Natomiast domy budowano nawet w tym okresie w (wiejskich) okolicach Frankfurtu dość często z drewnanym szkieletem, ale od razu z zewnątrz otynkowanym. Wypełnienie było czym popadnie, z mojego osobistego doświadczenia kamieniem polnym i różnego typu gruzem łączonym zaprawą składającą się z piasku, piasku, piasku, potem długo nic i pewnie trochę wapna, na to tynk na trzcinie o podobnym składzie.
]]>To chyba jest niezupełnie tak.
Niemiecki Fachwerk (spolszczany czasem jako fachówka)odnosi się ogólnie do ściany o konstrukcji słupowo-ryglowej. Natomiast w języku polskim mamy rozróżnienie w zależności od wypełnienia:
– szachulec dla wypełnienia gliniano-słomianego czy innych tego typu wynalazków
– mur pruski dla wypełnienia ceglanego
Oczywiście na pierwszy rzut oka nie da się odróżnić otynkowanego muru pruskiego od szachulca. Nie wiem, co zastosowano za Adolfa we Frankfurcie. Historycznie na tych terenach powinien to być szachulec.
Ale to w ogóle zabawna sprawa, bo dość powszechne jest przekonanie (i to wśród fachowców), że "mur pruski" to błędne (potoczne) określenie szachulca. W efekcie nawet w opracowaniach branżowych ściany z wypełnieniem ceglanym bywają określane jako szachulcowe.
I tak temat architektoniczny zmobilizował mnie nareszcie do zarejestrowania się na blogu. W związku z tym chciałbym się przywitać i podziękować gospodarzowi za bardzo ciekawe notki – zarówno te historyczno-enerdowskie, społeczno-ustrojowe, jak i techniczno-turystyczne. Pomysł z Polnisches Mikado też mi się bardzo spodobał – szkoda, że od dawna brak nowych wpisów.
]]>