, bo zabija je adblock)…. Czy to naprawdę daje firmom większe pieniądze, niż wydali na reklamę? Przypuszczam, że wątpię.
Tak się mówi – oni robią badania marketingowe. Kto robi? Ci właściciele solariów, warsztatów, przedszkoli prywatnych i Bóg wie czego, którzy rozwieszają swoje szmaty jedna na drugiej przy wjeździe do dowolnego miasta w Polsce? Ja tu nawet nie muszę nic przypuszczać. A duże firmy? Nawet jeśli robią, to te badania są pewnie w większości OKDR. Przemysł reklamowy opiera się na wierze reklamodawców, że to coś daje. Pewnie, że są dobre kampanie reklamowe. Ale ich się nie robi za pomocą przeszkadzajek we flashu, czających się na niezamierzone kliknięcie. Tak myślę.
To co napisałeś o sponsorach wycofujących się z piłki pokazuje, że nawet wielkie firmy, które zdawałoby się umieją liczyć pieniądze, postępują nieracjonalnie. Jeśli reklama w nazwie stadionu nie przynosi im kasy, to po co w ogóle to robią?
]]>Dlatego akurat brak ochrony policji jest dość wątpliwy. Bo jeżeli oni muszą ochraniać przemarsze z okazji 1 maja (gdzie obrzucają się anty i pro) albo inne Marsze Równości to tak samo będą ochraniać mecze.
Więc ten argument nie jest trafiony.
]]>„To co napisałeś o sponsorach wycofujących się z piłki pokazuje, że nawet wielkie firmy, które zdawałoby się umieją liczyć pieniądze, postępują nieracjonalnie. Jeśli reklama w nazwie stadionu nie przynosi im kasy, to po co w ogóle to robią?”
To akurat proste. Niektórzy managerowie za młodu wpadli pod walec fascynacji piłką nożną, kibicowaniem albo i kibolstwem, plemiennego poczucia wspólnoty wokół „swojej” drużyny itd., marzyli żeby być jak te gwiazdy piłki zarabiające miliony a potem z tego nie wyrośli.
No i gdy teraz zarządzaja nie swoimi grubymi pieniędzmi to sypną groszem idolom swojej młodości. A w zamian dostaną karnety na lożę dla VIP-ów + szampan i kawior do spożycia w trakcie meczu + możliwość poszpanowania przez zapraszanie tam gości na których chcą zrobić wrażenie. I to wszystko jeszcze mogą PR-owo sprzedać jako działalność społeczną, bo to sport przecież.
„Więc ten argument nie jest trafiony.”
Ale Ty mowisz o obowiązujących przepisach, a ja proponuję zmiany w prawie.
Poza tym manifestacja w celu wyrażenia poglądów przynależy do demokracji i jak najbardziej powinna być ochraniana bez opłat. Ale dlaczego policja ma ochraniać za pieniądze podatnika komercyjną imprezę, na której ktos robi wielkie (i to niespecjalnie opodatkowane) pieniądze?
]]>