Generalnie historia zna wiele przypadkow krajow, tak katolickich jak i protestanckich, ktore raz byly biedne a raz bogate. Szwedzi nie dorobili sie na etosie pracy, ale na wojnach (takze jak juz byli „neutralni”), co juz tak z chrzescijanstwem ten teges. Jedyny racjonalny wykladnik pewnych roznic (ale i to nie wszedzie) pochodzi z anty-analfabetyzacji: protestancki „trend” do czytania Biblii samodzielnie przekladal sie onegdaj na roznice w powszechnosci sztuki czytania. Juz pierwsi krytycy pracy Webera zwracali uwage na ten aspekt, ze po uwzglednieniu procentu analfabetow w danych gminach widac, ze ten jeden czynnik jest decydujacy.
Na koniec ciekawostka: Bawaria miala pierwszego w RFN ministra do spraw… ochrony srodowiska naturalnego. To tez nie bardzo pasuje w dzisiejszy obraz ultra-konserwatywnej CSU… podobnie jak wspomnienie o Bawarskiej Republice Rad… ale to tyle w temacie narazie.
]]>i te wydarzenia, blisko 70 lat temu sa odczuwalne do dzis…??? Piszesz powaznie…?
Pyta poważnie człowiek z kraju, w którym do dziś można poznać gdzie była granica zaborów, zlikwidowana blisko 100 lat temu?
tu sie zgadzam, choc jak widac tylko w chrzescijanstwie
Nie tylko w chrześcijaństwie.
]]>Ad 2. – tu sie zgadzam, choc jak widac tylko w chrzescijanstwie…
]]>A zastanawial sie ktos, czemu akurat do Bawarii a nie do RP?
Bo Bawaria sąsiaduje z Turyngią, a do RP jest znacznie dalej? Ale przede wszystkim: Bawaria była w strefie amerykańskiej i tam wylądowali fachowcy zabrani przez Amerykanów z terenów Turyngii przed wymianą stref. A RP było w strefie francuskiej.
Co do korelacji spadku katolicyzmu i wzrostu bogactwa… (…) takowej – silnie plusowa, jednak kauzalnie – bezpodstawna.
Kazualnie to myślę, że związek jednak jest, ale bardziej w drugą stronę – wzrost bogactwa powoduje odchodzenie od religii.
]]>