Czołowy polski fundamentalista, redaktor Terlikowski, odbywa spotkania z czytelnikami w Niemczech. Oczywiście w parafiach. W piątek będzie we Frankfurcie, spotkanie w sali parafialnej po mszy o 18:30 (czyli gdzieś o 19:30).
Czy on napisał ostatnio jakąś książkę, czy to jakaś akcja promocyjna? Ma z tego jakąś kasę? Nawet przeszło mi przez myśl żeby pójść potrollować w realu (akurat mam niedaleko), ale o 21:00 następne dwa odcinki Tichego, wybór jest prosty.
No ale przecież to, że gdy się trzymasz zasad to zawsze po dupie dostaniesz, że nie sposób się obejść bez kombinowania i nie sposób spodziewać się zgodnego z zasadami zachowania od innych to BARDZO wpływa na komfort życia i spokojne funkcjonowanie rodziny.
]]>„statystycznie tak wychodzi, to Polacy i Rosjanie olewają przepisy i zasady masowo, a inni znacznie rzadziej. Przecież to jest właśnie jedna z istotniejszych przyczyn mojej emigracji. ”
Jedna z istotniejszych? No nie mów, że nie była ważniejsza ciekawa praca w zawodzie z jakimiś perspektywami, że nie była to możliwość normalnej sfery socjalnej, spokojnego funkcjonowania rodziny i sto innych ważniejszych?
Naprawdę polskie olewactwo prawa było takie ważne?
Aha, ex-Jugole biją nas w kombinowaniu na głowę.
A notkę smaruj, bo ostatnie są coraz ciekawsze. No i może jacyś inni emigranci się wypowiedzą.
]]>Wracając do Polaków: Zgadzamy się z pewnością, że pan „faszystowskie Jugendamty” wkurwia się niesłusznie i nadaje się do leczenia. Ale on reprezentuje sam koniec spektrum. Porozmawiajmy o tym rozmytym środku. Ty podajesz przykład tych kierowców z reportaży i Ciebie to wkurwia. A mnie nie. Może dlatego że ja pod względem poszanowania zasad jestem bardziej niemiecki niż większość Niemców. To nie jest zachowanie kompulsywne – nie mam żadnego problemu żeby zrobić coś wbrew procedurom czy przepisom jeżeli uznam to za sensowne i uzasadnione. Ale IMHO przewożenie butli gazowej w kabinie kierowcy nie jest sensowne ani uzasadnione, 250 euro według taryfikatora się należy i już, nie ma co się zastanawiać nad współmiernością. I sorry, nie kupuję argumentu że trzeba się wkurwić bo zawsze w takich sytuacjach pokazuje się Polaka albo Rosjanina – niestety statystycznie tak wychodzi, to Polacy i Rosjanie olewają przepisy i zasady masowo, a inni znacznie rzadziej. Przecież to jest właśnie jedna z istotniejszych przyczyn mojej emigracji.
Ale chyba właśnie palę notkę na podobny temat, którą przygotowuję już od dłuższego czasu.
]]>Ogólnie nie jest trywialne, eksploatacja klisz narodowościowych bywa jazdą po krawędzi, zresztą nie dotyczy to tylko niemieckich mediów.
Parę lat temu było znacznie gorzej, że Haralda Schmitta przypomnę. Teraz oglądam niemiecką TV rzadziej, bo stacjonuję w Bolandzie, ale jakiś tydzień w miesiącu się jednak uzbiera. Nie zauważam problemu.
Wkurw miewam czasami w przeróżnych reportażach, np. z kontroli drogowych, których w niemieckich TV, szczególnie prywatnych, jest sporo. Wiadomo, że shaltowanemu kierowcy TIR-a do czegoś się przyczepiono, wiadomo, że będzie ów kierowca Polakiem czy Rosjaninem w klapkach i wyciągniętym T-Shircie, mówiącym po niemiecku jak Ijon Tichy (w najlepszym razie), wiadomo, że wyrozumiały niemiecki policjant czy celnik wypowie parę słów głośno i wyraźnie, nie składając ich w zdania, a ukarany kierowca okaże skruchę i wiadomo, że komentarz będzie brzmiał „250 euro mandatu za przewożenie butli gazowej w kabinie kierowcy to jedna czwarta pensji kierowcy”, bez kurwa cienia refleksji nad tym, czy dotkliwość kary jest współmierna do przewinienia w tym konkretnym przypadku.
Walenie po kliszach w tych reportażach odchodzi aż strach. Holendrzy szmuglują marychę, Polacy olewają wszystkie możliwe przepisy, Ruscy wiozą po sto wagonów fajek, a Turczynka na lotnisku pokazuje niezidentyfikowaną przyprawę, która nie ma jakichś atestów. A tylko kulturalni ą i ę Niemcy w pociągu ze Szwajcarii wiozą po 30 tysięcy euro w cashu i należy im bardzo współczuć, że zapłacą grzywnę.
]]>@napinka „antypolska”
Ja tam widzę bohatera jako spryciarza i złotą rączkę, który rozwiąże każdy problem za pomocą niekonwencjonalnych metod, jeśli te zwykłe nie działają. Sposób pokonania mebelków rewelacyjny. I w’ogle drugi odcinek! Czy praworządny Niemiec wpadłby na coś takiego?
Akcent, dokładne wymawianie każdej głoski, mylenie rodzajników, ogólna flejowatość i lekka buceria? Jakbym siebie widział. To o co się obrażać?
]]>Nienienie, w tym jest o wiele więcej. On mówi językiem Polaka, który nigdy w życiu nie miał lekcji niemieckiego, nie ma najbledszego pojęcia o gramatyce niemieckiej, a wszystkiego co umie nauczył się ze słuchu od kolegów w (nomen omen) robocie. To jest tak pięknie zrobione, że nie wierzę żeby Jahn sam to wymyślił, on musiał poznać kogoś tak mówiącego. Te teksty mają potencjał kultowy.
„ogólna flejowatość i lekka buceria? Jakbym siebie widział. To o co się obrażać?”
Moje uwagi w stronę MRW sa stąd, że moim zdaniem stwierdzenie kiedy się wkurwić, a kiedy nie, nie jest wcale takie trywialne.
„Sposób pokonania mebelków rewelacyjny.”
Nie wiem czy łapiesz pewne konteksty: Tichy wyjmuje z każdego kartonu po parę śrubek – kilkanaście lat temu stereotyp o meblach IKEI był taki, że przy montażu zawsze paru śrubek zabraknie. I o niezrozumiałej instrukcji też był.
]]>Dokładnie tak jak myślałem – bez Ciebie DVD by w komplecie nie było. Czyli Twoja zasługa.
]]>Jejku, to zdanie sformułowałeś tak, że poczułem się jak jakiś Hajdarowicz (tak naprawdę to wykonałem trochę biegania po korytarzach Gmachu i namawiania osób władnych, by to uczynić).
]]>