„Żaden to nie – on jeździ z tej samej energii wyraźnie szybciej.”
No szybciej jeździ, ale ma ponad czterokrotnie mocniejszy silnik (15 zamiast 3,5 kW). Odpowiednio szybciej też też wyczerpuje baterie przy Vmax.
Pytanie, czy nie trzeba, żeby dobrze porównać te dwa napędy, uwzględnić właściwości aerodynamicznych jednego i drugiego auta. Znaczenie może mieć też fakt, ze w Tazzari jest znacznie więcej elektroniki, która też potrzebuje zasilania.
„A w chinach robią…”
Racja. Z punktu widzenia produkcji przemysłowej takie kombinowanie to faktycznie nie ma zastosowania.
]]>A w chinach robią kopie VW Polo za pół ceny, wygląda tak samo. Przeczytałem, ten człowiek na pewno nigdy na prawdziwym Segwayu nie jechał. Takiego Polo też można zrobić jeszcze taniej niż robią to Chińczycy – po prostu jeszcze pogorszymy trwałość, niezawodność i bezpieczeństwo. I przestaniemy spełniać jakiekolwiek normy na zakłócenia radioelektryczne, wymagania kodeksu drogowego (wymontujemy wszystkie lampy, będzie znacznie taniej) itd.
Jedną, okrojoną sztukę na własny użytek na własne ryzyko nie ma sprawy, można za tyle zrobić. Ale zrobionego za tyle nie sprzedasz go w żadnym kraju cywilizowanym, bo nie dostaniesz na niego żadnego niezbędnego papieru, a jak sprzedasz to poszkodowani w wypadkach odprocesują ci tyłek.
„Zagato Zele – Czyli jakby postęp żaden.”
Żaden to nie – on jeździ z tej samej energii wyraźnie szybciej.
]]>27 km zdarzało mi się dojeżdżać na rowerze w czasie studiów, to był ostatni etap podróży do domu. Czasowo wyrabiałem się lepiej niż jadąc autobusem z przesiadką.
Teraz jeżdżę 5,5km do pracy. Nie wiem czy zaryzykowałbym jazdę na segwayu. Zwłaszcza, w momencie, gdy spadnie śnieg, ulice się zakorkują (5,5km w 45min autem), a komunikacja publiczna wystawi mnie do wiatru. A prąd? Mam prądnicę w paście.
A propos Zagato Zele – on miał rozruch oporowy (a to ma znaczenie przy częstym hamowaniu i ruszaniu) i nie mógł odzyskiwać energii w czasie hamowania. Tazzari Zero ma silniki asynchroniczne, więc na pewno ma rozruch impulsowy, nie dokopałem się teraz, czy może hamować odzyskowo. Ale to nie powinno być problemem przy takim napędzie. Ten rozruch i hamowanie to są dwa najważniejsze miejsca, gdzie Tazzari oszczędza prąd w porównaniu do Zagato. Ale i tak mając akumulator dwukrotnie większej pojemności przejeżdża tylko dwa razy większy dystans. Czyli jakby postęp żaden.
]]>BMW C1 w ogóle miało potencjał, jakby połączyć taką budę z elektryką i którymś z systemów skutera trójkołowego mógłby z tego wyjść niezły ersatz samochodu.
]]>Pewnie że nic, w końcu na podstawowym poziomie to jest technicznie trywialne. Pamiętasz na pewno krajowe wózki akumulatorowe marki „Stal”. Miałem już notkę o Zagato Zele – aktualne konstrukcje różnią się od niego w zasadzie tylko technologią akumulatora i paroma bajerami w elektronice.
]]>Fragment z książki „Młody konstruktor” z 1963 roku.
Silnik z prądnicy samochodowej, akumulator też z samochodu… Nic nowego pod Słońcem?
Mi się marzy coś w stylu bmw C1 albo Carvera elektrycznego, czyli obudowany skuter itp, bo samochody, jak zauważyłeś, przyciężkie. Ostatnio w Kolding w DK widziałem coś starego elektrycznego w tym duchu, ale nie zrobiłem zdjęcia – trójkołowiec, dwa kółka z tyłu, jedno miejsce-fotel, bateria za plecami, wszystko osłonięte nieźle laminatem i pleksą, choć kanciate. I tak fajne.
]]>No co Ty… Idealna odległość do zrobienia w pół godzinki (nawet przebijając się przez centrum Berlina) ![]()
PONAD! Jakbym miał tylko 10 to też bym jechał rowerem. Niestety mam 30.
]]>