rozumiem, że temat jest już zamknięty
Ależ nie, taki był plan na przewidywalną przyszłość w tamtym momencie, ale pojawiają się nowe tematy i nowe plany. Więc o edukacji na pewno jeszcze będzie, ale chwilowo jestem w niedoczasie.
]]>]]>Tego nijak nie zrozumialem. Co autor ma na mysli?
Dostanie się do gimnazjum w wielu landach uzależnione jest od widzimisię nauczycieli. Mój syn niestety stał się ofiarą małomiasteczkowej ksenofobii i musiałem zrobić porządną awanturę żeby został przyjęty. Niesmak pozostał do dzisiaj – dyć gimnazjum jest dla swoich (piszę o Saarlandzie, gdzie korupcja jest nieporównywalna z polską!).
Koledzy, którzy przyjechali ze starszymi dziećmi mieli podobne problemy. W Bawarii istnieje alternatywa dla Realschule, zdaje się nazywa się to „próbnym rokiem w gimnazjum”, ale nie wiem, czy istnieje to w innych landach. Do tego nie ma odpowiednika ESL – English as a Second Language – i dzieci lądują w klasach, w których nie rozumieją języka.
Kolejnym problemem jest rozmiar tych szkół (kolosy!), i związane z tym problemy transportowe jeśli gęstość zaludnienia jest mała. We wspomnianym właśnie Saarlandzie czas dojazdu do szkoły może spokojnie wynosić 45 minut w jedną stronę, a mówimy o 11-latkach. W Monachiun, dokąd miałem szczęście uciec, sytuacja jest dużo lepsza, ale nadal, transport do szkoły to niezła wycieczka dla jedenastolatka.
]]>Takie rzeczy mają w ogóle mniejszy wpływ na emigrantów, niż się to w Polsce wydaje.
„A to ciekawe. Co się takiego stało? To wynik ostatniego kryzysu, czy może raczej wydarzeń ostatniego roku?”
To jest historia na długą notkę, przecież to hasło pochodzi z kampanii uspokajającej z roku 1986! Już wtedy zaczęły pojawiać się wątpliwości, a potem zdarzyło sie jeszcze wiele niedobrego.
„Jak Pan widzi przyszłość Niemiec i swoją finansową pozycję na emeryturze?
Jest się czego w kraju nad Renem bać?”
Oczywiście że jest się czego bać. Ale może rzeczywiście napiszę notkę. Trochę potrwa, bo potrzebny jest research żeby nie bzdurzyć w stylu Ziemkiewicza.
]]>„W to że państwowa „Rente ist sicher” to już od dawna nie za bardzo ludzie wierzą”
A to ciekawe. Co się takiego stało? To wynik ostatniego kryzysu, czy może raczej wydarzeń ostatniego roku?
Znalazłem coś takiego (niezalezna.pl to nie jest moja bajka, ale korzystam z tłumaczenia):
niezalezna.pl/23708-luksusowi-emeryci
Jak Pan widzi przyszłość Niemiec i swoją finansową pozycję na emeryturze?
Jest się czego w kraju nad Renem bać?
W klasie syna jest jeden chłopiec z Grecji, ale przecież cały ten kryzys grecki go i jego rodziny nie dotyczy. Nie widziałem żadnych konfliktów na tym tle, również wśród dorosłych.
„No i jak Pan widzi z punktu widzenia mieszkańca Niemiec obecną sytuację?”
Nic wielkiego się na razie nie dzieje, znacznie poważniejszym źródłem niepokoju jest nadal ostatni kryzys finansowy. W to że państwowa „Rente ist sicher” to już od dawna nie za bardzo ludzie wierzą, ale teraz stracili zaufanie do funduszy emerytalnych. I to jest problem, a nie jakaś tam Grecja.
]]>