Gdzieś między Polską a Niemcami, a szczególnie w NRD

„Żaden X nie będzie biegał z karabinem, strzelał do ludzi i podkładał bomb”

Ostatnimi czasy w sieci często spotykam się z tekstami w rodzaju:

  • Wszyscy muzułmanie to terroryści.

No to jest tak piramidalny idiotyzm, że szkoda czasu na debunk. Ale są też inne głupie wypowiedzi typu:

  • Żaden X nie będzie biegał z karabinem, strzelał do ludzi i podkładał bomb

gdzie X to do wyboru:

  • Europejczyk
  • chrześcijanin
  • katolik

No i sorry, ale wypowiadający takie stwierdzenia mają bardzo poważne braki w wykształceniu ogólnym. Więc gwoli edukacji, wzorem WO, zrobię ranking od czapy poświęcony europejskim organizacjom terrorystycznym. UWAGA: Ranking jest naprawdę od czapy, nie aspiruję do jego kompletności, kolejność dość subiektywna. A przy okazji znalazłem ciekawą stronę: (niestety z Europy uwzględnia tylko Włochy) Również niestety w wielu wypadkach nie daje się znaleźć sumarycznego body countu danej organizacji.

Kryteria zaliczenia do rankingu będą takie:

  • Organizacja ma działać po WWII
  • Złożona ma być z Europejczyków (przynajmniej głównie)
  • Ma to być organizacja z jakimiś zamachami na koncie, nie klub dyskusyjny rozważający możliwości

Zaczniemy od honourable mentions, przykłady które nie mieszczą się w podanych kryteriach:

  • Na początek: Polacy nie gęsi, i swoich terrorystów mają. Co prawda trochę nieudacznych. Bracia Kowalczykowie przygotowali zamach bombowy, bomba nawet wybuchła, ale nikogo w sali nie było. Body count: 0. No i co to za organizacja - dwóch braci nie da się policzyć jako organizacja terrorystyczna. I naprawdę nie mogę zrozumieć jak można ich czcić tablicami pamiątkowymi czy domagać się ich rehabilitacji. Na szczęście im się nie udało, ale to był podręcznikowy terroryzm.
  • Jak jesteśmy przy Polakach, to AK zrobiła parę zamachów bombowych na stacje w Berlinie. Body count: 54 + 198 rannych. Nie liczy się do rankingu bo przed 1945.
  • Nie mieszczą się w rankingu również różne zamachy na kliniki aborcyjne w USA. Nie udało mi się znaleźć sumarycznego body count, ale zamachów było w sumie ponad 200. Najczęściej bombowe, ale bywało że biegali terroryści z karabinami i strzelali do ludzi. Motywacja - religia chrześcijańska. Ostatni zamach był w listopadzie 2015, zginęły 3 osoby. No ale to nie Europejczycy, nie liczymy.
  • Nie wliczę również częstych w latach 70-tych porwań samolotów. Robiły je różne organizacje, niekoniecznie europejskie, trudno zliczyć ile ludzi zabili terroryści a ile zginęło od kul szturmującej policji, więc żeby uniknąć sporów tylko honourable mention. Ale nie zapominajmy, że żadne inne akcje terrorystyczne nie spowodowały jakichś trwałych zmian w społeczeństwie - a przez te porwania wprowadzono kontrole pasażerów i bagażu przed wejściem do samolotu. Możemy to zobaczyć na filmach - na przykład w pierwszych filmach z cyklu o Gangu Olsena bohaterowie bez problemu wsiadają do samolotów z walizkami pełnymi gotówki. w ostatnich bywa że akcja toczy się wokół kontroli na lotnisku.

Teraz ranking:

  • Miejsce 5: Niemiecki RAF, czyli Rote Armee Fraktion (nie mylić z Royal Air Force). Body count: 34, ranni: 200+. To niedużo, ale akcje ich były bardzo spektakularne. Specjalizowali się w porwaniach i morderstwach polityków i managerów bardzo wysokiego szczebla. Motywacja: lewicowo-anarchistyczna + finansowanie z bloku wschodniego.
  • Miejsce 4: Włoskie Czerwone Brygady (Brigate Rosse). Nie znalazłem body countu, ale był na pewno wyższy niż RAF-u. Plus za mocny PR - szczególnie akcja z porwaniem Aldo Moro spowodowała bajeczny wzrost rozpoznawalności marki. Nawet dzieci przedszkolne w komunistycznej Polsce ją znały. Motywacja: lewicowo-anarchistyczna.
  • Miejsce 3: Hiszpańska ETA (Euskadi Ta Askatasuna) Body count: 823-864 (zależnie od źródła). Motywacja: początkowo antyfaszystowska, potem lewicowo-nacjonalistyczna.
  • Miejsce 2: Europejscy chrześcijanie-katolicy z IRA. (Irlandzkiej Armii Republikańskiej). Body count 1696. (Źródło) Szczytowe osiągnięcie: 22 bomby jednego dnia w jednym mieście. Motywacja: to skomplikowane. Raczej narodowa niż religijna.
  • And the number one is: OAS (Organisation de l’Armée Secrète)! Może i większość działalności tej organizacji prowadzona była w Afryce Północnej, ale byli to stuprocentowi Europejczycy. Szczytowe osiągnięcie: 120 zamachów bombowych jednego dnia w jednym mieście. Motywacja: nacjonalistyczno-kolonialistyczna. Niestety nie udało mi się znaleźć sumarycznego body countu, ale ta organizacja miała największą skalę działania i najwięcej czynnych uczestników ze wszystkich europejskich organizacji terrorystycznych. Przy OAS-ie zamachy ISIS to małoskalowe amatorstwo.

 Więc młody czytelniku przekonany że uchodźcy przynoszą nie znany tu wcześniej terroryzm do pacyfistycznej Europy: Przeczytałeś - idź i nie bzdurz więcej.

-----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

Dotyczy: , ,

Kategorie:Pomyślmy

Sledz donosy: RSS 2.0

Wasz znak: trackback

-----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------


16 komentarzy do “„Żaden X nie będzie biegał z karabinem, strzelał do ludzi i podkładał bomb””

  1. divak2 pisze:

    Dodałbym jeszcze młodzieniaszków biegających w szalikach przez okrągły rok, podających się za fanów piłki kopanej. Dość przypomnieć Heysel (38 ofiar), przygodę marynarzy z Cuauhtemoca na plaży w Gdyni, albo spróbować przejechać się pociągiem, który wiezie załogę wracającą z meczu.

  2. red1grzeg pisze:

    Słabo! A miałem Cię za tak rzetelnego blogera 🙁 😉 🙂

    Zapomniałeś o UVF (Irlandia) -> body count: ok 500,
    ETA (Baskowie) -> body count: ok 850

    Grecja, 17N -> body count: 23 (no tutaj rzeczywiście symbolicznie; poniżej RAF)

    Holandia, no tu jest sprawa dyskusyjna, bo to nie-Europejczycy (ale za to chrześcijanie), no i body count też symboliczny.

    Koncepcja pacyfistycznej Europy jest bardzo zabawna w ogóle, za jedno ze źródeł przewagi konkurencyjnej Europy uznaje się właśnie ciągłość rywalizacji zbrojnej.

    Jednakże, coś w tym gadaniu jest. Europa Środkowa (powiedzmy, V4) jest rzeczywiście bardzo wyłączona ze zjawiska terroryzmu.

    • cmos pisze:

      ETA jest przecież na pozycji trzeciej.
      I nie miała to być monografia terroryzmu europejskiego, a ranking od czapy. Organizacji można by jeszcze powypisywać, ale chodziło mi raczej o krótki zbiór znanych nazw do użycia w dyskusji, bez konieczności robienia wykładów z historii.

  3. red1grzeg pisze:

    Prawdę mówiąc, zafascynowało mnie to trochę. Bardzo teraz nie mam czasu na głębszy research, ale wydaje mi się że: 1) podobnie jest w Bułgarii, Rumunii i krajach bałtyckich; 2) przez chwilę wydawało mi się że podobnym rejonem (o bardzo niskim narażeniu na terroryzm) będzie Japonia, ale sprawdziłem/przypomniałem sobie że jednak nie do końca (sarin, lewicowy terroryzm lat 70-tych).

    • cmos pisze:

      podobnie jest w Bułgarii, Rumunii i krajach bałtyckich

      Kluczem jest przynależność do bloku. W krajach bloku generalnie o wiele trudniej było założyć tajną organizację i zdobyć broń, niż w krajach bardziej liberalnych.

      • red1grzeg pisze:

        Blok to tłumaczy okres do 89 r.
        Potem pozyskanie broni itp staje się ułatwione. Zresztą, w Japonii broń jest legendarnie wprost niedostępna a terroryzm występował. W drugą stronę, chociażby Rosja pomimo bloku wcale od terroryzmu wolna nie jest.

        • cmos pisze:

          Nie, nie tylko do 89, to zostaje na dłużej. A w Rosji jest inaczej – broni jest mnóstwo, nawet z wojskiem można pohandlować, poza tym regularne wojny w obrębie kraju, długie, słabo pilnowane granice z niespokojnymi regionami itd.
          W Japonii o nielegalną broń równie trudno co w bloku, ale inwigilacja mniejsza.

  4. red1grzeg pisze:

    Przegapiłem ETA 🙁

  5. red1grzeg pisze:

    Czasy smuty rosyjskiej armii gdzie handlowało się czym popadnie dawno minęły, terroryzm nie. Rosyjskie granice są ponadprzeciętnie dobrze pilnowane. Na pewno bardziej niż granice w Europie Środkowej.

  6. red1grzeg pisze:

    Teza że Japonia jest mniej inwigilowana niż kraje byłego bloku jest dla mnie bardzo dyskusyjna. Nawet w krajach bloku ludzie dosyć masowo budowali jakieś drukarnie podziemne itp. Na pewno to nie było tak że terroryzmu nie było dlatego że służby wszystko były w stanie wykryć i zinwigilować. W szczególności, nie ma jakichś danych że były próby terrorystyczne, które były przez SB udaremniane. Właściwie, to porwań samolotów trochę było, ale ich celem nie był terroryzm, tylko emigracja.

  7. red1grzeg pisze:

    To co jest dla mnie szczególnie interesujące, a co uświadomiłem sobie dzisiaj, to to, że 3 pierwsze kraje jeśli chodzi o klasycznie europejski terroryzm (Francja, UK, Hiszpania), są również w czołówce krajów jeśli chodzi o terroryzm islamski.

  8. red1grzeg pisze:

    Wspólną cechą Francji/UK/Hiszpanii są przy tym ogromne tradycyjne kolonialne.

  9. red1grzeg pisze:

    Z rzeczy mniej znanych, doczytałem się ostatnio terroryzm występował we Włoszech, poza Czerwonymi Brygadami, również w wymiarze regionalno-narodowościowym. Mianowicie w rejonie Dolnego Tyrolu/Górnej Adygi działał ugrupowania austriackie dążące do przyłączenie do Austrii.

  10. red1grzeg pisze:

    Body count, symboliczny, <20 na przestrzeni trzech dekad.

  11. kropka pisze:

    zaś co niektórzy twierdzą, że terroryzm w Europie to dzieło lewactwa. Tymczasem włoska prawica mogła się pochwalić kilkoma spektakularnymi atakami terrorystycznymi, największy z nich to atak na stacji kolejowej w Bolonii. Zginęło wtedy 85 osób, 200 zostały ranne. Bombę podłożyła NAR. Inne zamachy terrorystyczne przeprowadzały m.in. Ordine Nuovo i Ordine Nero.

Skomentuj i Ty

Komentowanie tylko dla zarejestrowanych i zalogowanych użytkowników. Podziękowania proszę kierować do spamerów