Gdzieś między Polską a Niemcami, a szczególnie w NRD

Warto zobaczyć: HMS Belfast, London

Imperial War Museum ma też inne odziały niż opisany we wcześniejszej notce. Jednym z nich jest krążownik HMS Belfast zacumowany na Tamizie, blisko Tower Bridge.

HMS Belfast

HMS Belfast

Jest to zdaje się największy dostępny do zwiedzania okręt wojenny w Europie.

HMS Belfast został zwodowany przed WWII, w roku 1938. Wkrótce po rozpoczęciu wojny wszedł na minę i poszedł do remontu, który trwał do 1942. Potem pływał w ochronie konwojów arktycznych, był przy D-Day a potem służył na Dalekim Wschodzie. Potem była Wojna Koreańska i dalej Daleki Wschód, a w 1963 wycofano go z czynnej służby. W roku 1971 otwarto go do zwiedzania jako okręt-muzeum, a od 1978 przeszedł on pod zarząd Imperial War Museum.

HMS Belfast

HMS Belfast

No i powiem że to jest świetne i pouczające. Zwiedzamy nie tylko podkład i nadbudówki, ale również - chociaż częściowo - prawie wszystkie poziomy pod pokładem. Zaczyna się od wejścia do wieży działowej, gdzie symulowane jest strzelanie z działa z efektami akustycznymi (chyba jednak nie w realistycznej głośności), podłoga wieży się odpowiednio trzęsie.

HMS Belfast - w wieży działowej

HMS Belfast - w wieży działowej

Dalej idziemy przez nadbudówki zwiedzając między innymi kuchnię, pralnię i oddział szpitalny. Po stromych trapach schodzimy do maszynowni i kotłowni, i to robi wrażenie. Maszynownia jest 100% autentyczna, nie jak na "Błyskawicy" gdzie pocięto wszystko co przeszkadzało w wygodnym chodzeniu (przynajmniej tak zapamiętałem, ale było to w 1987, więc mogę bredzić). Z głośników leci podkład akustyczny, twierdzą że we właściwej głośności - chociaż spodziewałem się że będzie głośniej. Niektóre części są otwarte lub porozcinane, żeby było widać ich budowę, plansze i monitory wyjaśniają działanie poszczególnych zespołów.

HMS Belfast - maszynownia

HMS Belfast - maszynownia

Zwiedzane pomieszczenia tworzą trzy ścieżki tematyczne:

  • Life on board (życie na pokładzie)
  • How it works (jak to działa)
  • Where it happens (gdzie się dzieje, czyli przedziały bojowe i nawigacyjne)

Wszystkie ciekawe. Zwiedzanie trochę trwa, jest dużo do oglądania, radzę przewidzieć na to nie mniej niż dwie godziny. Sklepik muzealny taki sobie. Koszulki słabe i drogie, inne rzeczy mało ciekawe.

HMS Belfast - kuchnia

HMS Belfast - kuchnia

Szczerze polecam, To druga najciekawsza rzecz, jaką widziałem w Londynie. Jaka była ta najciekawsza - o tym wkrótce.

Adres:

HMS Belfast
The Queen's Walk
London
SE1 2JH

Czynne:

  • codziennie 10 - 18

Wstęp:

  • Dorośli 15.50 GPB
  • Dzieci do lat 16 za darmo
  • Z London Pass za darmo
Loading
Wyśrodkuj mapę
Ruch
Jazda rowerem
Tranzyt
Google MapsZnajdź drogę
-----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

Dotyczy: , , ,

Kategorie:Warto zobaczyć

Sledz donosy: RSS 2.0

Wasz znak: trackback

-----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------


4 komentarzy do “Warto zobaczyć: HMS Belfast, London”

  1. boni boni pisze:

    Zszokowało mnie kiedyś, że w UK, jak by nie patrzyć, „królowej mórz” przez parę wieków, jest w sumie może ze 20 okrętów-muzeów tylko, a z drugiej wojny na palcach jednej ręki (BTW w tym roku koło Portsmouth wystawili podwodny, HMS Alliance), więcej jakichś fregat żaglowych czy parowo-żaglowych itp. oczywiście z gwiazdorem na czele, HMS Warrior.

    Nie wiem, jakoś spodziewałem się większej estymy dla XXw. Royal Navy i mniejszej chybkości cięcia znanych okrętów na żyletki.

    Np. nieco nawiązując do następnej notki – już nie mówiąc o całych okrętach, ale OIMW nie została nawet jedna wieża działowa kalibru większego niż ma HMS Belfast; tyle zostało, co te dwie lufy 15″ leżące przed Imperial War Museum, no i może jeszcze gdzieś rdzewieją jakieś „big guns” na starych bateriach nabrzeżnych.

    • cmos cmos pisze:

      Jakoś mnie zadziwia odwrotnie – że udało im się przechować takie cacko jak Victory. Każda rzecz zanim zrobi się zabytkiem jest przez dłuższy czas przestarzałym śmieciem. Duży okręt wycofany ze służby jest sporo warty nawet jako złom, a trzymanie go kosztuje. Nic dziwnego, że mało ich przetrwało do stanu zabytku. A u nich – jak spojrzeć na listę przetrwało jednak sporo w porównaniu z innymi krajami.
      I jeszcze mi się przypomina, że pierwszy na świecie okręt muzeum był właśnie w Anglii – Golden Hind Drake’a stał do zwiedzania już od 1581.

      • boni boni pisze:

        Ok, może ty patrzysz z perspektywy wieku i unikalności, ja bardziej z perspektywy liczby – w historii Royal Navy służyło ponad 13 tysięcy okrętów. Albo – ten jedyny niszczyciel z WWII którego se zostawili, oficjalnie jest na pamiątkę 127 zatopionych w WWII brytyjskich niszczycieli. No to np. jakby PL miało podejście ilościowe do okrętów/statków – muzeów jak UK, to zamiast „Daru Pomorza” i „Błyskawicy” powinni zostawić ogniwo łańcucha kotwicznego, najlepiej tylko jednego z nich, bo dzwon czy kotwica to byłby już zbytek a nie zabytek, a złom jest taki cenny.

        • cmos cmos pisze:

          Dla mnie to nic dziwnego – jak kraj ma trzy okręty na krzyż, to na pewno co najmniej jeden z nich będzie muzeum. A jak ma 13ooo to one są tak zwyczajne, że mało komu przyjdzie do głowy żeby jakiś zachować. A tu na samej Tamizie w Londynie zaparkowane są aż trzy XX-wieczne okręty – to i tak dobry wynik.

Skomentuj i Ty

Komentowanie tylko dla zarejestrowanych i zalogowanych użytkowników. Podziękowania proszę kierować do spamerów