Gdzieś między Polską a Niemcami, a szczególnie w NRD

Jak to się robi w Niemczech: Länderfinanzausgleich i bogata, katolicka Bawaria

Trochę trwało z tą notką - miałem problem ze zrobieniem wykresu trzech wielkości po latach i z różnymi skalami pionowymi dla każdej. Wypróbowałem sporo pluginów do WordPressa - nic się nie nadało. To spróbowałem w Excelu i OpenOffisie - też nie za bardzo. Na koniec sięgnąłem po tego samego ZGraphera którym robiłem wykresy smoleńskie i trochę kombinując z ręcznym skalowaniem wartości narysowałem. On też nie jest do tego, ale jakoś dało się zrobić co chciałem.

Ostatnio w sieci poczytałem trochę artykułów i dyskusji o tym, że kraje katolickie są biedniejsze od protestanckich. Jako główny argument że to nieprawda praktycznie zawsze pojawia się w nich bogata, katolicka Bawaria. Mi w tym momencie ręce opadają, bo taki wniosek może wysnuć tylko ktoś, kto nie widział na oczy danych statystycznych. Zwłaszcza tych, dotyczących Länderfinanzausgleichu.

Nie bardzo wiem jak to przetłumaczyć na polski, Länderfinanzausgleich to system transferów między landami - landy bogate wpłacają pieniądze do wspólnego garnka, z którego są one rozdzielane po landach biedniejszych jako pomoc strukturalna. To tak w bardzo dużym uproszczeniu i taki rodzaj funduszu strukturalnego.

A teraz dokładniej. Rzecz zaczęła się po ostatecznym podziale Niemiec na część wschodnią i zachodnią w 1949. Okupanci zachodni narzucili części zachodniej skomplikowaną strukturę administracyjną z podziałem na w sporym stopniu autonomiczne landy i niezbyt silną władzę centralną (to temat na osobną notkę).

No i różnice między poszczególnymi landami były duże. Powstał więc pomysł, żeby bogatsze pomagały biedniejszym. W większości scentralizowanych państw odbywa się to po prostu przez dotacje z budżetu centralnego, ale narzucona zdecentralizowana struktura Niemiec wymusiła o wiele bardziej skomplikowane rozwiązania. Mianowicie w Niemczech większa część takiej pomocy jest "pozioma" - odbywa się między landami bez pośrednictwa budżetu centralnego. Sposób obliczania tej pomocy jest strasznie skomplikowany. Leci to mniej więcej tak:

Najpierw wyliczamy tzw. Ausgleichsmesszahl (trudno przetłumaczyć, powiedzmy wielkość porównawczą): Liczymy sumaryczne wpływy z podatków (ale tylko tych które idą do budżetu centralnego) całego kraju plus wpływy z akcyzy na wydobycie ropy naftowej i gazu ziemnego, wynik dzielimy przez ilość mieszkańców całego  kraju. Czyli mamy średnie wpływy podatkowe na głowę mieszkańca. Dalej dla każdego landu mnożymy uzyskany wynik przez ilość mieszkańców danego landu (tyle że przy landach "miejskich" mnożymy ich ilość mieszkańców przez 1,35).

W następnym kroku robimy podobną operację z podatkami gminnymi - sumujemy je dla całego kraju, dzielimy przez ilość mieszkańców kraju i dla każdego landu mnożymy przez ilość jego mieszkańców i przez 0,64.

Potem sumujemy oba wyniki i dostajemy w ten sposób jakie "powinny" być wpływy z podatków każdego landu.

Teraz druga strona obliczenia - liczymy Finanzkraftmesszahl (czyli dosłownie wielkość siły finansowej, chodzi o wartości rzeczywiście uzyskane). Wzory są takie jak w poprzednim punkcie, tyle że bierzemy sumy i ilości mieszkańców z danego landu. Tylko drobna różnica - parę landów wschodnich ma dodatkowe współczynniki powiększające ich dotacje.

No i teraz możemy wyliczyć czy dopłata się należy i ile ma jej być. Wzory i zasady są okrutnie skomplikowane, nawet mi się nie chce w nie wgłębiać.

Oprócz tego transferu poziomego istnieje jeszcze normalny transfer pionowy środków z budżetu centralnego do landów, które po tych dopłatach poziomych nadal mają poniżej średniej krajowej.

System ten działał jako tako do roku 1994. Transferowane sumy nie były zbyt wysokie, między landami "dawcami" a "biorcami" panowała względna równowaga. Ale od roku 1995 do systemu dołączono znacznie biedniejsze landy wschodnie i wszystko się posypało. Wpłaty do systemu pobierane od landów bogatszych poleciały w górę, parę landów wcześniej "biorących " przeszło na pewien czas do "dających". No i na dzień dzisiejszy sytuacja wygląda tak, że tylko trzy landy wpłacają do systemu - Bawaria, Hesja i Badenia-Würtembergia. Ale za to wpłacają bardzo dużo.

W związku z tym narasta krytyka systemu wyrównawczego, oczywiście głównie w landach "dawcach". Hesja na przykład skarży się, że musi zaciągać rocznie mniej więcej tyle nowych długów, ile wpłaca do systemu (rzędu 3,5 mld. euro), a sąsiedni Rheinland-Pfalz, duży biorca, za te pieniądze funduje dzieciom bezpłatne przedszkola, których w Hesji nie ma. A system nie motywuje "biorców" do wzięcia się za swoją gospodarkę.

No właśnie: motywacja. Od roku 1950 tylko jeden land przeszedł na trwałe z biorców do dawców. Była to Bawaria. Wróćmy więc do Bawarii. Większość internetowych (ale i gazetowych) "znawców" nie ma pojęcia, że Bawaria jeszcze całkiem niedawno była po stronie landów "biorców". Dofinansowanie otrzymywała od samego początku istnienia systemu dopłat (czyli od 1950), razem z landami Niedersachsen, Rheinland-Pfalz i Schleswig-Holstein.

Zero w bilansie (czyli że sumarycznie ani nie dopłacili, ani nie pobrali) wyszło im po raz pierwszy dopiero w roku 1987. W następnym roku znowu było zero, potem niewielkie wpłaty, jeszcze w  1992 zdarzyła im się obsuwa do biorców, w 1993 dołożyli, ale znikomo. Dopiero od 1994 nastąpił szybki wzrost ich wpłat, ale tak naprawdę nie był on spowodowany aż tak gwałtownym wzrostem bogactwa Bawarii, tylko głównie dołączeniem do systemu transferów nowych, znacznie biedniejszych landów wschodnich.

No dobrze, powie ktoś, bogaty od niedawna, ale przecież katolicki!

No to zobaczmy jak z tym katolicyzmem w Bawarii. Kiedyś rzeczywiście Bawaria była bardzo katolicka. Jeszcze w roku 1970 było tam ponad 70% katolików. Ale ostatnie dane jakie znajduję, za rok 2011, mówią o 53,7%. Jeszcze trochę i będzie ich tam poniżej 50%. No ale te zmiany są powolne i nie korelują zbyt spektakularnie z Länderfinanzausgleichem. Piękne natomiast jest nałożenie bilansu Länderausgleichu dla Bawarii na wykres ilości wystąpień z Kościoła Katolickiego w tym landzie (kliknięcie powiększy wykres) 

Bawaria - Länderfinanzausgleich a katolicyzm

Bawaria - Länderfinanzausgleich a katolicyzm (kliknij aby powiększyć)

 

No i jak, Bawaria tradycyjnie bogata i katolicka? Raczej im mniej katolicka, tym bogatsza.

 

-----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

Dotyczy: , , ,

Kategorie:Jak to się robi w Niemczech?

Sledz donosy: RSS 2.0

Wasz znak: trackback

-----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------


23 komentarzy do “Jak to się robi w Niemczech: Länderfinanzausgleich i bogata, katolicka Bawaria”

  1. anuszka pisze:

    No ale z tym katolicyzmem, to powinieneś porównać procent katolików z procentem wyznawców innych religii oraz niewierzących. Wtedy dopiero widać, kto dominuje. Tutaj te drugie 50% to nie są sami ateiści, tylko też protestanci, muzułmanie, itd. Inne landy pewnie mają podobny odsetek jak katolików, ale protestantów.

  2. Frida pisze:

    Dzięki za notkę :-)
    No właśnie też sobie pomyślałam, że to np. muzułmańscy emigranci spowodowali spadek katolicyzmu i jednocześnie wzrost bogactwa landu dzięki niskim płacom dla takich robotników w fabrykach samochodów :-D

  3. Frida pisze:

    PS. Dobra ta „kapcia”; dawno już nie liczyłam bez kalkulatora ;-)

    • cmos cmos pisze:

      O, jednak działa! Bo ode mnie nie chce obliczeń przy komentowaniu, nawet jak się wyloguję, myślałem że nie działa i będę musiał poszukać innego plugina.
      A problem spamu się wyraźnie zmniejszył, ale nie spadł do zera – wyraźnie niektórzy wrzucają takie komentarze ręcznie.

  4. ZQW pisze:

    Bawaria przed wojną była słabo rozwiniętym landem. Turyngia i Saksonia biły ją na głowę pod względem rozwoju przemysłu. Wśród 50 największych firm niemieckich była tylko jedna z Bawarii.
    Nawet taki bawarski okręt flagowy jakim jest obecnie BMW miał przed wojną udział w rynku w wysokości 3%, dla porównania Opel miał 36%, a Daimler 10%. Paradoksalnie, ale nacjonalizacja przemysłu w NRD oraz wypędzenie Niemców sudeckich wyszły Bawarii na dobre.
    Wielu właścicieli zakładów znacjonalizowanych w b. NRD kontynuowało produkcję w filiach zlokalizowanych w Bawarii i Badenii np. Zeiss. Wysiedleni Niemcy sudeccy, także przyczynili się do rozwoju. Weźmy np. firmę Swarovskiego- sztuczna biżuteria. Gdyby nie pozbycie się rękami komunistów konkurencji ze swej rodzinnej miejscowości Jablonec ( Gablonz a.d. Neisse ) o firmie by nikt słyszał. A tak zdobyła światowy rynek. Wprawdzie Swarovski przeniósł się do Austrii dawno przed wojną , ale pewnie setki innych podobnych jemu,wybrało jako miejsce osiedlenia Bawarię tworząc dobrobyt tego landu.

    • cmos cmos pisze:

      Nawet taki bawarski okręt flagowy jakim jest obecnie BMW miał przed wojną udział w rynku w wysokości 3%

      W dodatku samochody produkował w Turyngii, miałem przecież o tym niedawno notkę.

      Wielu właścicieli zakładów znacjonalizowanych w b. NRD kontynuowało produkcję w filiach zlokalizowanych w Bawarii i Badenii np. Zeiss. Wysiedleni Niemcy sudeccy, także przyczynili się do rozwoju.

      No przecież taka jest teza mojej notki – wzrost gospodarczy Bawarii wynika z jej dekatolicyzacji.

      • pentaprism pisze:

        No przecież taka jest teza mojej notki – wzrost gospodarczy Bawarii wynika z jej dekatolicyzacji.

        Ale przecież o wzroście gospodarczym właściwie nic nie było, pisałeś tylko o zmianie kierunku transferów pieniężnych z powodu modyfikacji pewnych magicznych współczynników.

        Już nie wspomnę o tym, że do wynikania potrzeba czegoś więcej niż korelacji dwóch wykresów.

        • cmos cmos pisze:

          pisałeś tylko o zmianie kierunku transferów pieniężnych z powodu modyfikacji pewnych magicznych współczynników.

          Bezpośrednio zależnych od stanu gospodarki.

          Już nie wspomnę o tym, że do wynikania potrzeba czegoś więcej niż korelacji dwóch wykresów.

          Ależ ja nie twierdzę, że cokolwiek udowodniłem. Polemizowałem tylko z tezą, że Bawaria jest przykładem bogatego kraju katolickiego. Komentatorzy piszą, że Bawaria bogactwo zawdzięcza firmom które po wojnie się tam sprowadziły – ale również oni pomijają fakt, że od końca wojny do wybicia się Bawarii ponad poziom przeciętny minęło ponad 40 lat. To nie to, a przynajmniej nie tylko to.
          A w momencie gdy się już wybiła, to już trudno mówić żeby była katolicka – i to jest moja teza.
          A związek przyczynowo-skutkowy może bym i udowodnił, ale wymagałoby to sporo pracy i porządnej publikacji. A aż tak mnie to nie interesuje (no chyba żeby się pojawił jakiś budżet :-) )

  5. meinglanz pisze:

    Bawarii i Hesji bardzo też pomogła ucieczka wielkich korporacji z Berlina po wojnie. Dzisiejszą potęgę przemysłową Monachium zawdzięcza berlińskim koncernom, które przeniosły tam swoją siedzibę po utworzeniu NRD.

  6. Jaegermeister pisze:

    A zastanawial sie ktos, czemu akurat do Bawarii a nie do RP? Bo to tez teza warta przemyslenia…
    Co do korelacji spadku katolicyzmu i wzrostu bogactwa… podejrzewam ze jest identyczna, jak korelacja ilosci bocianów w danej wsi z dzietnoscia w takowej – silnie plusowa, jednak kauzalnie – bezpodstawna.
    Korelacje mocniej dostrzegam poprzez pryzmat landów rzadzonych zawsze przez lewaków (te sa do dzis mocno reprezentowane w grupie pobierajacych) a konserw (to Ci, których landy placa – pomalowanych na zielono czerwonych w BW uwazam za tymczasowe intermezzo).

    Co do Länderfinanzausgleich – projekt, w którym 3 wplaca, a 13 pobiera sam doprowadzil sie ad absurdum, gdyz oprócz w/w przykladu Bawarii kilku dawnych dawców wydryfowalo w kierunku biorców, a (oprocz wlasnei BY) nigdy odwrotnie.

    • cmos cmos pisze:

      A zastanawial sie ktos, czemu akurat do Bawarii a nie do RP?

      Bo Bawaria sąsiaduje z Turyngią, a do RP jest znacznie dalej? Ale przede wszystkim: Bawaria była w strefie amerykańskiej i tam wylądowali fachowcy zabrani przez Amerykanów z terenów Turyngii przed wymianą stref. A RP było w strefie francuskiej.

      Co do korelacji spadku katolicyzmu i wzrostu bogactwa… (…) takowej – silnie plusowa, jednak kauzalnie – bezpodstawna.

      Kazualnie to myślę, że związek jednak jest, ale bardziej w drugą stronę – wzrost bogactwa powoduje odchodzenie od religii.

    • cmos cmos pisze:

      @xeaex
      Nie będę tolerował komentarzy składających się wyłacznie z adpersony, bez jakiegokolwiek argumentu. Nieważne w którą stronę i z jakich pozycji. Komentarz wylatuje.

  7. Jaegermeister pisze:

    Ad 1. – i te wydarzenia, blisko 70 lat temu sa odczuwalne do dzis…??? Piszesz powaznie…?

    Ad 2. – tu sie zgadzam, choc jak widac tylko w chrzescijanstwie…

    • cmos cmos pisze:

      i te wydarzenia, blisko 70 lat temu sa odczuwalne do dzis…??? Piszesz powaznie…?

      Pyta poważnie człowiek z kraju, w którym do dziś można poznać gdzie była granica zaborów, zlikwidowana blisko 100 lat temu?

      tu sie zgadzam, choc jak widac tylko w chrzescijanstwie

      Nie tylko w chrześcijaństwie.

  8. Rad pisze:

    Dzień dobry,
    Mam nadzieję, że nie narażę się na ostracyzm czytelników prośbą o pomoc nieco komercyjną. Po prostu nie znalazłem innej drogi kontaktu. Temat jest związany z reklamą, ale nią zupełnie nie jest.
    Chciałbym promować swoją firmę, zajmującą się produkcją i wynajdowaniem maszyn CNC (bardzo precyzyjnych, sterowanych cyfrowo), głównie do cięcia wodą, plazmą, laserem.
    Być może ktoś z Czytelników bądź nawet Autor bloga wie, jakie są poczytne tytuły periodyków lub forów tematycznych adresowanych do techników, inżynierów, przemysłowców, w których można reklamować maszyny CNC.
    Z góry dziękuję za pomoc i życzę ciekawie spędzonego czasu na lekturze tego szczególnego pamiętnka :-)

  9. boni boni pisze:

    Z mojej praktyki, periodyki to strata czasu, fora są rozdrobnione i raczej dla hobbystów, i jw. przemysł nie ma na nie czasu. Sugerowałbym spozycjonować porządnie porzadną stronę w sieci, obstawiać targi przemysłowe, automatyki itp. i niestety, tradycyjne metody domokrążców, czyli wyczajenie potencjalnych klientów w sieci czy książce telefonicznej i dobijanie się do nich z info i ofertami.

  10. Rad pisze:

    Dzięki za szybką odpowiedź. Trochę mnie zaskoczyło, że w tak technicznym narodzie periodyki techniczne to kiepska droga promocji…http://nrdblog.cmosnet.eu/wp-content/plugins/wp-monalisa/icons/wpml_wacko.gif
    A czy moglibyście polecić, na których targi przemysłowe warto się wystawić? Ze względu na ich koszt, jestem zainteresowany niekoniecznie tymi największymi

    • cmos cmos pisze:

      Na targach tej branży się nie znam, ale tak specjalistyczne periodyki to są raczej niszowe i niskonakładowe. Naprawdę lepiej, taniej i skuteczniej rozesłać ulotki pocztą albo przejść się po jakichś targach, porozmawiać z wystawcami i powtykać im materiały reklamowe. Nie trzeba zaraz się wystawiać, to raczej następny etap.

  11. bert04 pisze:

    Generalnie widze w artykule dwie tezy: a) Bawaria brala granty od innych i b) juz nie jest taka katolicka, jak drzewiej. Co do punktu a) mozna zaznaczyc, ze NRW przez wiekszos czasu byla dawco (dopiero od 2010 spadla do biorcow), a to tez land tradycyjnie katolicki. Co do b) natomiast nalezy sie zgodzic, ale pod jednym warunkiem. Zeby te sama metodyke przylozyc do innych krajow czy landow. Jak naprzyklad to sie ma do Szwecji, nominalnie kraju protestanckiego, realnie najbardziej zsekularyzowanego? A jak to jest w Norwegii, gdzie frekwencja wynosi 10% w podskokach?

    Generalnie historia zna wiele przypadkow krajow, tak katolickich jak i protestanckich, ktore raz byly biedne a raz bogate. Szwedzi nie dorobili sie na etosie pracy, ale na wojnach (takze jak juz byli „neutralni”), co juz tak z chrzescijanstwem ten teges. Jedyny racjonalny wykladnik pewnych roznic (ale i to nie wszedzie) pochodzi z anty-analfabetyzacji: protestancki „trend” do czytania Biblii samodzielnie przekladal sie onegdaj na roznice w powszechnosci sztuki czytania. Juz pierwsi krytycy pracy Webera zwracali uwage na ten aspekt, ze po uwzglednieniu procentu analfabetow w danych gminach widac, ze ten jeden czynnik jest decydujacy.

    Na koniec ciekawostka: Bawaria miala pierwszego w RFN ministra do spraw… ochrony srodowiska naturalnego. To tez nie bardzo pasuje w dzisiejszy obraz ultra-konserwatywnej CSU… podobnie jak wspomnienie o Bawarskiej Republice Rad… ale to tyle w temacie narazie.

Skomentuj i Ty

Komentowanie tylko dla zarejestrowanych i zalogowanych użytkowników. Podziękowania proszę kierować do spamerów