Gdzieś między Polską a Niemcami, a szczególnie w NRD

Przez Hitlera musimy budować garaże

Ostatnio mam tyle zajęć, że nie dochodzę do blogowania. Kilka notek od miesięcy leży praktycznie gotowe, tylko zdjęcia powklejać, inne już przemyślane, tylko wpisać, ale jakoś czasu i ochoty nie ma. Ale właśnie się zmusiłem, mam nadzieję że teraz uda mi się pisać regularniej.

Podczas zwiedzania terenu Dulag Luft w Oberursel poznaliśmy jeszcze parę ciekawych historii. Dzisiaj jedna z nich.

Hitlerowcy mieli dużego hopla na punkcie "niemieckości". Wszystko musiało być "niemieckie" beż żadnych obcych wpływów. Problemem było jednak, co to właściwie znaczy "niemieckie". Niemcy jako jednolite państwo istniały od całkiem niedawna (1871), wcześniej był to zawsze mniej lub bardziej luźny związek niezależnych księstw i królestw. W każdym z tych księstw było trochę inaczej, obowiązywały inne przepisy, były inne zwyczaje, inaczej mówili po niemiecku, mieli nawet inną ortografię. A już w ogóle nie dało się stwierdzić istnienia jednolitego stylu architektonicznego - nawet każde duże miasto miało (i ma nadal) swoje cechy charakterystyczne. Na przykład Frankfurt jest czerwony (od czerwonego piaskowca) a Norymberga szara.

Ale najpierw krótka dygresja o języku. Dzisiejsza wymowa niemiecka jest raczej miękka, głoski wymawiamy niewyraźnie, sporą część końcówek połykamy. W okresie międzywojennym trendy była dokładna i twarda wymowa każdej głoski, dziś kojarząca nam się właśnie z nazizmem. Słyszymy to w nagraniach z tamtych czasów. Dziś takiej wymowy używają (całkowicie świadomie) na przykład słoweński zespół Laibach i niemiecki Rammstein, który praktycznie wszystko z Laibacha ściągnął.

Wróćmy do architektury. Skoro nie było typowej "niemieckości", trzeba było ją stworzyć. I tak w roku 1938 na terenach targów we Frankfurcie postawiono wzorcowe niemieckie osiedle. Składało się ono z 12 domów mieszkalnych w różnych standardach i czegoś w rodzaju domu kultury. Architektonicznie obowiązywał stromy dach i elewacja zwana w Polsce nieprawidłowo "murem pruskim" (fachowcy używają niemieckiego słowa "Fachwerk"). Wzorem była - wyidealizowana oczywiście - architektura akurat okolic Frankfurtu - czyli Rhein-Main-Gebiet.

Osiedle wzorcowe pokazano wszystkim architektom, ale przecież nie mogło stać na terenach targowych wiecznie. Według pierwszej koncepcji miało ono zostać przeniesione do Zeppelinheimu koło lotniska, jako powiększenie osiedla dla personelu naziemnego obsługującego sterowce. No ale akurat zdarzyła się katastrofa w Lakehurst i rozbudowę osiedla wstrzymano. Na koniec stanęło na Oberursel, osiedle nazwano Reichssiedlungshof. Hopel "niemieckości" był naprawdę mocny - budynek Dulagu oznaczony we wcześniejszej notce numerem 4 wyglądał wtedy zupełnie inaczej, niedostatecznie niemiecko. Rozebrano go do poziomu stropu piwnicy i postawiono na nowo, tym razem "po niemiecku"

Część tych budynków się zachowała, oto zdjęcia:

 

Reichssiedlungshof Oberursel, wzorcowy osiedlowy dom kultury (właśnie psuty przebudową na apartamentowiec)

Reichssiedlungshof Oberursel, wzorcowy osiedlowy dom kultury (właśnie psuty przebudową na apartamentowiec)

Reichssiedlungshof Oberursel, jeden z domów wzorcowych

Reichssiedlungshof Oberursel, jeden z domów wzorcowych

Reichssiedlungshof Oberursel, inny dom wzorcowy

Reichssiedlungshof Oberursel, inny dom wzorcowy

Reichssiedlungshof Oberursel, jeszcze jeden dom wzorcowy, niestety docieplony

Reichssiedlungshof Oberursel, jeszcze jeden dom wzorcowy, niestety docieplony

No i tam dowiedziałem się czegoś ciekawego. Otóż w tym samym czasie Niemcy miały zostać zmotoryzowane przy pomocy Volkswagenów. A samochód nie miał stać na ulicy, tylko mieć garaż. I właśnie wtedy uchwalono "Reichgaragenordnung" - ustawę zobowiązującą do budowania miejsca garażowego do każdego mieszkania i domu. Ustawa ta w niektórych landach obowiązuje do dziś bez żadnych zmian, w innych ma nowsze wersje, ale podstawowe założenia pozostały. W wielu innych krajach obowiązują podobne ustawy, wzorowane na tej. Poczytałem w sieci i znalazłem sporo artykułów oskarżających tą ustawę o "faszystowskie przymuszanie do zakupu samochodu", "niepotrzebne podnoszenie ceny mieszkania" i że Hitler do dziś zmusza nas do budowania garaży. Nie przekonali mnie. Tu gdzie mieszkam nie wszyscy mają samochód, ale inni maja po dwa i się bilansuje. A znam kapitalizm dostatecznie długo żeby wiedzieć, że gdyby przymusu budowy garaży nie było, to cena mieszkania wcale nie byłaby znacząco niższa (bo wynika ona przecież z popytu i podaży, a nie z kosztów), a za to ceny garaży byłyby znacznie wyższe (bo byłyby dobrem deficytowym).

A to wzorcowy garaż z roku 1938. Jak widać jest maławy, na Garbusa OK, ale nic większego.

Reichssiedlungshof Oberursel, garaż wzorcowy

Reichssiedlungshof Oberursel, garaż wzorcowy

Reichssiedlungshof Oberursel, garaż wzorcowy

Reichssiedlungshof Oberursel, garaż wzorcowy

-----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

Dotyczy: ,

Kategorie:Warto zobaczyć

Sledz donosy: RSS 2.0

Wasz znak: trackback

-----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------


9 komentarzy do “Przez Hitlera musimy budować garaże”

  1. brytnej pisze:

    Co do tych garaży to prawda jest bardzo skomplikowana. Pozwolę sobie wyjaśnić… Reichsgaragenordnung obowiązuje nadal bodajże tylko w Szleswiku-Holsztynie. Ponieważ w dziedzinie prawa planowania przestrzennego (Bauleitplanung) prawo krajowe ma prymat nad federalnym, większość krajów związkowych uchwaliła własne (i mocno zróżnicowane) przepisy, dzielące się zazwyczaj na Stellplatzverordnung, czyli rozporządzenie o miejscach parkingowych (mówiące ile przy jakim użytkowaniu ich potrzeba, o jakich wymiarach, ile trzeba zbudować specjalnych miejsc dla niepełnosprawnych, a ile zarezerwować dla kobiet) oraz Garagenverordnung, czyli rozporządzenie o garażach (które mówi o wysokości w świetle, drogach ewakuacyjnych, konieczności oddymiania, instalacji ostrzegania o pożarze czy oświetlenia awaryjnego w zależności od wielkości itd.). Dla „ułatwienia” gminy mają prawo wydawać własne przepisy, czyli uchwały o miejscach parkingowych i uchwały o ograniczeniu miejsc parkingowych (Stellplatzsatzung, Stellplatzeinschränkungssatzung), modyfikujące ustalenia przepisów krajowych. Oprócz tego można z budowy miejsc parkingowych zrezygnować i zapłacić gminie odstępne. No chyba że lokalne ograniczenie maksymalnej liczby miejsc parkingowych leży niżej niż gminnie lub landowo wymagana minimalna liczba miejsc (we Frankfurcie w centrum normalka), wtedy gminie od niedawna nie wolno pobierać tego wymuszonego odstępnego. No i jeszcze dla powierzchni zrealizowanych przed zmianami przepisów obowiązują nadal starsze ustalenia. Proste?

  2. kasja pisze:

    naprawde we wtraceniu o Rammstein miales na mysli, ze swiadomie wokalista wyraznie spiewa, by kojarzylo sie z nazizmem(czy tez „starymi, w domysle lepszymi, Niemcami”)??
    czytam to zdanie kolejny raz i byc moze zwyczajnie zle je rozumiem?
    od lat znam i slucham tego zespolu i nigdy nie mialam takiego skojarzenia. ani w czasie gdy mieszkalam w Polsce, ani w czasie juz mieszkania w Niemczech.

    • cmos cmos pisze:

      Naprawdę ma się to kojarzyć z nazizmem, ale nie oznacza to „ze starymi, lepszymi Niemcami”. Rammstein zerżnął prawie wszystko (nawet logo) ze słoweńskiego zespołu (chociaż lepszym określeniem byłoby „projektu artystycznego”) Laibach, który stosuje prosty zabieg: bierze jakąś „normalną” piosenkę i tak zmienia jej kontekst (na przykład przez taką właśnie wymowę jak robi to również Rammstein), że wychodzi z tego 100% totalitarny nazizm. I nie, nie chodzi tu o propagowanie nazizmu, raczej wręcz przeciwnie. Tyle że u Rammsteina ze spójnej i ciekawej koncepcji artystycznej został tylko efektowny sztafaż, użyty do zupełnie innych celów.
      Guglnij sobie na przykład „One Vision” Queenów w wykonaniu Laibachu, będziesz wiedzieć o co chodzi.

      • kasja pisze:

        akurat o Rammstein moglabym napisac spokojnie jakas rozprawke, a moze i wiecej. jak i o inny zespole od lat laczonym ze „zlym”. ja nawet nie uwazam, ze zerzneli z Laibach, sa porowywani, ale to bardziej inspiracja. po prostu Ty nie jestes fanem(moge takiego okreslenia uzyc?) Rammstein, wiec inaczej to widzisz.

        • cmos cmos pisze:

          Akurat lubię i Rammstein i Laibacha, ale gdyby Laibach chciał się sądzić o logo to by wygrał, to jest daleko poza granicą „inspiracji”. Stylistycznie oczywiście Rammstein dodał sporo swojego, powiedzmy że to z grubsza tak jak „Queen” zerżnął chórki z „Uriah Heep”.

  3. marekm pisze:

    >> elewacja zwana w Polsce nieprawidłowo „murem pruskim” (fachowcy używają niemieckiego słowa „Fachwerk”).<<

    To chyba jest niezupełnie tak.
    Niemiecki Fachwerk (spolszczany czasem jako fachówka)odnosi się ogólnie do ściany o konstrukcji słupowo-ryglowej. Natomiast w języku polskim mamy rozróżnienie w zależności od wypełnienia:
    – szachulec dla wypełnienia gliniano-słomianego czy innych tego typu wynalazków
    – mur pruski dla wypełnienia ceglanego

    Oczywiście na pierwszy rzut oka nie da się odróżnić otynkowanego muru pruskiego od szachulca. Nie wiem, co zastosowano za Adolfa we Frankfurcie. Historycznie na tych terenach powinien to być szachulec.

    Ale to w ogóle zabawna sprawa, bo dość powszechne jest przekonanie (i to wśród fachowców), że "mur pruski" to błędne (potoczne) określenie szachulca. W efekcie nawet w opracowaniach branżowych ściany z wypełnieniem ceglanym bywają określane jako szachulcowe.

    I tak temat architektoniczny zmobilizował mnie nareszcie do zarejestrowania się na blogu. W związku z tym chciałbym się przywitać i podziękować gospodarzowi za bardzo ciekawe notki – zarówno te historyczno-enerdowskie, społeczno-ustrojowe, jak i techniczno-turystyczne. Pomysł z Polnisches Mikado też mi się bardzo spodobał – szkoda, że od dawna brak nowych wpisów.

    • brytnej pisze:

      Aby było ciekawiej, Fachwerk oznacza po prostu każdą kratownicę, czyli ustrój statyczny złożony z połączonych (w teorii) przegubowo prętów podlegających (w teorii) wyłącznie naprężeniem rozciągającym i śckiskającym.

      Natomiast domy budowano nawet w tym okresie w (wiejskich) okolicach Frankfurtu dość często z drewnanym szkieletem, ale od razu z zewnątrz otynkowanym. Wypełnienie było czym popadnie, z mojego osobistego doświadczenia kamieniem polnym i różnego typu gruzem łączonym zaprawą składającą się z piasku, piasku, piasku, potem długo nic i pewnie trochę wapna, na to tynk na trzcinie o podobnym składzie.

  4. zolty0 pisze:

    Jestem zły.Nie ma nowych notek.Do Kogo się zwrócić w tej sprawie.Taki porządny blog.
    A ja nie mam co czytać.Sam WO nie wystarczy.
    Pozdrawiam Obrażony.http://nrdblog.cmosnet.eu/wp-content/plugins/wp-monalisa/icons/wpml_mail.gif

Skomentuj i Ty

Komentowanie tylko dla zarejestrowanych i zalogowanych użytkowników. Podziękowania proszę kierować do spamerów