Śmieszne tylko po niemiecku: Niemcy kochają Lema
Gdzieś między Polską a Niemcami, a szczególnie w NRD

Śmieszne tylko po niemiecku: Niemcy kochają Lema

Wczoraj na ZDFneo puścili dwa pierwsze odcinki drugiej serii "Ijon Tichy: Raumpilot". Powiem, że z pierwszej serii widziałem tylko krótki fragment z polowaniem na kurdle na youtubie. Wiem jednak, że WO dołączył DVD z pierwszą, sześcioodcinkową serią do gazetowej serii lemowskiej.

Dla tych którzy nie widzieli: Serial zrobiony jest na motywach "Dzienników gwiazdowych" i innych książek w których występował Ijon Tichy, niektóre odcinki są bardzo luźno związane z opowiadaniami, inne dość dokładnie. Scenariusz napisał Oliver Jahn, i on gra też Ijona. Tutaj trailer drugiej serii:

 

Scenografia jest dość umowna - rakieta jest z zaparzacza do kawy i termosu, jej wnętrze to berlińskie mieszkanie Jahna. Ijon Tichy paraduje w podkoszulku albo bluzie od dresu, jest nieogolony i mówi bardzo zabawnym łamanym niemieckim z wschodnioeuropejskim akcentem. No i właśnie to jest śmieszne tylko po niemiecku - obejrzałem trailer pierwszej serii po polsku i w tłumaczeniu nic z tego nie zostaje, a to ze dwie trzecie dowcipu.

Z dwóch odcinków pokazanych wczoraj pierwszy miał z Lemem bardzo wiele wspólnego - było tam stworzeniu świata na motywach Podróży osiemnastej, występował tam profesor Tarantoga. Zabawne. Drugi odcinek miksował sporo różnych motywów. Tichy lądował na planecie meblowej (ta nazwa oczywiście nie padła, ale cala masa dowcipów wskazywała na IKEĘ). Już na wstępie zamiast iść długą, krętą ścieżka przez całą planetę Ijon wychodzi za żółta linię i rzucają się na niego meble (krzesławki dręczypupy nie było, wszystkie miały nazwy jak z IKEI, zresztą faktycznie były z IKEI). Ijon ratuje się ostrzeliwując się z pistoletu do kleju z kosza z przecenami. Po prostu ROTFL przez cały czas. Nie chce zdradzać tu wszystkich dowcipów - koniecznie oglądać! Taki Mr. Bean to przy Tichym smutny nudziarz.

Następne odcinki można będzie zobaczyć też na ZDFneo, w trzy kolejne piątki (11.11, 18.11 i 25.11) o 21:00. Jeżeli ktoś nie ma kabla albo satelity to seria będzie powtórzona na normalnym ZDF w poniedziałki 28.11 i 5.12 o 0:20 a 12.12 i 19.12 o 23:55. Daty emisji za blogiem realizatorów serialu, mam pewne wątpliwości czy poniedziałek o 0:20 nie oznacza tak naprawdę nocy z poniedziałku na wtorek.

Oba sezony dostępne są już na DVD. No i poczytałem na Amazonie oceny, przeważają maksymalne, ale jest tez parę słabych. Większość z nich to teksty typu "jak można było tak spłycić Lema", ale było też na przykład "ten nieporządny facet w podkoszulku mówiący łamanym niemieckim z polskim akcentem mnie jako Polkę obraża!".

No i tu zaraz przypomniała mi się notka MRW. Jest tak: Ten bohater jest domyślnie Polakiem, jest rzeczywiście nieporządny, bucowaty i mówi po niemiecku dokładnie tak jak wielu Polaków (tylko jeszcze bardziej). Czyli ze mnie się śmieją, co nie? Naprawdę powinienem się, jak to ujął MRW, wkurwić, jak ta pani na Amazonie? Jakoś nie potrafię, on jest zbyt śmieszny.

Na deser coś Lemowskiego z innej beczki - Neue Deutsche Welle. Jeden z niemieckich zespołów początku lat 80-tych nazywał się 1. Futurologischer Kongress. Co prawda zespół był IMHO słaby i w utworach nic z Lema nie było, ale nazwa o czymś świadczy.

-----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

Dotyczy: , , , ,

Kategorie:Śmieszne tylko po niemiecku

Sledz donosy: RSS 2.0

Wasz znak: trackback

-----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------


18 komentarzy do “Śmieszne tylko po niemiecku: Niemcy kochają Lema”

  1. oszust1 pisze:

    No to kurczę przegapiłem, zresztą sobota 21:00 to nie zawsze jest pora na gapienie się w TV. Ale w mediatece ZDF jest już pierwszy odcinek, prawdopodobnie w miarę emisji będą pojawiały się następne.

  2. cmos cmos pisze:

    @mrwisniewski
    Polacy grubasami Europy? Nie-e, grubas jest u mnie symbolem uciskanej mniejszości. Nie uważam Polaków za uciskaną mniejszość

    Ty nie, ja też nie, ale część się uważa. Na przykład ten facet od faszystowskich Jugendamtów (nie użyję nazwiska, bo jeszcze przylezie). Znam takich więcej. Powinni się wkurwić, czy nie?

  3. mrwisniewski pisze:

    @”Ty nie, ja też nie, ale część się uważa. Na przykład ten facet od faszystowskich Jugendamtów (nie użyję nazwiska, bo jeszcze przylezie). Znam takich więcej. Powinni się wkurwić, czy nie?

    Nie, powinni się leczyć.

  4. mrwisniewski pisze:

    Polacy grubasami Europy?

    Nie-e, grubas jest u mnie symbolem uciskanej mniejszości. Nie uważam Polaków za uciskaną mniejszość, więc jak kiedyś na Pro7 mieli taki program ze skeczami, m.in. o stacji „Deutsche Welle Polen” (z prezenterami-Boratami), to się po prostu chichrałem.

  5. janekr pisze:

    to jest śmieszne tylko po niemiecku

    No nie ma cudów – dowcipy oparte na akcencie są na ogół nieprzetłumaczalne*. Ale i tak serial (pierwsza część) nawet dla nie znających niemieckiego jest bardzo fajny.

    W scenografii jest wykorzystany radziecki telewizorek „Elektronika WL 100″ wyprodukowany dla uczczenia 100. rocznicy urodzin Lenina.

    * jak w Seksmisji – w wersji niemieckiej dowcip z kontrolą dokumentów w niemieckim sektorze jest nieprzetłumaczalny i niezrozumiały.

  6. ferdek6666 pisze:

    * jak w Seksmisji – w wersji niemieckiej dowcip z kontrolą dokumentów w niemieckim sektorze jest nieprzetłumaczalny i niezrozumiały.

    Przy okazji, czy mógłby ktoś wyjaśnić znaczenie tego dowcipu? Jakoś nigdy nie mogłem go zrozumieć. Przypuszczam że jestem zwyczajnie za młody i nie chwytam jakiegoś kontekstu z tamtych czasów.

    Na marginesie – świetny blog!

  7. cmos cmos pisze:

    @mrwisniewski
    Nie, powinni się leczyć.

    Nie mam dzis ochoty na flejma (nie ma jak flejmowanie przy pilnej robocie), wiec odpuszcze.

  8. cmos cmos pisze:

    @ferdek6666
    Przy okazji, czy mógłby ktoś wyjaśnić znaczenie tego dowcipu?

    Moim zdaniem nie ma czego wyjaniac, dowcip jest bardzo slaby. Kiedys wystaczalo wyglosic dowolny tekst kaleczonym niemieckim i wszyscy sie smiali. Ja tez, ale potem mi przeszlo.

  9. wo pisze:

    @cmos
    Wiem jednak, że WO dołączył DVD z pierwszą, sześcioodcinkową serią do gazetowej serii lemowskiej

    Jejku, to zdanie sformułowałeś tak, że poczułem się jak jakiś Hajdarowicz (tak naprawdę to wykonałem trochę biegania po korytarzach Gmachu i namawiania osób władnych, by to uczynić).

  10. cmos cmos pisze:

    @wo
    tak naprawdę to wykonałem trochę biegania po korytarzach Gmachu i namawiania osób władnych, by to uczynić

    Dokładnie tak jak myślałem – bez Ciebie DVD by w komplecie nie było. Czyli Twoja zasługa.

  11. boni_s pisze:

    Fcuk, z waszej rozmowy wynika, że mam to gdzieś na jakiejś płycie, i jeszcze nie widziałem?? Zanotować w pamięci – przesłuchać rodzinę, przekopać zasoby, obejrzeć.

  12. cmos cmos pisze:

    @oszust1
    Akcent, dokładne wymawianie każdej głoski, mylenie rodzajników

    Nienienie, w tym jest o wiele więcej. On mówi językiem Polaka, który nigdy w życiu nie miał lekcji niemieckiego, nie ma najbledszego pojęcia o gramatyce niemieckiej, a wszystkiego co umie nauczył się ze słuchu od kolegów w (nomen omen) robocie. To jest tak pięknie zrobione, że nie wierzę żeby Jahn sam to wymyślił, on musiał poznać kogoś tak mówiącego. Te teksty mają potencjał kultowy.

    ogólna flejowatość i lekka buceria? Jakbym siebie widział. To o co się obrażać?

    Moje uwagi w stronę MRW sa stąd, że moim zdaniem stwierdzenie kiedy się wkurwić, a kiedy nie, nie jest wcale takie trywialne.

    Sposób pokonania mebelków rewelacyjny.

    Nie wiem czy łapiesz pewne konteksty: Tichy wyjmuje z każdego kartonu po parę śrubek – kilkanaście lat temu stereotyp o meblach IKEI był taki, że przy montażu zawsze paru śrubek zabraknie. I o niezrozumiałej instrukcji też był.

  13. oszust1 pisze:

    @boni
    To był dodatek do „Sknoconego kryminału”, którego po pobieżnym przekartkowaniu nie kupiłem, a teraz żałuję. Zajrzę, może w empiku jeszcze leży. Próbowałem się przeklikać przez kulturalnysklep, ale nijak nie chce zaprosić mnie do kasy.

    @napinka „antypolska”
    Ja tam widzę bohatera jako spryciarza i złotą rączkę, który rozwiąże każdy problem za pomocą niekonwencjonalnych metod, jeśli te zwykłe nie działają. Sposób pokonania mebelków rewelacyjny. I w’ogle drugi odcinek! Czy praworządny Niemiec wpadłby na coś takiego?

    Akcent, dokładne wymawianie każdej głoski, mylenie rodzajników, ogólna flejowatość i lekka buceria? Jakbym siebie widział. To o co się obrażać?

  14. oszust1 pisze:

    @cmos
    Moje uwagi w stronę MRW sa stąd, że moim zdaniem stwierdzenie kiedy się wkurwić, a kiedy nie, nie jest wcale takie trywialne.

    Ogólnie nie jest trywialne, eksploatacja klisz narodowościowych bywa jazdą po krawędzi, zresztą nie dotyczy to tylko niemieckich mediów.

    Parę lat temu było znacznie gorzej, że Haralda Schmitta przypomnę. Teraz oglądam niemiecką TV rzadziej, bo stacjonuję w Bolandzie, ale jakiś tydzień w miesiącu się jednak uzbiera. Nie zauważam problemu.

    Wkurw miewam czasami w przeróżnych reportażach, np. z kontroli drogowych, których w niemieckich TV, szczególnie prywatnych, jest sporo. Wiadomo, że shaltowanemu kierowcy TIR-a do czegoś się przyczepiono, wiadomo, że będzie ów kierowca Polakiem czy Rosjaninem w klapkach i wyciągniętym T-Shircie, mówiącym po niemiecku jak Ijon Tichy (w najlepszym razie), wiadomo, że wyrozumiały niemiecki policjant czy celnik wypowie parę słów głośno i wyraźnie, nie składając ich w zdania, a ukarany kierowca okaże skruchę i wiadomo, że komentarz będzie brzmiał „250 euro mandatu za przewożenie butli gazowej w kabinie kierowcy to jedna czwarta pensji kierowcy”, bez kurwa cienia refleksji nad tym, czy dotkliwość kary jest współmierna do przewinienia w tym konkretnym przypadku.

    Walenie po kliszach w tych reportażach odchodzi aż strach. Holendrzy szmuglują marychę, Polacy olewają wszystkie możliwe przepisy, Ruscy wiozą po sto wagonów fajek, a Turczynka na lotnisku pokazuje niezidentyfikowaną przyprawę, która nie ma jakichś atestów. A tylko kulturalni ą i ę Niemcy w pociągu ze Szwajcarii wiozą po 30 tysięcy euro w cashu i należy im bardzo współczuć, że zapłacą grzywnę.

  15. cmos cmos pisze:

    @oszust1
    No właśnie podajesz świetne przykłady na moją tezę. Ja też oglądałem kilka takich reportaży. Ale nie zauważyłem tam sympatii do tych bogatych ludzi wywożących nieopodatkowaną gotówkę, myślę że nie załapałeś ironii. W końcu są to reportaże dla masowego odbiorcy, a większość widzów widząc jak temu bogatemu coś zabiorą odczuwa Schadenfreude i po to to się ogląda. Ale to tak na marginesie.

    Wracając do Polaków: Zgadzamy się z pewnością, że pan „faszystowskie Jugendamty” wkurwia się niesłusznie i nadaje się do leczenia. Ale on reprezentuje sam koniec spektrum. Porozmawiajmy o tym rozmytym środku. Ty podajesz przykład tych kierowców z reportaży i Ciebie to wkurwia. A mnie nie. Może dlatego że ja pod względem poszanowania zasad jestem bardziej niemiecki niż większość Niemców. To nie jest zachowanie kompulsywne – nie mam żadnego problemu żeby zrobić coś wbrew procedurom czy przepisom jeżeli uznam to za sensowne i uzasadnione. Ale IMHO przewożenie butli gazowej w kabinie kierowcy nie jest sensowne ani uzasadnione, 250 euro według taryfikatora się należy i już, nie ma co się zastanawiać nad współmiernością. I sorry, nie kupuję argumentu że trzeba się wkurwić bo zawsze w takich sytuacjach pokazuje się Polaka albo Rosjanina – niestety statystycznie tak wychodzi, to Polacy i Rosjanie olewają przepisy i zasady masowo, a inni znacznie rzadziej. Przecież to jest właśnie jedna z istotniejszych przyczyn mojej emigracji.

    Ale chyba właśnie palę notkę na podobny temat, którą przygotowuję już od dłuższego czasu.

  16. oszust1 pisze:

    @cmos
    Wiesz, ja nie bronię kierowców TIR-ów, mam swój pogląd na temat chlewu, jacy nasi rodacy gdzieniegdzie robią, mógłbym nieco ulać, bo sporo podróżuję służbowo i prywatnie w różnych kierunkach i wstyd mi czasem, że rozumiem po polsku. Mój wkurw zasadza się jednak na tym, że w programach, jak napisałeś „dla masowego odbiorcy” stosowanie kliszy staje się standardem. Oczywiście, statystyki mówią o nas wiele, oczywiście stopień poszanowania prawa, oczywiście oglądalność. Ja fszysko fersztejen. Ale ta sama piguła podawana po raz kolejny staje się niestrawna. I bardziej stąd się bierze moja reakcja. Nie żebym wypłakiwał rzekę, po prostu zauważam. A ironię i różne inne załapuję, akurat w rozmowie ze starszą parą wiozącą gotówkę ze Szwajcarii ironii nie było, a między wierszami narzekanie na bzdurne przepisy. Podobnie zresztą jak historia gościa, któremu znajomy Szwajcar zostawił samochód na tydzień, bo skądś tam w Niemczech wylatywał, no i Niemiec jadący do sklepu w szwajcarskim samochodzie został zatrzymany przez celników, co kosztowało pięć tysięcy grzywny plus dodatki. Też żal, a nie ironia.

    statystycznie tak wychodzi, to Polacy i Rosjanie olewają przepisy i zasady masowo, a inni znacznie rzadziej. Przecież to jest właśnie jedna z istotniejszych przyczyn mojej emigracji.
    Jedna z istotniejszych? No nie mów, że nie była ważniejsza ciekawa praca w zawodzie z jakimiś perspektywami, że nie była to możliwość normalnej sfery socjalnej, spokojnego funkcjonowania rodziny i sto innych ważniejszych?
    Naprawdę polskie olewactwo prawa było takie ważne?
    Aha, ex-Jugole biją nas w kombinowaniu na głowę.

    A notkę smaruj, bo ostatnie są coraz ciekawsze. No i może jacyś inni emigranci się wypowiedzą.

  17. cmos cmos pisze:

    @oszust1
    Jedna z istotniejszych? No nie mów, że nie była ważniejsza ciekawa praca w zawodzie z jakimiś perspektywami, że nie była to możliwość normalnej sfery socjalnej, spokojnego funkcjonowania rodziny i sto innych ważniejszych?
    Naprawdę polskie olewactwo prawa było takie ważne?

    No ale przecież to, że gdy się trzymasz zasad to zawsze po dupie dostaniesz, że nie sposób się obejść bez kombinowania i nie sposób spodziewać się zgodnego z zasadami zachowania od innych to BARDZO wpływa na komfort życia i spokojne funkcjonowanie rodziny.

  18. cmos cmos pisze:

    Nie che mi się pisać osobnej notki dla jednego drobiazgu, więc podam jako ciekawostkę w komentarzu, całkiem OT.

    Czołowy polski fundamentalista, redaktor Terlikowski, odbywa spotkania z czytelnikami w Niemczech. Oczywiście w parafiach. W piątek będzie we Frankfurcie, spotkanie w sali parafialnej po mszy o 18:30 (czyli gdzieś o 19:30).
    Czy on napisał ostatnio jakąś książkę, czy to jakaś akcja promocyjna? Ma z tego jakąś kasę? Nawet przeszło mi przez myśl żeby pójść potrollować w realu (akurat mam niedaleko), ale o 21:00 następne dwa odcinki Tichego, wybór jest prosty.

Skomentuj i Ty

Komentowanie tylko dla zarejestrowanych i zalogowanych użytkowników. Podziękowania proszę kierować do spamerów