„sklepy wielobranżowe „mydło i powidło”, od słodyczy, przez ubrania, jakieś pralki (w rodzaju Frani tylko większe), telefony, komputery do skuterów, i to wszystko na 100-200 metrów kwadrat”
A co jest w tym zlego?
]]>Ciekawe czy tak samo smetnie jest na meksykanskiej prowincji. W styczniu bylem na polwyspie Osa w Kostaryce, i tez mialem skojarzenia z Polska lat 90-tych, ale duzo pozytywniejsze – ludzie biedniejsi ale usmiechnieci, na luzie i zyczliwie nastawieni do podroznych. Naciagania turystow znacznie mniej niz w np. Zakopanem ![]()