Na wystawie widziane: Lloyd 300, 400, 600, 250
Gdzieś między Polską a Niemcami, a szczególnie w NRD

Na wystawie widziane: Lloyd 300, 400, 600, 250

Dziś znowu coś ze stajni Borgwarda, tym razem żaden Luxus tylko z najniższej półki pod marką Lloyd.

Znaczek firmowy Lloyd

Znaczek firmowy Lloyd

Wbrew angielskiej nazwie niemiecka marka Lloyd była całkiem niemiecka. Historia jej jest dłuższa, ale niezbyt emocjonująca więc ją sobie daruję. W każdym razie w roku 1929 przejął ją za bezcen Borgward. Nie należy mylić jej z marką przedwojennych motocykli z Norymbergi, ani z angielską firmą o tej samej nazwie, funkcjonującą w latach 1936-1951.

Pod marką Lloyd Borgward wypuszczał najgorsze i najtańsze badziewie. Zaczęło się w roku 1950 od pojazdu zwanego Lloyd 300.

Lloyd 300 "Leukoplastbomber"

Lloyd 300 "Leukoplastbomber"

Z daleka wyglądało to prawie jak samochód, ale z bliska była to katastrofa. Egzemplarz na zdjęciu ma już normalną maskę, ale we wcześniejszych wersjach maska była zabudowane na stałe, a dostęp do silnika zapewniała znacznie mniejsza klapka w tej "masce". Większy dostęp nie był w sumie potrzebny, bo dwusuwowy, dwucylindrowy silniczek miał tylko 300 cm3 i był malutki i słabiutki (10 KM) - był nawet taki dowcip:

- Co to jest: Stoi pod górą i wyje?

Odpowiedź brzmiała Lloyd. Popularne powiedzenie głosiło Wer den Tod nicht scheut, fährt Lloyd (Kto się nie boi śmierci jeździ Lloydem). Trzy (niesynchronizowane!) biegi były przełączane "klamką", podobnie jak w DKW F8 i opartych na nim samochodach z NRD (silnik zrobili ludzie pracujący wcześniej dla DKW). Nadwozie było zrobione z elementów ze sklejki i giętej blachy na drewnianej ramie i obciągnięte skajem. Dla zamaskowania nierówności pod skaj wkładano filc, czy coś w tym rodzaju i w dotyku pojazd przypominał plaster na rany. Stąd nazywano go "Leukoplastbomber" (Bombowiec plastrowy). Dostęp do bagażnika był tylko od wewnątrz pojazdu. Od roku 1952 za dopłatą w wysokości 70 DM można było w tym samochodzie mieć taki luksus jak amortyzatory.

Minęło parę lat i wymagania klientów wzrosły nieco, stąd w roku 1953 Borgward wypuścił nowszy model - Lloyd 400 z 400 cm3 dwusuwem. Ten już wyglądał trochę lepiej, mam wrażenie że inspirowali się nim NRD-owcy robiąc Trabanta P50. W 1955 zmieniono jego silnik na czterosuw 600 cm3 nadal z "klamką". Potem dodawano jeszcze synchronizację biegów, dostęp do bagażnika od zewnątrz, szyby opuszczane na korbkę i tym podobne wypasy. Od 1957 model nazywano Alexander i był to największy sukces całego koncernu Borgwarda, sprzedało się ich ponad 170.000, ostatnie robiono z zapasów jeszcze w 1963, dwa lata po utłuczeniu koncernu.

Lloyd LP600, Niemcy, 1955-1957

Lloyd LP600, Niemcy, 1955-1957

 

Lloyd LP600, Niemcy, 1955-1957

Lloyd LP600, Niemcy, 1955-1957

Po drodze Lloyd miał jeszcze model 250, całkiem podobny do 400, tyle że z mniejszym silnikiem, poniżej 250 cm3. Sens tego modelu najlepiej oddaje jego potoczna nazwa - zwano go Prüfungsangst-Lloyd (Lloyd dla bojących się egzaminu). Chodziło o to, że do roku 1953 w Niemczech wydawano prawa jazdy na "pojazdy o pojemności silnika do 250 cm3". Chodziło tu najwyżej o mikrosamochody w rodzaju Messerschmitta, ustawodawca nie przewidział pojawienia się czteroosobowych samochodów z takimi silnikami. Interpretacja że pojazd == samochód była w tym wypadku sporna, a używali jej (i Lloyda 250) głównie ludzie starsi bojący się przystąpić do egzaminu na prawo jazdy na normalny samochód.

Lloyd LS600 "Alexander", Niemcy, 1957-1961

Lloyd LS600 "Alexander", Niemcy, 1957-1961

 

Lloyd LS600 "Alexander", Niemcy, 1957-1961

Lloyd LS600 "Alexander", Niemcy, 1957-1961

 

Lloyd LS600 "Alexander", Niemcy, 1957-1961

Lloyd LS600 "Alexander", Niemcy, 1957-1961

Tutaj porównanie z innymi samochodami.

Lloyd LS600 "Alexander", Niemcy, 1957-1961

Lloyd LS600 "Alexander", Niemcy, 1957-1961

-----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

Dotyczy: , , , , , , , ,

Kategorie:Na ulicy widziane

Sledz donosy: RSS 2.0

Wasz znak: trackback

-----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------


5 komentarzy do “Na wystawie widziane: Lloyd 300, 400, 600, 250”

  1. janekr pisze:

    Nie bardzo mogę się połapać w zdjęciach.
    o białe to L600, tak? A szare to „Alexander?

    Widzę, że w białym zamiast klamki jest normalna dźwignia biegów pod kierownicą.
    W sumie nie wiem – mam wrażenie, że klamki do zmiany biegów były wygodniejsze?

  2. cmos cmos pisze:

    @janekr
    o białe to L600, tak? A szare to „Alexander?

    To szare jest starsze, nazywa się LP600 (LP = limuzyna), ma klamkę, suwane szyby w drzwiach itp. To białe jest nowsze, LS600 (LS = kombi), szyba w dzwiach na korbkę i nowsza wersja silnika z dźwignią zmiany biegów przy kierownicy.

    Na obu z tyłu jest napisane „Lloyd 600″, biały ma dodatkowo nazwę „Alexander” na przednim błotniku, przed drzwiami. „Alexander” to nie był nowy model, tylko nowa nazwa dla starego modelu.

    W sumie nie wiem – mam wrażenie, że klamki do zmiany biegów były wygodniejsze?

    Na to pytanie nie potrafię odpowiedzieć, bo tak się jakoś złożyło że nigdy nie prowadziłem samochodu ani z klamką, ani z dźwignią przy kierownicy.

  3. janekr pisze:

    Dźwignię przy kierownicy miałem w „Warszawie”, na której robiłem prawo jazdy i nie umiem sobie wyobrazić nic gorszego. Może popytaj znajomych, co przeszli przez trabanty/wartburgi?
    Stare renault miały klamkę i też wyglądało wygodniej, niż pod kierownicą.

  4. outsider44 pisze:

    Sama niewiele mogę powiedzieć, ale ojciec też robił prawo jazdy na warszawie z dźwignią zmiany biegów przy kierownicy, a jego pierwszym samochodem (jeszcze na studiach) byl )klawiatura mi siada) DKW z klamka. Mowi, ze jednak najwygodniejsza jest w podlodze + pod reka, a najgorsza klamka w desce rozdzielczej

  5. outsider44 pisze:

    A faktycznie – trabant chyba był inspirowany tym dziełem sztuki. U jakiegoś rolnika (przed laty) widziałam w stajni cudo, które chyba nazywało się P-60 (może P-70) też miało w sobie coś z Lloyda – takie mam wrażenie.

Skomentuj i Ty

Komentowanie tylko dla zarejestrowanych i zalogowanych użytkowników. Podziękowania proszę kierować do spamerów