Gdzieś między Polską a Niemcami, a szczególnie w NRD

Jak już jesteśmy przy sójkach…

Ostatnio było o sójce, więc może będę kontynuował temat sójek. Para sójek gnieździ się na drzewie naprzeciwko mojego balkonu, więc mam trochę obserwacji przeczących ogólnie przyjętym stereotypom.

Jak wszyscy wiedzą "Skrzeczenie sójek, według niektórych nazywanych "strażnikami lasów", pełni nie tylko funkcje sygnalizacyjne dla innych osobników tego gatunku, ale i dla pozostałych ptaków i ssaków. Pojawienie się tego ostrego okrzyku sprawia, że stają się czujne i wypatrują ewentualnego niebezpieczeństwa." (to z polskiej wiki). Co ciekawe, podobnej informacji nie ma w wiki niemieckiej i angielskiej. Wygląda to na mit powszechny tylko w Polsce.

No i u mnie sójki krzyczą rzadko, mimo że w mieście powód do alarmu znalazłby się prawie zawsze. Pewnie rację ma jednak Wiki niemiecka twierdząc, że sójki w czasie gdy wysiadują jajka i mają w gnieździe pisklęta zachowują się cicho i dyskretnie.

Tylko raz sójki z naprzeciwka wrzeszczały przez większą część dnia. Przyczyną była inna para sójek, które chyba chciały się osiedlić dwa czy trzy drzewa dalej. Miejscowe sójki zabrały się za obronę swojego terytorium. I to wcale nie ograniczało się do wrzeszczenia. Sójki normalnie są dość płochliwe, można je zobaczyć tylko z daleka, ale tu zaczął się konkurs odwagi:

A na samochodzie siadam tak!

A na samochodzie siadam tak!

A na poręczy schodów siadam tak!

A na poręczy schodów siadam tak!

A na balkonie siadam tak!

A na balkonie siadam tak!

"A na stole siadam tak!" (tu niestety nie udało mi się zrobić zdjęcia)

Jedna z miejscowych sójek posuwała się do tego, że siadała o mniej niż metr ode mnie, co normalnie jest po prostu niemożliwe. Oczywiście wszystko było poparte wrzeszczeniem, kto głośniej. Sójki napływowe próbowały dotrzymywać kroku miejscowym, ale nie znały terenu więc aż tak odważne nie były. Po kilku godzinach wojna obronna zakończyła się odparciem przeciwnika, ale co okolicznych mieszkańców przy niedzieli nadenerwowały, to ich.

Teraz z innej beczki. Sójki może i ładne są, ale jak to krukowate, zjedzą co znajdą, zwłaszcza jak jest zrobione z mięska. Z drugiej strony budynku, w dość nisko umieszczonym otworze wentylacyjnym (2 metry nad gruntem, kratkę ktoś zgubił, otwór zaślepiony od wewnętrznej pianką montażową) zbudowały sobie gniazdo rudziki.

Tu rudzik zbudował gniazdo

Tu rudzik zbudował gniazdo

Pracowicie znosiły materiał, budowały, zniosły jajka, a potem przyleciała sójka, wywaliła gniazdo na ziemię i zjadła co w nim było (nawet nie wiem czy jeszcze jajka, czy już pisklaki). Gniazdo obejrzałem - świetna konstrukcja, z trawy. Leciutkie, elastyczne, izolacyjne, najbardziej zaskoczyła mnie jego gładkość strony wewnętrznej. Niby mały ptaszek z ptasim móżdżkiem, a takie rzeczy potrafi.

Gniazdo rudzika

Gniazdo rudzika

-----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

Dotyczy: ,

Kategorie:Ciekawostki

Sledz donosy: RSS 2.0

Wasz znak: trackback

-----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------


5 komentarzy do “Jak już jesteśmy przy sójkach…”

  1. janekr pisze:

    Przepraszam, że nie na temat, ale nie ma działu administracja.

    Czy działa adres mailowy nrd AT …net.eu ?

  2. janekr pisze:

    No właśnie nie do końca działa (a może mają być duże litery?):

    The mail system

    : host mx00.kundenserver.de[212.227.15.41] said: 550 Requested
    action not taken: mailbox unavailable (in reply to RCPT TO command)

    Reporting-MTA: dns; smtp.poczta.onet.pl
    X-Onet-Queue-ID: 3shy1K42NnzDR0QqH
    X-Onet-Sender: rfc822; janekr@gazeta.pl
    Arrival-Date: Sun, 25 Sep 2016 21:32:52 +0200 (CEST)

    Final-Recipient: rfc822; nrd@____net.eu
    Original-Recipient: rfc822;nrd@____net.eu
    Action: failed
    Status: 5.0.0
    Remote-MTA: dns; mx00.kundenserver.de
    Diagnostic-Code: smtp; 550 Requested action not taken: mailbox unavailable

  3. krzyst pisze:

    Bloga śledzę od dłuższego czasu, ale – z uwagi na to, że notka weszła w obszar moich hobbystycznych zainteresowań – postanowiłem wyjść spod lurkerskiego kamienia ;)
    Pozwolę sobie skomentować dwie kwestie:

    „Skrzeczenie sójek, według niektórych nazywanych „strażnikami lasów”, pełni nie tylko funkcje sygnalizacyjne dla innych osobników tego gatunku, ale i dla pozostałych ptaków i ssaków. Pojawienie się tego ostrego okrzyku sprawia, że stają się czujne i wypatrują ewentualnego niebezpieczeństwa”

    Generalnie ptaki mają w swoim repertuarze głosy ostrzegawcze – takie, jakie wydają zaniepokojone, albo w momencie, kiedy widzą jakieś niebezpieczeństwo. I tego typu odgłosy – nie tylko ze strony sójek, ale np. również sikor (charakterystyczne terkotanie) – ostrzegają pozostałych mieszkańców lasu przed zagrożeniem. Kwestia kto przed czym ostrzega – sikory czy rudziki będą ostrzegać m. in. przed sójką – bo to dla nich zagrożenie.
    Natomiast sens ma ona o tyle, że sójki, podobnie jak inne krukowate zapamiętale gonią wszelkie szponiaste, w tym krogulce i jastrzębie, które są niebezpieczne przede wszystkim dla leśnego drobiazgu.
    Reasumując – mit to nie jest, natomiast nie dotyczy tylko sójki. Sójkę po prostu dobrze słychać ;) Ponadto ma (w porównaniu do mniejszych stworzeń) niewielu naturalnych wrogów, więc jeśli coś budzi jej niepokój, automatycznie stanowi zagrożenie dla większości leśnej fauny.

    Jeśli chodzi natomiast o ten wniosek: „No i u mnie sójki krzyczą rzadko, mimo że w mieście powód do alarmu znalazłby się prawie zawsze”. No właśnie nie do końca.
    Miejskie populacje mają inne powody do zmartwienia i generowania ostrzeżeń, niż te żyjące poza miastem. Są przyzwyczajone do obecności ludzi, do samochodów, do hałasu. Najłatwiej można to zobaczyć przy porównaniu tzw. dystansu ucieczki, który potrafi być wielokrotnie mniejszy dla tego samego gatunku, jeśli porównujemy mieszkańca miasta i lasu/pola.
    Do tego potrafi się on zmienić w wypadku osobników migrujących przyzwyczajonych do innych warunków „u siebie”, a nawet różnych lokalnych siedlisk. Ekstremalny przykład – zachowanie kaczek w sezonie polowań. Po podejściu do zbiornika, na którym siedzą od razu widać, czy do tego konkretnego stada ktoś strzelał, czy nie. Te pierwsze będą uciekać znacznie wcześniej.

    Co do niemieckiej Wiki natomiast, to praktycznie wszystkie ptaki przy gnieździe są dyskretne, bo na jajka czy pisklęta zawsze znajdzie się chętny, sójka nie stanowi tu wyjątku.

    Lurk mode off ;)

Skomentuj i Ty

Komentowanie tylko dla zarejestrowanych i zalogowanych użytkowników. Podziękowania proszę kierować do spamerów