Tego nie znałem. W sumie szkoda, bo pamiętam że ojciec miał takie piękne, zachodnie urządzenie do kreślenia firmy Rotring, coś w rodzaju wiecznego pióra na naboje, ale z mnóstwem malutkich, nakręcanych końcówek do różnych rodzajów linii, tyle że wszystko pozatykane zaschniętym tuszem. Parę razy próbowałem to wyczyścić, ale niczym nie szło. A tym PRIXem niewykluczone że by się udało.
]]>Ale to przecież oczywiste, przecież o tym sa moje notki o produktach z NRD, że nawet Trabant i Wartburg miały swoje zachodnie odpowiedniki.
]]>Warto by uzupełnić listę o pióra na naboje, które w późnych ’70 były przebojem w polskich szkołach. Kiedyś udało mi się nawet kupić w Görlitz naboje z zielonym i czerwonym atramentem. Pamiętam o jeszcze jednym, bardzo rozsądnym drobiazgu – Hausaufgabenheft. Używałem do zapisków w ogólniaku i bardzo mi się te rubryczki podobały. No i jeszcze dla młodszych – miękkie piórniki z wyposażeniem, kiedy u nas rządziły drewniane.
]]>