Też go kiedyś ustrzeliłem zupełnym przypadkiem, choć niestety z dużo większej odległości. Z drugiej strony – wtedy to był większy fuks, bo to był chyba jeszcze prototyp. Przyleciał z jakimś propagandowym lotem do Berlina i potem jak zrobił niski przelot nad (czynnym jeszcze wówczas) Tempelhof (czytaj: nad moim balkonem) to mi prawie szyby w oknach powypadały
miasto-masa-maszyna.blogspot.com/2008/06/wziuuu.html
]]>