A w Polsce 1989, kiedy mnożyły się obietnice obietnice, jak to teraz będzie super, z kumulacją w „drugiej Japonii”, sobie myślałem „na pewno zrobią/stanie się coś takiego, że te obietnice wezmą w łeb”. Bo z Japonią to była przesada obliczona na nie wiadomo kogo. Wprowadzenie religii do szkół i zapraszanie księży na wszystkie oficjałki uważałem wtedy za próbę przeniesienia całego kraju do czasów dziadka Piłsudskiego przez ludzi, który nasłuchali się jak to wtedy kapitalnie było. Cóż, byłem wtedy smarkaty i naiwny.
]]>Nie wiem co należało do mainstreamowego dyskursu, bo mnie wtedy interesowały zupełnie inne rzeczy, ale dyskurs koleżeński był mniej więcej „teraz przy korycie będą czarni zamiast czerwonych, tylko ciekawe, czy to coś w ogóle zmieni”. I dlatego „Złota galera” (skądinąd, luty 1990, czyli nastolatek napisał ją pewnie w 1989) tak ładnie się wpisała, bo to był wyraz tego co się myślało w 89. Może prawda, że już nie w momencie zrywu jak w Syrii, no ale naprawdę zaraz po.
]]>Syria jest raczej w momencie odpowiadającym naszemu końcowi 1988 – początkowi 1989. Może mnie coś ominęło (w końcu w tym momencie byłem w kraju tylko chwilami), ale martwienie się akurat o to że przyjdą czarni wtedy nie należało raczej do mainstreamowego dyskursu.
A tak w ogóle to coś ostatnio za bardzo wpuszczam się w figury retoryczne i przekaz na tym cierpi. Mam od dłuższego czasu rozgrzebaną notkę na temat różnych analogii roku 1989 i 2012 akurat wpisujących się w temat tej – musze ją jeszcze przemyślec żeby nie wyszło tak jak tutaj.
Zdziwnienie klerykalizmem „Solidarności” i polskich reform przypomina mi swoją drogą „szok”, którego doznali wyborcy FDP, kiedy ta załatwiła obniżenie podatku od usług hotelowych i kilka innych spraw. Też nikt z nich nie widział podobno tego, co było oczywiste.
]]>