Ale za to mnie rozbawili. Jak zwykle przy zgłaszaniu miałem problem z wyborem kategorii, w tym roku po raz pierwszy zdecydowałem się na "Życie i społeczeństwo". Bo w końcu to co mnie zajmuje to organizacja społeczeństwa w Niemczech i NRD, i ich historia (a w szczególności historia techniki). Zgłosiłem, zapomniałem.
A tu parę dni temu zamailowała do mnie pani Animator Social Media z Onetu z propozycją, żeby przemieścić blog do kategorii - uwaga - "Lifestyle". Bo mieszkam za granicą i piszę o życiu za granicą. Odpisałem, że to jakaś głupota i zupełnie nie rozumiem jak z mieszkania za granicą ma wynikać lajfstajlowość bloga. Na co pani znowu napisała, że wszystkie blogi osób mieszkających za granicą wkładają do "Lifestyle". No jak tam chce, ja na to, ale obśmieję to na blogu. Nie zmienili mi kategorii, ale i tak to obśmieję.
Bo się nad tym zastanowiłem, i chyba coś w tym jest. W Polsce mamy wielkie tradycje literatury lajlstylowej. Czołowym jej przedstawicielem był Adam Mickiewicz, z jego lajfstylowym poematem "Pan Tadeusz", całym poświęconym dumaniu na paryskim bruku. Lajfstajl jak nic.
Innym, światowej sławy polskim pisarzem lajfstajlowym był Józef Korzeniowski, ps. Conrad. W swoich lajfstajlowych książkach opisywał on pływanie na statkach, żaglowych wtedy. Lajfstajlowiec pełną gębą.
Teraz kobieta: Maria Curie, z domu Skłodowska, też pisała za granicą, jej lajfstajlowe prace cieszyły się zasłużoną sławą i nawet zostały nagrodzone przez międzynarodowe gremia, z niewiadomych przyczyn akurat nie związane z lajfstajlem, ani nawet literaturą. Ale nobody is perfect.
Więc w takim towarzystwie może mój blog też może być lajfstajlowy.
A jeżeli jeszcze ktoś nie został dostatecznie zniechęcony do głosowania SMS-owego, to:
SMS kosztuje 1,23 PLN, więc chyba nie warto. Lepiej poleć mojego bloga swoim znajomym.
A grafik z numerkami naprawdę nie chce mi się wstawiać.
]]>