Natomiast w pewnym sensie planowanie gospodarcze wprowadzaja wlasnie cyberkorpy.
]]>Raczej wątpię, bo linia teleksowa strasznie wolna jest (poniżej 3 znaki na sekundę jeżeli dobrze pamiętam, na elektronicznej klawiaturze człowiek jest w stanie chwilami ją przegonić). A i łączenie komputerów na większe odległości nie za bardzo było wtedy w modzie. W Cybersynie to nawet nie wiem czy te zakłady łączyły się z komputerem bezpośrednio, czy też pani telegrafistka wprowadzała odebrane depesze jeszcze raz.
Teoretycznie to teleks jest do tego dobry, bo każde urządzenie abonenckie ma indywidualny identyfikator (zwany „znamieniem”), niezmienialny przez użytkownika i odpytywalny z zewnątrz i mogłoby to zastępować logowanie się.
Natomiast projekt który ja robiłem już w latach 90-tych to był elektroniczny, autonomiczny interfejs PC – telex, i jak najbardziej robiliśmy na tym połączenie komputer-komputer. Wiele banków wysyłało tą drogą przelewy a MSZ komunikował się z ambasadami (po przepuszczeniu transmisji przez szyfrator).
]]>Morozov miał niezły esej na temat detali społecznych wdrożenia:
http://www.newyorker.com/magazine/2014/10/13/planning-machine
Ale więcej jest w ksiązce Eden Mediny („Cybernetic Revolutionaries: Technology and Politics in Allende’s Chile”), na którą też sobie ostrzę zęby od jakiegoś czasu.
Na pewno Cybersyn ignorował część z samorządem robotniczym, to było jeszcze bardziej scentralizowane niż w ZSRR.
A więcej o cybernetyce w ZSRR i jej przygodach z Partią pisała Slava Gerovitch. To książka akademicka (historia / socjologia techniki), ale bardzo dobra. Ja ją przeglądałem fragmentami zawodowo, ale chyba laikowi się też spodoba.
]]>