Gdzieś między Polską a Niemcami, a szczególnie w NRD

Wakacje 2026

W tym roku ze względu na różne ograniczenia czasowe musieliśmy pojechać na wakacje bardzo wcześnie, już w czerwcu. Pierwszy tydzień spędziliśmy w kraju pomagając rodzicom, a na drugi wybraliśmy Holandię. Bo to relatywnie blisko, a przy tym nad morzem innym niż Bałtyk. Ponieważ dwa lata temu byliśmy w Hadze, tym razem zdecydowaliśmy się na okolice Rotterdamu.

  • Znalazłem fajny hotel pod Rotterdamem. Nie był całkiem tani, ale miał duży, darmowy parking, co wcale nie jest oczywiste. Hotel był położony nad samą rzeką, a restauracja hotelowa wręcz częściowo wystawała nad wodę. Wzięliśmy pokój z widokiem na rzekę, za oknem ciągle pływały różne statki. Najczęściej barki, ale również i znacznie większe, głównie tankowce (bo w zasięgu wzroku i dalej były głównie bazy paliwowe). Widok z okna był lepszy i ciekawszy niż telewizja. Największy statek jaki przepłynął był taki:
Statek za oknem
Statek za oknem
  • Ze Szczecina do Rotterdamu wyszło ponad 900 kilometrów (parę razy trzeba było jakiś zamknięty odcinek drogi objechać). Na zewnątrz było 40 stopni, na szczęście klima w samochodzie dawała radę. A pod koniec złapała nas straszna ulewa z gradem, według doniesień z radia do 3 cm średnicy. Łupało strasznie, aż obawiałem się o całość szyb i wgniecenia w blachach, ale wszystko skończyło się dobrze.
  • Teraz w hotelach liczą sobie za śniadanie rzędu 20 EUR na osobę, a bywa i więcej. Uważam to za grubą przesadę, już wcześniej przy podobnych cenach nie kupowaliśmy śniadania hotelowego, tylko chodziliśmy zjeść śniadanie na mieście. To świetnie działa w Niemczech i Austrii - po prostu idziesz do piekarni, zamawiasz dobre, mocno obłożone bułki i kawę czy herbatę, siadasz przy stoliku i masz fajne śniadanie za pół ceny hotelowej. Niestety w innych krajach nie jest to takie bezproblemowe. W Holandii okazało się że piekarnie to tam i owszem są, ale że mało która ma stoliki żeby zjeść na miejscu. A w niedzielę to już w ogóle jest poważny problem. 
  • Enshitifikacja knajp jest w Holandii już daleko posunięta. Dobra połowa lokali podaje tylko hamburgery i podobne rzeczy (za to drogo), następna część daje frytki z cholesterolem polane sosem cholesterolowym. Włochów mało, trochę Azjatów. Trudno znaleźć coś rozsądnego do jedzenia, ale żeby portfela nie urywało. Małych przegryzek na ulicy prawie nie ma, a jeżeli chcecie żywić się zdrowo, z dużą ilością warzyw albo wręcz wegetariańsko/wegańsko, to Holandia nie jest krajem dla was.
  • Zauważyłem, że w holenderskiej drogerii za zwykły dezodorant Fa, który w Niemczech kosztuje 1,50 EUR wołają 4,50. Szukałem w sieci dlaczego tak drogo, i wyszło że po prostu bo mogą. Blisko granicy z Niemcami jest podobno znacznie taniej.
  • Rotterdam nie jest zbyt ciekawy, zabytków tyle co kot napłakał, muzea niezbyt interesujące, architektura współczesna da się oglądać. Najciekawszy obiekt tam to Markthal. To taki duży budynek, w środku jest hala targowa (a raczej nagromadzenie małej gastronomii), a po zewnętrznej są mieszkania. Do jedzenia w tej małej gastronomii są rzeczy ciekawe z różnych stron świata, ale warzyw wśród tej różnorodności nadal mało.
Markthal Rotterdam
Markthal Rotterdam
  • Spróbowaliśmy komunikacje miejską. W regionie Rotterdamu dwugodzinny bilet na wszystkie środki komunikacji kosztuje 5,50 EUR, a całodzienny 12. Bilety te działają w sporej okolicy - aż do Hagi. Tyle że przy dwóch osobach na bilety całodzienne trzeba wydać 24 EUR, a za tyle to jeżdżenie samochodem i płacenie za drogie parkingi wychodzi często taniej.
  • Byliśmy w Lejdzie. Byliśmy tam też dwa lata temu, był poniedziałek po sezonie i miasto było prawie wymarłe, a muzea nieczynne (jak to zwykle w Holandii w poniedziałki). Teraz było całkiem inaczej, dużo atrakcji i warto było. O muzeum w którym byliśmy zrobię osobną notkę.
  • Odwiedziliśmy Delft i manufakturę porcelany. Manufaktura jak manufaktura, w swoim muzeum trochę ładnych rzeczy mają, ale taki zakład trudno nawet uznać za przemysł. Materiału na notkę za mało.
  • Znalazłem fajne, a mało znane miejsce o którym będzie notka techniczno-historyczno-marynistyczna.
  • Pierwszy raz w życiu zapłaciłem za bak do pełna powyżej 100 EUR. Bolało.
  • W tych okolicach jest mnóstwo kawek. Chyba nawet więcej niż gołębi. Jak widziałem, kawka nie wdaje się w spory z gołębiem, ale nie musi bo jest znacznie sprytniejsza.
Kawka
Kawka
  • Na trawnikach widywałem ostrygojady. A na plaży nie. Ciekawe dlaczego akurat tak.
Ostrygojad
Ostrygojad
  • W Delft w kanale w środku miasta zauważyłem perkoza. Po chwili obserwacji okazało się, że jest ich para i mają tam gniazdo.
Perkozy w Delft
Perkozy w Delft
  • W drodze powrotnej do Frankfurtu odwiedziliśmy Eindhoven. Centrum miasta jest strasznie brzydkie, jeżeli ktoś uważa Frankfurt za brzydki powinien dla porównania zobaczyć Eindhoven. Ale za to w Eindhoven są dwie istotne firmy: Phillips i DAF. Obie mają swoje muzea. Strony w sieci muzeum Phillipsa nie zachęciły mnie do wizyty, ale byliśmy w DAFie, będzie notka.
Eindhoven
Eindhoven

I to by było na razie na tyle.

-----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

Dotyczy:

Kategorie:Ciekawostki

Sledz donosy: RSS 2.0

Wasz znak: trackback

-----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------


6 komentarzy do “Wakacje 2026”

  1. igor pisze:

    Markthal super, lubię taką architekturę. Przynajmniej z wyglądu, bo nie wiem na ile to praktyczne.

    Holandię znam tylko z przejazdów wzdłuż i w poprzek Europy. Parę razy akurat tam wypadł nocleg, raz pochodziłem parę godzin po Amsterdamie. Niby byłem kilkanaście razy, ale niewiele widziałem, trzeba będzie kiedyś nadrobić. Czekam na obiecane notki.

  2. janekr pisze:

    „Teraz w hotelach liczą sobie za śniadanie rzędu 20 EUR na osobę”
    Ile gwiazdek hotelu?
    Aż sprawdziłem – w hotelach *** w Tokio bardzo dobre śniadanie w formie bufetu „eat as you can” kosztuje poniżej 10 euro, jeżeli wliczone w cenę pokoju, to raczej około 8.
    Na mieście można trochę taniej, ale nie warto.

    BTW – na głównej stronie lista ostatnich komentarzy „Użytkownicy donieśli” jest od pewnego czasu pusta.

    • cmos - avatar cmos pisze:

      W tym hotelu gwiazdki były cztery, ale jak szukałem to nawet w niektórych z dwiema cena śniadania była taka sama. To chyba holenderska specyfika, tam jest po prostu drogo.

      Te komentarze rzeczywiście muszę obejrzeć – zauważyłem że coś tam nie działa, ale mi wypadło z pola uwagi.

    • cmos - avatar cmos pisze:

      Wygląda na to, że plugin „Decent comments” przestał działać (znaczy stracił kompatybilność z WordPressem). Podłożyłem aktualny widget standardowy, działa, ale jest brzydszy niż poprzedni.

  3. zkn0 pisze:

    Czy przez zawyżone ceny dezodorantu Holendrzy mocniej śmierdzą, czy też może być tak, że śmierdzą mniej, to jest droższy bo mniej schodzi?

Skomentuj i Ty

Komentowanie tylko dla zarejestrowanych i zalogowanych użytkowników. Podziękowania proszę kierować do spamerów