„Should you encounter the enemy, he will be defeated! No quarter will be given! Prisoners will not be taken! Whoever falls into your hands is forfeited. Just as a thousand years ago the Huns under their King Attila made a name for themselves, one that even today makes them seem mighty in history and legend, may the name German be affirmed by you in such a way in China that no Chinese will ever again dare to look cross-eyed at a German.” (Kaiser Wilhelm)
A potem bylo ludobojstwo Herero i Nama w Namibii.
]]>W sferze ogólnej to tak, jest to prawda i intuicja jej nie zawiodła. Zwykły szary człowiek zmanipulowany, podążający za autorytetem czy fałszywą ideologią jest zdolny do największych podłości. Pokazały to dobitnie słynne eksperymenty psychologiczne Stanleya Milgrama (1963) i Philipa Zimbardo (1971). Tam zwykli ludzie, odpowiednio nakierowywani przez autorytety byli skłonni dokonywać najgorszych rzeczy, o jakie sami nigdy by się nie podejrzewali.
W sferze szczególnej, dotyczącej konkretnej osoby Adolfa Eichmanna teza Hanny Arendt jest fałszywa. To nie był szary zwykły urzędnik, który zagubiony w hitlerowskiej machinie śmierci tak nieco trochę przypadkiem popełniał straszne rzeczy (taka była zresztą jego linia obrony). Nie – życiorys Eichmanna pokazuje, że był to totalny cynik i bezwzględny wykonawca zaleceń partii nazistowskiej, sam biorący aktywny udział w kształtowaniu jej linii. W nagrodę za swoją wierną służbę błyskawicznie wspinał się po szczeblach kariery w NSDAP. Jego obsesją była totalna eliminacja Żydów i ten cel skutecznie realizował od samego początku swej kariery – i to jeszcze w latach 30-tych. I był on w tym całkiem niezły, więc nie przypadkiem wyznaczono mu czołową rolę w realizacji Endlösungu, czyli zadania ostatecznej eliminacji Żydów. To z pewnością nie był przypadek zagubionego urzędnika w banalny sposób uwikłanego w śmierć milionów niewinnych ludzi.
]]>PS
Byłem w zeszłym roku w miejscowości Ruhla, mogę każdemu polecić tamtejszy park turyngijskich miniatur – świetne miejsce, żeby zaplanować sobie zwiedzanie tego landu!
mini-a-thür
Fala hejtu jaka spadła na tych ludzi, pokazuje tę nienawiść, jaka jest teraz powszechna. Módlmy się tylko o to, żeby u Niemców nie powstało podobne napięcie.
Okazuje się, że te wszystkie lata pojednania, to była fikcja. Smutne.
No właśnie nie bardzo. Eichmann był w młodości nieudacznikiem-olewaką, nic z pruskich cnót urzędniczych. Potem też był raczej BMW, a nie wzorem pracowitości, dokładności, staranności czy czegoś podobnego.
]]>IMHO jednak protestancka kultura niemiecka (zwl. jej pruska wersja) stworzyla szczegolnie sprzyjajace warunki dla hodowli Eichmannow.
]]>