Gdzieś między Polską a Niemcami, a szczególnie w NRD

Żegnaj NRD extra: FKK i inne golizny

Czytelnik Jacek N. napisał do mnie maila, zwracając mi uwagę że w cyklu o NRD nie napisałem nic o FKK i saunach. Racja, jakoś mi umknęło. Niniejszym nadrabiam.

Na początek odstraszę czytelników trafiających tu z gugla a szukających rozbieranych zdjęć: Takich zdjęć nie będzie. Swoich i tak nie mam, a znalezionych w sieci wklejał nie będę.

W samym końcu lat 70-tych i początku 80-tych byłem parę razy z rodzicami na wczasach w Świnoujściu. Plaża w Świnoujściu ma dobre parę kilometrów długości i sięga od wejścia do portu na wschodzie, aż do granicy na zachodzie. Bardziej zatłoczona jest część wschodnia - bo tam jest centrum miasta - a na zachodzie są tylko znacznie luźniej rozłożone ośrodki wczasowe. Dlatego też najczęściej jeździliśmy na plażę przy ostatnim parkingu przed granicą.

Granica nie była za bardzo umocniona - były to dwie linie płotu, na betonowych słupkach wysokości ok. 2 m rozpięte były poziomo druty stalowe ocynkowane. Płot kończył się już w morzu - wchodził na kilkanaście metrów w wodę. Nie była to zapora nie do przebycia. Ale była strzeżona - tuż przy granicy, po stronie polskiej, stała wysoka wieża obserwacyjna z radarem, stale obsadzona. Oczywiście nielegalne przekraczanie granicy do NRD nie miało żadnego sensu, chodziło raczej o zapobieganie próbom popłynięcia kajakiem albo materacem na duński Bornholm. To ładny kawałek drogi po otwartym morzu, ale zdaje się że takie próby były.

Po stronie NRD-owskiej było luźniej - pierwszym miasteczkiem za granicą jest Ahlbeck (Heringsdorf) ze słynną knajpą na molo (Seebrücke Ahlbeck), widoczną z polskiej plaży, ale odległą o kilka kilometrów od granicy.  

Seebrücke Ahlbeck

Seebrücke Ahlbeck Źródło: Wikipedia Autor: Dr. Wilfred Krause

Od któregoś roku (nie pamiętam już którego) strefa polskiej plaży bezpośrednio koło płotu granicznego okupowana była przed gromady panów z lornetkami, godzinami wpatrujących się w plażę po stronie NRD. Co tak ciekawego było tam do oglądania? Po stronie NRD-owskiej urządzono tam plażę FKK. Jak najdalej od plaży w Ahlbecku, czyli prawie pod granicą.

FKK to skrót od FreiKörperKultur, w Polsce używano na to zjawisko określeń "nudyzm" albo "naturyzm". Chodziło o opalanie się i kąpanie nago. Czas na krótki rys historyczny.

W Niemczech (i nie tylko), gdzieś do wieku XVIII kąpiel nago w grupach (ale raczej monopłciowych) była czymś całkowicie normalnym. Dopiero później wytworzyło się silne tabu na publiczną nagość. Ciekawe w sumie skąd się wzięło, czy było to dzieło epoki baroku, czy późniejsze, oświeceniowe. Na szybko nie znalazłem, może kiedyś jeszcze poszukam(albo ktoś z czytelników może wie?)

Ale nie wszyscy stosowali się do tego tabu, zawsze istniały grupy ludzi propagujących nagość jako fajną ideę, na przykład jako powrót do tradycji starożytnej Grecji albo do "natury" (stąd nazwa "naturyzm"). A w takiej na przykład Szwecji, to kąpali się nago przez cały czas (może stąd stereotyp Szwecji jako kraju rozwiązłości seksualnej?)

Pierwsze zorganizowane grupy golasów pojawiły się w samym końcu wieku XIX. Prawdopodobnie była to gwałtowna reakcja na coraz więcej zakazów - w wielu miejscach wtedy, koedukacyjne kąpiele nawet w ówczesnych strojach kąpielowych zasłaniających prawie całe ciało były uważane za niemoralne i zostały zabronione. Ale ta nagość ciągle mieszała się z jakimiś ideologiami - mało który z powstających związków FKK twierdził, tak po prostu, że to fajne. Większość zasłaniała się a to równością ludzi, a to powrotem do twardych, germańskich ideałów, a to antysemityzmem, ideologią narodową, wegetarianizmem, różnymi koncepcjami ezoterycznymi i innym mambo-jambo.

Pierwsza, oficjalna plaża nudystów w Niemczech powstała w roku 1920 na wyspie Sylt. A od roku 1931 zakazano opalania się nago poza zamkniętymi terenami związków FKK. W roku 1932 wszystkie takie związki rozwiązano (a należało do nich wtedy ok. 100.000 ludzi),  potem reaktywowano tylko te, które się dały wcisnąć w ideologię narodowego socjalizmu.

Naturyzm w NRD zaczął się we wczesnych latach 50-tych, w miejscowości Ahrenshoop nad Bałtykiem. Była to kolonia artystów, popularna wśród elit politycznych i artystycznych NRD. No i ci artyści i intelektualiści opalali się tam nago, zresztą razem z "tekstylnymi" (jak nazywano później w PRL-u, opalających się w strojach). I pewnego razu w roku 1951 (jak głosi anegdota), "tekstylny" minister kultury NRD Johannes R. Becher (ten od tekstu hymnu NRD)  objechał na plaży opalającą się nago kobietę ("Jak ty się nie wstydzisz, ty stara świnio!" nawrzeszczał). Parę tygodni później okazało się, że kobietą tą była jedna z najbardziej znanych pisarek NRD-owskich, Anna Seghers, i tenże sam minister właśnie wręczał jej medal Nationalpreis der DDR I. Klasse (chyba odpowiadający polskiemu Złotemu Krzyżowi Zasługi). Zaczął "Droga Anno...", na co pisarka odparła głośno, tak żeby wszyscy słyszeli: "Dla ciebie nadal 'Stara świnia'".

Potem opalania się nago w Ahrenshoop zakazano, potem znowu dozwolono, ale w reszcie kraju nudyzm był ciągle zakazany. Władze nie mogły się zdecydować (ale były raczej na nie), ludzie protestowali i chcieli na goło. A w roku 1954 napisał o tym wszystkim Spiegel, na co Partia opalania się nago całkiem zabroniła. Ale w roku 1956 nadeszła wolność - wydano rozporządzenie, że można się opalać nago w miejscach oznaczonych.

Po roku 1970 nudyzm stał się w NRD zjawiskiem masowym. I to chyba z NRD przywędrował do Polski, ale w Polsce był raczej marginalny. A i w NRD nie dla wszystkich była o codzienność - pamiętam że na tłumaczeniu w Karwi, kiedy jechaliśmy na wycieczkę autobusem na Hel, przejeżdżaliśmy obok miejscowości Chałupy - najbardziej znanej wtedy polskiej plaży FKK (znanej głównie z piosenki Zbigniewa Wodeckiego).

Powiedziałem o tym opiekunowi dzieci NRD-owskich i on natychmiast przykleił się do szyby, przy wyraźnym niezadowoleniu jego żony. Ale i tak z drogi nie było widać nawet plaży.

Miało być jeszcze o saunach. W Ilmenau na kampusie była sauna. Nigdy w niej nie byłem - sauna w ogóle mnie nie pociąga, siedzenie w gorącym i pocenie się to dla mnie żadna przyjemność i strata czasu na bezczynne siedzenie. Nie lubię też siedzenia na plaży. Wiem jednak, że w saunie w Ilmenau były dni jednopłciowe i koedukacyjne, a sauna cieszyła się sporą popularnością. I, zdaje się, było to typowe, saun było wiele, a koedukacja w nich nie była problemem. W Polsce - jeżeli ktoś pamięta inaczej, to niech mnie poprawi - saun publicznych prawie nie było. Chociaż moda na saunę w domu (znaczy w domku) w PRL-u też istniała, pamiętam piece do sauny w sklepach Węglobudu

A skoro jesteśmy przy goliźnie, to może jeszcze o pornografii. Socjalizm był generalnie bardzo pruderyjny, ale nie da się jednoznacznie powiedzieć, gdzie był pruderyjny bardziej. Z jednej strony w NRD twarda pornografia praktycznie nie istniała, natomiast do Polski trafiały czasopisma pornograficzne z Zachodu. Przywozili je głównie marynarze, nie pamiętam czy było to tolerowane przez służby celne, czy też zabierali jak znaleźli. W NRD celnicy pornosy w każdej postaci gonili, ale dla Honeckera kilka filmów sprowadzono (podejrzewam że z Berlina Zachodniego, który był terenem szkoleniowym dla agentów Stasi, pewnie paru dostało misje specjalne :-) ). Erotyki w legalnym obiegu w NRD też nie było wiele. Nie potrafię jednak zrobić porządnego porównania z Polską, a temat mnie aż tak bardzo nie interesuje, żebym miał robić długi research.

Z drugiej strony podejście do nagości w NRD było znacznie swobodniejsze, niż w Polsce, a nawet niż w RFN. Te plaże FKK, publiczne sauny... I to dużo ich.

 

Po zjednoczeniu ruch FKK bardzo podupadł. Tu i ówdzie amatorzy tej rozrywki jeszcze działają, próbują coś reaktywować albo utrzymać, ale skala zdecydowanie już nie ta. Myślę, że po pierwsze plaże (a zwłaszcza wody) Bałtyku są trochę za zimne na FKK - teraz już nie ma problemu z pojechaniem nad cieplejsze morze. A po drugie i ważniejsze: Wydaje mi się że największy cios FKK zadał Internet i łatwa dostępność w nim erotyki i porno. Jak by się nie zasłaniać różnymi ideologiami, FKK to przede wszystkim zaspokajanie pewnych potrzeb natury mniej lub bardziej erotycznej (nie mówię żeby zaraz jakiś seks czy masturbacja, proszę nie nadinterpretowywać). Ci, którzy potrzebowali sobie popatrzeć od ruchu FKK odeszli - inne sposoby są znacznie bardziej anonimowe i nie wymagają publicznego obnażania się samemu. Została tylko znacznie mniejsza grupa tych, którzy potrzebują się pokazać. A i to nie wszyscy, bo Internet daje spore możliwości i im.

-----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

Dotyczy: ,

Kategorie:DeDeeRowo

Sledz donosy: RSS 2.0

Wasz znak: trackback

-----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------


6 komentarzy do “Żegnaj NRD extra: FKK i inne golizny”

  1. Jacek N. pisze:

    „Wywołałem” ten temat mając nadzieję na weryfikację z pierwszej ręki pewnych mitów z tym związanych krążących w mediach i internecie. Np. że
    – w przedszkolach panie przedszkolanki kąpały się z dziećmi pod prysznicami nago,
    – szkolne kolonie (wychowawcy + uczniowie) plażowały bez ubrania,
    – FKK było oddolnym protestem przeciwko komunistycznemu reżimowi (nb. w Polsce podobnie próbuje się wyjaśniać spadek popularności naturyzmu po 89 roku).
    Dwa pierwsze punkty zdają się przeczyć trzeciemu…

    Jako bywalec współczesnych niemieckich saun w rejonie Monachium i Frankfurtu widzę, że Niemcy zachodni nie mają większych problemów z nagością. Jeśli dodać do tego zwyczaje w takich miejscach, jak Englischer Garten w centrum Monachium, to dziwne wydaje mi się twierdzenie lansowane swego czasu w naszych mediach, że Niemcy wschodni gorszą zachodnich swoim luźnym stosunkiem do nagiego ciała…

    A tak przy okazji: Połączenie w jednym wątku FKK i pornografii jest trochę niezręczne: Z ideologią czy bez, naturyzm/nudyzm nie ma nic wspólnego z seksem.

    • cmos cmos pisze:

      - w przedszkolach panie przedszkolanki kąpały się z dziećmi pod prysznicami nago,
      – szkolne kolonie (wychowawcy + uczniowie) plażowały bez ubrania,

      I to, i to raczej było, chociaż może niezbyt powszechnie. Nawet dziś działające kluby FKK zrzeszają głównie rodziny, nierzadko z małoletnimi dziećmi, i oni wszyscy razem chodzą w swoich klubach goło. Ale w Polsce, nagie przedszkole niektórzy wyciągaja Cohn-Benditowi z częsci zachodniej.

      - FKK było oddolnym protestem przeciwko komunistycznemu reżimowi

      Myślę że jednak nie. Oczywiście protest przeciwko zakazowi był protestem przeciwko komunistycznej władzy, ale raczej nie rozbierano się w proteście, tylko dla zaspokojenia swoich potrzeb czy pragnień.

      dziwne wydaje mi się twierdzenie lansowane swego czasu w naszych mediach, że Niemcy wschodni gorszą zachodnich swoim luźnym stosunkiem do nagiego ciała…

      Robisz błąd traktując społeczenstwo niemieckie (nawet po odliczeniu ausländrów z obywatelstwem) jako jednolitą całość. A to jest całe spektrum postaw, od lewaków pokolenia ’68 z sympatiami hippisowskimi, do ortodoksyjnych, pruderyjnych chrześcijan. Biorąc średnią, w NRD było pod względem publicznej nagości znacznie luźniej.

      A tak przy okazji: Połączenie w jednym wątku FKK i pornografii jest trochę niezręczne

      Klucz jest w tytule notki: nagość.

      Z ideologią czy bez, naturyzm/nudyzm nie ma nic wspólnego z seksem.

      Tu bym sie nie zgodził: zarówno seks jak i nudyzm są przejawami potrzeb erotycznych, zupełnie normalnych dla człowieka. Nawet gdy erotyzm nudyzmu jest nieuświadomiony.

  2. stvari pisze:

    Jak to pan nie ma? Przecież na tym blogu są już rozbierane zdjęcia:

    Ale nie z NRD!

  3. brytnej pisze:

    Należałoby dodać, że termin „FKK” używany jest współcześnie dość powszechnie w zgoła (nomen est omen) innym, jak najbardziej „erotycznym” znaczeniu. Wszystkie te „FKK-Clubs” czy „FKK-Oasen”, reklamowane na plakatach, a zwłaszcza na taksówkach to przecież po prostu eufemistycznie nazwane burdele specyficznego rodzaju. Eufemizm nie dlatego, aby ukryć rodzaj działalności (bo ten jest całkowicie legalny, a po tym, jak orzecznictwo poluzowało zakazy urbanistyczno-porządkowe, prawie bez ograniczeń), ale w celu polepszenia image’u. Entuzjastów prawdziwego FKK takie zdefraudowanie tego terminu oburza, i nic w sumie dziwnego. Zdaje się, że w dodatku image całego ruchu bardzo na tym cierpi.

  4. Muerte Muerte pisze:

    Plaże dla nudystów w RFN mają się całkiem nieźle, choć najwięcej na nich weteranów lat 70. czyli raczej średniego do mocno starszego pokolenia. Nastoletni wnuczkowie preferują wersję tekstylną. Z moich własnych obserwacji na Amrum (Wyspy Północno-Fryzyjskie) to wnoszę.
    Kto raz spróbował kąpieli beztekstylnej w Morzu Północnym (w ciepłe lato) lub falach Atlantyku (Akwitania) ten rozumie i popiera taki trend. To jest nieporównywalne do pływania w oblepiających ciało szmatach.
    Kto nie wierzy, niech wejdzie do wanny lub pod prysznic w stroju kąpielowym.
    Redukowanie FKK do ekshibicjonizmu i potrzeb erotycznych jest typowe dla „tekstylnych” podglądaczy. Niestety.

    • cmos cmos pisze:

      Plaże dla nudystów w RFN mają się całkiem nieźle

      Ale to nic w porównaniu z tym, co było w NRD.

      Redukowanie FKK do ekshibicjonizmu i potrzeb erotycznych jest typowe dla „tekstylnych” podglądaczy. Niestety.

      Redukowanie erotyki do seksu, ekshibicjonizmu i woyeryzmu to nawet nie wiem jak powiedzieć dla kogo jest typowe, żeby nie było obraźliwe. Jakiś odwrót od humanizmu i powrót do średniowiecznej ortodoksji chrześcijańskiej?

Skomentuj i Ty

Komentowanie tylko dla zarejestrowanych i zalogowanych użytkowników. Podziękowania proszę kierować do spamerów