Co do junkersów (termincs technicus brzmi: direkt befeuerte Wasserdurchlauferhitzer) to mają one szersze zastosowanie, a mianowicie jako lokalne lub (rzadziej) centralne ogrzewanie budynków. Popularne w Niemczech „Etagenheizungen” to w sumie nic innego jak junkers podpięty do obwodu ciepłowniczego obiegającego mieszkanie wzdłuż ścian zewnętrznych i zasilającego wszystkie kaloryfery. Najczęściej pełni też funkcję klasycznego junkersa do przygotowywania ciepłej wody bieżącej. Zaletą systemu jest jego techniczna prostota i łatwość dokumentowania zużycia (wystarczy gazomierz, nie trzeba podzielników lub liczników ciepła), straszliwą wadą jest duża ilość potrzebnych przewodów spalinowych, toteż stosuje się go chętnie tam, gdzie tak tak czy siak już są. Junkers też coś takiego nadal produkuje (http://www.junkers.com/de/media/downloads/produkte_2/Junkers_Produktuebersicht_2012.pdf).
]]>Podobnie „ziemie wyzyskane” nawiązują do tekstów satyrycznych z wczesnych lat 80-tych (a może to było i wcześniej?) Przyjmij że użycie przeze mnie konkretnych słów nie jest przypadkowe, co najwyżej nie łapiesz pewnych odniesień ze względu na wiek, odmienne doświadczenia, inne lektury itp. Na przykład tekst na początku notki o sztukach zegarmistrzowskich też jest odniesieniem literackim. Łapiesz – OK, nie łapiesz – szkoda, coś tracisz.
]]>A swoją drogą jak w połowie lat 90-tych ub.w. kupiłem krajowy bojler typu bodajże PG-17, w nowocześnie wyglądającej prostopadłościennej obudowie, to w środku od trzydzieści lat starszej kopii Junkersa różnił się on tylko konstrukcją palnika. Wszystkie inne części były identyczne jak w tym starym.
]]>