Gdzieś między Polską a Niemcami, a szczególnie w NRD

Pomyślmy (1): Może azotu w oponki?

Byłem właśnie zmienić opony na zimowe - to coroczna trauma. Zwłaszcza na jesieni - jak się spóźnić to wszędzie kolejki i robi się problem. Ale nie o tym chciałem.

Przy tej wymianie opon namawiają na jeden z większych szwindli jakie znam: A może napełnić gazem? Ten gaz to azot.

Pomyślmy: Jeżeli napełnimy opony zwykłym powietrzem atmosferycznym, to mamy tam już jakieś 78 procent azotu. Czyli napełniając azotem z butli zastępujemy zaledwie niecałe 22% innych gazów tym azotem. To taka duża różnica?

A co nam właściwie miałby ten azot dać? Oponiarze twierdzą że mniej go z opony ubywa itp. Jedna wielka ściema. Azot zastąpiłby przede wszystkim cięższy od niego tlen - a lżejszy gaz ucieka szybciej. Wszystkie inne argumenty za azotem też są wymyślone i nieprawdziwe.

Wniosek z tego taki, że ten azot w oponki to typowy podatek od głupoty. Ludzie, nie dajcie się ogłupić!

-----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

Dotyczy:

Kategorie:Pomyślmy

Komentarze: (2)

Strona 2 z 212