Nie były chromowane, ale były pokryte warstwą nierdzewną. Wydawałem na to w Składnicy Harcerskiej (79-83 chyba) wszystkie pieniądze. Zestawów była cała masa. Spędzałem przy tym setki godzin. Genialna zabawka.
Do tej pory mam śrubokręty z tych zestawów.
Potem kupiłem ZX spectrum. ![]()
Z zestawów „specjalistycznych”, nie do kupienia u nas w Składnicy Harcerskiej, ale obecnych w instrukcjach, były takie z plastikowymi wyginalnymi elementami, z tworzywa podobnego do okładek skoroszytów oraz z silnikiem i zębatkami. Co było w tych zestawach kapitalnego to to, że pokazywały, jak zrobić przekładnię różnicową (były stożkowe zębatki), jak działa przegub Cardana i jak liczyć przełożenie ślimaka na płaskie koło. Serio, serio. Dla ucznia wczesnej podstawówki było to zrozumiałe.
Jest tego teraz na ebay od groma. Bardzo fajna zabawka, spędziłem nad nią wiele godzin, jeszcze parę pudełek się po strychu poniewiera, choć większość rozdana.
Jeszcze jedno mi się przypomniało, ale nie pamiętam nazwy. Coś mi się „Anker” kołacze w głowie, ale gugiel nie pomógł. Namiastka oryginalnego Fischertechnik #niespełnionemarzeniadzieciństwa. Pudełka pełne szarych klocków i czerwonych kółek. Klocki bardzo charakterystyczne, nigdzie indziej takiego modułu konstrukcyjnego nie widziałem. Bazował na sześcianie, z góry wypustka w kstałcie krzyża na środku, na dole wpust (dość słabo spasowany), z boków fikuśne nacięcia i otwory – bywały też ośki, by to się wszystko mogło poruszać. Do tego silnik w obudowie pasującej do klocków, koła z nakładanymi oponami, zębatki i pasy transmisyjne nie z gumy, a z metalowych linek. Były przez krótki czas na początku ’70 do kupienia w Polsce. Może ktoś pomoże.
]]>No ale to jest przecież typowa przypadłość systemów dla dzieci. Żaden ze wspominanych (i nie wspomnianych) w komentarzach systemów nie odpowiada sposobowi tworzenia obiektów świata realnego. Ani Lego zwykłe (i jego klony), ani Lego Technic, ani Fischer Technik (muszę napisac o nich notkę), ani nawet to niby najbardziej „prawdziwe” Meccano. Jedyne klocki działające „jak prawdziwe” jakie widziałem, to były zestawy małych cegiełek łączonych rozpuszczalną w wodzie zaprawą, o TAKIE.
]]>Na 99.99% były enerdowskie i miały napis „FORMO” i „Baukasten”. Mój zestaw miał następujące cechy – przekładnie (kątowa, ślimakowa i parę kół prostych), koła z oponami (dwa duże, i 6 albo 4 małe, koła niebieskie, opony białe), ośki stalowe i plejty jak piszesz; bricki 2×4 i 2×2 niebieskie bardzo dobre, przypominające lego, i białe 2×8, kiepskie, z innego, bardzo kruchego tworzywa.
Najbardziej przypominało to takie klocki, ale to nie jest mój zestaw:
http://www.shop.ddrtete.de/images/product_images/popup_images/2489_1.jpg
Tak w ogóle to „te futurystyczne trójkątne bloki na wielkich plejtach” to model prawdziwego budynku z NRD – hotelu Panorama w Oberhofie
]]>Moment – czy on miał duży asortyment kół zębatych i ślimacznic unieruchamianych na prostych, stalowych ośkach takimi kapturkami z miękiego plastiku? I czy klocki w stylu LEGO miały otwory i wyżłobienia do mocowania tych osiek w różnych kierunkach?
Bo mi właśnie wydobyłeś wspomnienie takich klocków, ale nie pamiętam jak się nazywały i nie jestem pewny czy one w ogóle były NRD-owskie.
Pamiętam że był w tym spory biały plate (około 10×20 studs), klocki w stylu LEGOwego bricka 2×4, ale chyba w połówkowej wysokości (LEGOwe plates mają wysokość 1/3), na środku był otwór do wstawienia ośki stalowej o średnicy 2-2,5 mm pionowo, na górnej powierzchni klocka były wyżłobienia żeby ośkę wstawić poziomo wzdłuż albo w poprzek, a brzegi klocka na dole byly odpowiednio podcięte. Koła zębate były płaskie w różnych średnicach w kolorze białym, czerwone stożkowe, niebieska ślimacznica i jeszcze jakieś. Mocowanie kół na osiach igelitowym kapturkiem w kolorze białym, w który wchodziły wypusty kół zębatych. Bricki były o ile dobrze pamiętam ładnie niebieskie i z dobrego jakościowo tworzywa. Czy to było to? Czy ktos takie klocki pomoże zidentyfikować?
]]>