Gdzieś między Polską a Niemcami, a szczególnie w NRD

Jak to się robi w Niemczech: Rdzennie niemiecki altmed – Kneipp-Medizin

Jeszcze za NRD-owskich czasów intrygowały mnie widywane gdzieniegdzie w tym kraju instalacje, coś w rodzaju płytkich baseników z poręczami, czasem widywało się też grupy ludzi brodzących w nich. Zazwyczaj wiodły do tych brodzików drogowskazy z napisem Kneipp-Bad. Dopiero w czasach Internetu mogłem się czegokolwiek o tym dowiedzieć. A ostatnio naszła mnie ochota na napisanie o tym notki.

Kneipp-Bad

Kneipp-Bad Źródło: Wikipedia, Autor: Peng

Otóż jest to rdzennie niemiecki altmed z drugiej połowy XIX wieku. Tak, tak, wiem, Hahnemann też był Niemcem, ale homeopatia rozpowszechniła się na całym świecie, natomiast Kneipp-Medizin poza Niemcami jest mało znana. Do tego stopnia, że w Wikipedii jest poświęcony jej wpis po niemiecku, a z innych języków do dyspozycji jest tylko parę zdań po holendersku.

Chociaż może jestem niesprawiedliwy zaliczając Kneipp-Medizin tak jednoznacznie do altmedu. Historia Kneippa i jego metody różni się dość istotnie od historii Hahnemanna czy Armstronga. Zacznę więc może od opowiedzenia jak to z Kneippem było.

Sebastian Kneipp

Sebastian Kneipp Źródło: Wikipedia

Sebastian Kneipp urodził się w roku 1821 w Bawarii, w bardzo biednej rodzinie. Tak biednej, że mały Sebastian już od dzieciństwa musiał pracować jako pastuszek i pomagać ojcu w pracy przy krosnach. Potem jeszcze spaliła im się chałupa wraz z całym majątkiem i oszczędnościami i Sebastian musiał iść pracować za posługacza. Na jego szczęście poratował go jego daleki krewny, ksiądz. Przyjął go do siebie, nauczył łaciny i posłał do gimnazjum. Przy okazji młody Kneipp poznał miejscowego pastora, botanika Christopha Ludwiga Köberlina i od niego nauczył się sporo o ziołolecznictwie. Po ukończeniu gimnazjum Kneipp zaczął studiować teologię.

Wkrótce po rozpoczęciu studiów, w roku 1849, Kneipp zachorował na gruźlicę. Ale się nie poddał, tylko jako człowiek już cokolwiek wykształcony poczytał trochę o terapiach. I znalazł trochę starą, bo ponad 100 letnią, książkę „Unterricht von der Heilkraft des frischen Wassers“ (Lekcja o uzdrawiającej sile świeżej wodyJohanna Siegmunda Hahna. Hahn zalecał w niej zimne kąpiele. Kneipp wykąpał się więc kilkakrotnie w lodowatej wodzie Dunaju - i wyzdrowiał.

Większość czytelników blogdebart zauważy tutaj typowy moment, w którym powstaje altmed. Zrobiłem X i choroba zniknęła, więc X działa. Gdyby to zdarzyło się współcześnie to rzeczywiście byłby to taki moment. Ale jest rok 1849, bakteriologia jeszcze nie istnieje, do odkrycia przyczyny gruźlicy jeszcze ponad 30 lat. Na takiej zasadzie działała wtedy medycyna głównonurtowa. Metodologicznie Kneipp i tak był o niebo lepszy niż taki Hahnemann tworzący odjechany, teoretyczny model leczenia podobnego podobnym, albo Armstrong piszący niszowe porno.

Zachwycony metodą Kneipp czyta dalej i trafia na prace Vizenza Prießnitza ze Śląska, tego samego od którego pochodzi polskie słowo prysznic. Prießnitz także stosuje metody Hahna - czyli to musi działać! Zachęcony tym Kneipp próbuje leczyć swoich kolegów ze studiów, a i po studiach leczy kogo się da. Tymczasem zostaje wyświęcony na księdza.

I tu, w roku 1853, następuje interesujący zwrot akcji - medycyna głównonurtowa kontratakuje: Kneipp zostaje oskarżony o udzielanie pomocy medycznej bez wymaganych uprawnień, czyli znachorstwo (Kurpfuscherei).  Kneipp musi zapłacić kare pieniężną, ale nie zraża go to - jeszcze na sali sądowej podaje sędziemu sposób na jego podagrę.

W następnym roku kontratakuje big pharma - pewien aptekarz zaskarża Kneippa o "działanie na szkodę działalności gospodarczej" (Gewerbebeeinträchtigung und Schädigung). Kneipp przed sądem tłumaczy się, że pomaga tylko ludziom którym aptekarze i lekarze nie byli w stanie pomóc i takim, którzy nie mają na lekarza pieniędzy. Sąd nie uznaje tych argumentów i każe Kneippowi podpisać oświadczenie, że "nie będzie już pomagał również takim nieszczęśliwcom, którzy podobno nie znaleźli pomocy u lekarzy".

Kneip łamie słowo już w tym samym roku - wybucha epidemia cholery, więc nie może stać bezczynnie. Stosuje swoje metody i już wkrótce szczyci się uratowaniem od niechybnej śmierci 42 osób. Dziś zapytalibyśmy: A jaka była śmiertelność w grupach leczonych i nie leczonych przez niego - cholera, nawet nie leczona, nie jest przecież śmiertelna w 100% wypadków - ale taka metodologia nie jest jeszcze w powszechnym użyciu. Kneipp zostaje uznany za bohatera i przeniesiony na wyższe stanowisko - spowiednika - do klasztoru w Wörishofen. W następnych latach zamienia klasztor w modne i słynne na świecie uzdrowisko, pisze swoją książkę (Meine Wasserkur - Moja kuracja wodą) i - nie ukrywajmy - tłucze kasę. Staje się tak sławny, że zostaje przyjęty przez papieża Leona XIII, który też daje się leczyć jego metodą.

Śmierć Kneippa w 1897 jest też taka altmedowa - Kneipp ma szybko rosnącego guza w jamie brzusznej, ale leczy się wyłącznie swoimi metodami, aż do końca odrzucając propozycje dającej niejakie szanse na wyleczenie operacji.

A na czym właściwie polega Kneipp-Medizin? Nie jest ona w sumie taka głupia. Kneipp wymyślił, że można wykorzystywać naturalne reakcje organizmu w celach terapeutycznych. Czyli: jak na przykład polejemy się zimną wodą to nas to zahartuje, a jak wtedy jesteśmy chorzy to łatwiej zwalczymy chorobę. Czy coś w tym guście. Dziś brzmi to dość wątpliwie, ale i tak o wiele sensowniej niż potrząsanie po dziesięć razy w każdej osi roztworem ze zderzaka samochodu który pacjenta potrącił. Kneipp opierał swoją terapię na pięciu filarach (Säulen):

  • Najważniejsza była terapia zimną wodą. Polewanie ciała, okłady, kąpiele, brodzenie, picie wody itd. UWAGA: Picie wody według zasad Kneippa nie ma nic wspólnego z leczeniem wodami mineralnymi lub leczniczymi. Kneipp kazał tylko pić wodę gdy się czuje pragnienie, ale nie pić jej za dużo. TUTAJ link do uroczego obrazka z ostatniej książki Kneippa - Mein Testament für Gesunde und Kranke (Mój testament dla zdrowych i chorych).
  • Kneipp uważał, że to co złe przychodzi do organizmu z zewnątrz, więc drugim filarem była zrównoważona, zdrowa dieta i wietrzenie pomieszczeń.
  • Trzeci filar to ruch - zwłaszcza chodzenie boso bo zimnym - po łące pokrytej rosą albo po śniegu.
  • Ponieważ Kneipp znał się na ziołolecznictwie, to używał tych metod jako czwartego filara.
  • Last but not least Kneipp stosował coś, co nazwał Ordnungsterapie (mniej więcej terapia porządkująca) - uczył umiaru i porządku w życiu. Znaczy żeby się na przykład nie przejadać i nie głodzić, trzymać pewnych zasad i żyć w sposób spokojny i uporządkowany.

Autorskim wkładem Kneippa było połączenie tych pięciu elementów - bo każdy z nich z osobna był przecież znany już wcześniej. Prawda że nie jest jakoś strasznie źle? W tamtych czasach niektóre z tych punktów były niewątpliwie postępowe i pozytywne - kąpiele pomagały w zachowaniu higieny, a ponieważ woda miała być zimna to łatwiej było szerzyć higienę wśród biedaków. Propagowanie zrównoważonej diety nie było złe, a ruch, umiar, porządek, odpowiedni ubiór i wietrzenie też niektórym na pewno pomagały.

Logo Kneipp-Bund

Logo Kneipp-Bund Żródło; Kneipp-Bund

Próbowano badać (w Niemczech oczywiście, gdzieżby indziej) skuteczność terapeutyczną metod Kneippa współczesnymi nam metodami. No i żadnych niespodzianek - terapeutycznie to jest nic nie warte. Mimo to Kneipp-Medizin jest w Niemczech nadal popularna - do dziś istnieje tu około 600 Kneipp-Vereine zrzeszonych w Kneipp-Bund, mających w sumie około 160.000 członków. I oni faktyczne brodzą w zimnej wodzie (jak mają odpowiedni basenik oczywiście), polewają się zimną wodą i chodzą boso po rosie i śniegu. Poza tymi, przyznajmy że w porównaniu z takim piciem sików łagodnymi zboczeniami, to jest już całkiem normalnie - gimnastyka, zrównoważona dieta, zioła i równowaga duchowa. W odróżnieniu od wielu nam współczesnych altmedowców Kneipp nie uważał swojej metody za wykluczającej stosowanie jednocześnie medycyny klasycznej, stąd dziś nawet lekarze nie mają wielkiego problemu  etycznego z przynależnością do Kneipp-Verein.

Teraz wnioski z historii Kneippa:

  • Około 150 lat temu sądownictwo (przynajmniej w Niemczech) nie miało problemu z tępieniem altmedu. Wystarczały paragrafy o znachorstwie i zakazie leczenia niecertyfikowanego (Kurierverbot). Nawet gdy podsądny był księdzem. Niestety zakazy te zostały mocno rozmiękczone, a za Hitlera wprowadzono obowiązująca do dziś ustawę o Heilpraktikerach (nie bardzo znajduję odpowiednie słowo polskie, powiedzmy uzdrowicielach-praktykach), która pozwala na leczenie przez niefachowców po rejestracji w odpowiednim urzędzie. Przy rejestracji sprawdza się tylko, czy dany rodzaj działalności nie stwarza bezpośredniego zagrożenia dla zdrowia publicznego (cokolwiek by to miało oznaczać). Nie jest wymagane jakiekolwiek specjalistyczne wykształcenie (wystarcza ukończenie Hauptschule, czyli szkoły średniej najniższego poziomu, jak do robienia łopatą!), jest egzamin z ogólnej wiedzy o człowieku i podstaw medycyny ale zdaje się niezbyt trudny.
  • Historia Kneippa jest typowa dla wieku XIX i jednocześnie dla współczesnego altmedu. Współczesny altmed mentalnie i metodologicznie tkwi w połowie wieku XIX. W połowie, bo już koniec XIX w. to początek wielkich sukcesów mikrobiologii, korzystającej z metodologii nam współczesnej.
  • Nawet taki stosunkowo łagodny altmed jak Kneipp-Medizin może być szkodliwy - bo pociąga za sobą przyzwolenie dla "ostrego" altmedu. Szefowa Kneipp-Bundu, pani Marion Caspers-Merk, wypowiada się na przykład publicznie i jednoznacznie przeciwko skreśleniu homeopatii z listy świadczeń refundowanych kas chorych.
  • Nawet gdy twórca jakiegoś altmedu głęboko w stworzoną przez siebie metodę wierzy (a w przypadku Kneippa nie ma co do tego wątpliwości), nie zabezpiecza go to przed jego własną chciwością. Kneippa, propagującego w ramach Ordnungsmedizin umiar, ostro krytykowano za chciwość i żądzę zysku.
  • Na szczęście dla altmedowców czasy zmieniły się na tyle, że nie grozi im już raczej bezpośrednia, fizyczna agresja. Kneippowi jego przeciwnicy podpalali budynki.
-----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

Dotyczy: ,

Kategorie:Jak to się robi w Niemczech?

Sledz donosy: RSS 2.0

Wasz znak: trackback

-----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------


4 komentarzy do “Jak to się robi w Niemczech: Rdzennie niemiecki altmed – Kneipp-Medizin”

  1. janekr pisze:

    chodzą boso po rosie i śniegu

    Robiłem tak! Chodzenie boso po śniegu w odpowiedniej atmosferze jest całkiem fajne.
    Ale nie miało to nic wspólnego z Kneippem – Santorski kiedyś organizował takie warsztaty różnorakich metod psychoterapeutycznych (był tam rebirthing na przykład)

  2. cmos cmos pisze:

    @janekr

    Wiem, wiem, przecież chodzenie boso po rosie występowało nawet w PRL-owskim filmie „Motylem jestem” (dla młodzieży: to taki pełnometrażowy spin-off serialu „Czterdziestolatek”). Nie mówię przecież że to nie może być fajne, tylko że to żadna terapia.

  3. oszust1 pisze:

    Ale czy jesteś pewien, że to jest powszechnie stosowane jako altmed, a nie po prostu jako uzupełnienie takich czy innych konwencjonalnych metod terapii? Bo mnie się wydaje ze skromnych tamtejszych doświadczeń, że raczej przeważa to drugie. A wtedy umycie się w zimnej wodzie czy ogólny umiar w żywieniu i trybie życia jeszcze nikomu nie zaszkodziły.

  4. cmos cmos pisze:

    @oszust1
    Ponieważ Kneipp-Medizin składa się z części jako tako sensownej (ruch, wietrzenie, odżywianie, umiar), części dość wątpliwej (hartowanie) i wyraźnego, chociaż łagodnego altmedu (terapia zimną wodą) to im się zawsze uda wykręcić że to uzupełnienie konwencjonalnej terapii. Kneipp-Bund natomiast w swoich oświadczeniach (na przykład popierając homeopatię) jednak mocno steruje w stronę altmedu.

Skomentuj i Ty

Komentowanie tylko dla zarejestrowanych i zalogowanych użytkowników. Podziękowania proszę kierować do spamerów