Gdzieś między Polską a Niemcami, a szczególnie w NRD

Żegnaj NRD Extra: Mahlzeit DDR

Obejrzałem wczoraj na eins Extra (EDIT: Teraz ten program nazywa się tagesschau24) trzy odcinki programu pod tytułem Mahlzeit DDR ("Smacznego NRD")  Program był o kilku artykułach spożywczych w NRD. To ciekawe i pasuje do mojego bloga, więc streszczę, dodając co nieco od siebie.

Pierwszy odcinek był o kurczakach. NRD po wojnie przeżywało ciężki okres. Najpierw bezwzględnie zabierali co się dało Rosjanie. Ale po wydarzeniach roku 1953 trochę odpuścili i dali towarzyszom NRD-owskim trochę swobody. No i towarzysze zaczęli myśleć, jak by zapewnić ludności więcej żywności, zwłaszcza mięsa.

Nie umknęło uwagi Partii otwarcie w części zachodniej sieci restauracji z potrawami z kurczaka pod nazwą Wienerwald (1955). W restauracjach tych podawano kurczaki właśnie w RFN wyhodowanej rasy, która miała dużo smacznego mięsa i osiągała właściwą wagę w 10 tygodni. Potrawa ta nazywała się Goldhähnchen. Firma z Bremy, która je wyhodowała sprzedała rasę firmie amerykańskiej, która opracowała technikę przemysłowego tuczu tych kurczaków, linie do uboju, inkubatory itd. itd. Sprzedawała też tą technologię do innych krajów. NRD-owcy zainteresowali się tym szybko, jednak ponieważ mieli ciągle nieuregulowane stosunki z Zachodem nie mogli sobie tego kupić sami. Zapośredniczyła Jugosławia. W niemieckiej Wikipedii piszą o Bułgarii, ale w programie bezpośredni świadkowie mówili że jednak Jugosławia. Są tam nawet kawałki filmu z Ulbrichtem na fermie w Jugosławii. Nie miałem pojęcia, że Tito mówił swobodnie po niemiecku.

Tak więc w połowie lat 60-tych NRD-owcy rozpoczęli budowę pierwszych przemysłowych ferm drobiu. Polska poszła tą drogą dopiero w latach 70-tych. No i trzeba było wymyślić dla nich nazwę. Musiała ona być inna niż na Zachodzie, i stąd wziął się Goldbroiler. Znowu Wikipedia niemiecka wysnuwa kilka fantastycznych koncepcji na temat tej nazwy, a w programie opowiada człowiek który sam podjął decyzję.

W roku 1967 w Berlinie otwarto trzy pierwsze restauracje kurczakowe podające Goldbroilery. Podobno były super. Ja byłem w takiej w Erfurcie około 1988, to już aż takie super nie było - remont by się powoli przydał. Ale kurczaki były smaczne. Ciekawostką był rząd umywalek na sali - kurczaka pieczonego nie da się zjeść bez pobrudzenia rąk, a tam nie trzeba było chodzić przez parę drzwi do toalety, tylko wprost od stolika można było podejść do umywalki nie dotykając po drodze żadnych klamek i nie musząc się przeciskać. W początku lat 90-tych jadłem też kiedyś w Wienerwaldzie, ale mi nie smakowało.

Jajek w handlu nagle zrobiło się dużo i wkrótce wyparły one jaja chłodnicze. Pojawiły się nawet reklamy "Nimm ein Ei mehr" ("Weź jajko więcej") zachęcające do używania większej ich ilości. Z Polski pamiętam jaja chłodnicze jeszcze w latach 70-tych. Wyjaśnienie dla młodszych czytelników: W czasach sprzed przemysłowej produkcji drobiu produkcja jajek podlegała sezonowym wahaniom, nadmiar z pewnych okresów trzeba było przechowywać w chłodniach, do użycia w okresie kiedy kury znosiły ich mniej. Takie przechowywane jaja były to właśnie jaja chłodnicze. Standardową procedurą przy zakupie jajek było prześwietlanie ich (światłem, w sklepach stały takie urządzenia) żeby rozpoznać te zepsute (zbuki). Jajek wtedy nie wbijało się prosto do potrawy albo na patelnię - zawsze najpierw na talerzyk, obejrzeć, powąchać, i dopiero potem do reszty jedzenia. Dziś tak już nie trzeba, zepsute jajko, widziałem ostatnio ze 20 lat temu.

Znalazłem ten program na Youtubie, tutaj odcinek o kurczakach (i paru potrawach na dodatek):

Drugi odcinek był o kawie. Tu też było parę ciekawych historii.

Na przykład o kryzysie kawowym w 1976. Mimo że sporo kawy trafiało do NRD w paczkach od rodzin z Zachodu, albo było przywożone przez emerytów, to sprowadzana za twardą walutę kawa była dużym obciążeniem dla budżetu kraju. Było tam nawet tak, że kawiarnie musiały się rozliczać ze zużytej kawy, prowadzić dokładną dokumentację, a odpowiednik naszej Inspekcji Robotniczo-Chłopskiej sprawdzał zapisy i czy nie dają za mało na filiżankę. Kiedy więc w roku 1976 na skutek nieurodzaju w Brazylii ceny kawy na rynkach światowych poszybowały w górę, to NRD-owcom zabrakło pieniędzy na zakup kawy na potrzeby krajowe. Wymyślono więc nowy produkt - Kaffee Mix. Była w nim 51% prawdziwej kawy, a resztę dopchano różnymi wypełniaczami, była tam nawet mączka z grochu która zapychała filtry w kawiarnianych ekspresach i powodowała ich eksplozje. Ludzie nie chcieli tego pić i masowo słali listy protestacyjne do władz. Listy trafiały do Stasi, która to wszystko rejestrowała, a było tego mnóstwo. Kaffee Mix nazywano złośliwie "Honecker-Krönung". Wkrótce (1978) trzeba było się z tego mixu wycofać i wygospodarować pieniądze na prawdziwą kawę. Próbowano jeszcze ograniczyć spożycie zabraniając podawania kawy na zebraniach, a w kawiarniach zabraniając sprzedaż kawy na dzbanuszki - tylko na filiżanki. Ale wiele to nie dało. Postarano się więc kupować kawę nie za dewizy, tylko barterowo za maszyny.

W roku 1980 zawarto porozumienie z Wietnamem. Wietnam produkował wtedy niewiele kawy, ale NRD miało założyć tam duże plantacje, który miały przynieść pierwsze plony w roku 1990. No i rzeczywiście tak się stało, ale NRD w międzyczasie zabrakło. Ale dzięki temu Wietnam jest dziś największym producentem kawy w regionie.

Jeszce jedna ciekawostka: Dzięki tym problemom z kawą NRD-owscy naukowcy wynaleźli nową metodę palenia kawy - Wirbelschichverfahren (proces fluidyzacyjny) - poprawiającą wydajność procesu i smak kawy.

Ponieważ w tych czasach kawy praktycznie nie pijałem (a i teraz piję niewiele) to nie mam za wiele osobistych wspomnień o kawie z NRD. Zapraszam za to do obejrzenia programu.

Trzeci odcinek był o bananach i pomarańczach. Jak dla mnie był mniej ciekawy. Ze wspomnień: Nie pamiętam, żebym widział w NRD banany. Pewnie bywały raczej w dużych miastach. Nawet pracownicy lipskiego ZOO w programie opowiadali, że czasem musieli jeździć po banany dla małp do Berlina. Też nie bardzo pamiętam pomarańczowe pomarańcze, tylko kubańskie. To może opowiem NRD-owski dowcip o bananach:

 Przychodzi zajączek do sklepu prowadzonego przez misia i mocno machając łapkami pyta:

- Są banany?

- Nie ma. - Odpowiada miś. 

I taka sytuacja powtarza się co dzień.  Po pewnym czasie miś się zdenerwował i krzyczy:

- Jak nie przestaniesz tak machać łapkami to przybiję cię za uszy do ściany! 

Następnego dnia znowu zajączek machając łapkami pyta się o banany. No to miś, zgodnie z ostrzeżeniem przybił go za uszy do ściany obok portretu Honeckera. Na co zajączek:

-  On też się pytał o banany?

Program ma zdaje się cztery części, ale nie udało mi się ustalić o czym jest czwarta. (EDIT: już się udało - zapraszam do następnego odcinka)

-----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

Dotyczy: , , , ,

Kategorie:DeDeeRowo

3 komentarze

Żegnaj NRD Update: Tandon Pac 286

Skanuję swoje slajdy z dawnych czasów i dopadają mnie różne wspomnienia. Dziś wspominamy komputery sprzed prawie ćwierć wieku.

Jak już pisałem w cyklu Żegnaj NRD, w firmie w której pracowałem w RFN widziałem sensacyjną wtedy konstrukcję - Tandon Pac-286.

Tandon Pac z roku 1987

Tandon Pac z roku 1987

Był to komputer zapomnianej już firmy Tandon, zbudowany na bazie ich komputera z procesorem 80286. Zegar 8 MHz - wtedy było to Turbo AT, w odróżnieniu od zwykłego AT na 6 MHz. Obudowa jego była to jedna z pierwszych "małych wież". Pierwotnie były przewidziana i do stania, i do leżenia, ten znaczek firmowy w postaci paska można było w zmyślny sposób przekręcić tak, żeby pasował tak albo tak. Na zdjęciu powyżej widać nóżki do stawiania na poziomo i znaczek przekręcony na taką pozycję.

Normalnie w miejscu na dyski znajdowały się zwyczajna stacja dyskietek 5,25'' i dysk twardy w tym samym rozmiarze. Ale Pac miał zamiast nich coś zupełnie nowego - dwa wymienne dyski twarde po 30 MB. Dyski były spore, trudno powiedzieć w jakim właściwie rozmiarze, prawdopodobnie 3,5 cala w wysokości dwa razy większej niż obecne. Ciekawe jak ta wysokość się zwie, bo przy pięciocalowych wysokość taka jak przy stacji dyskietek jest "połówkowa".

Tandon Pac z roku 1987

Tandon Pac z roku 1987

Wkładało się je trochę do slotu, do końca wciągał je silnik elektryczny. Wyrzucanie dysku odbywało się też elektrycznie, po przyciśnięciu przycisku.

Tandon Pac z roku 1987

Tandon Pac z roku 1987

Dyski były podobno odporne na wstrząsy, my oczywiście tego nie robiliśmy, ale w redakcjach czasopism komputerowych zrzucali je z biurka na podłogę i twierdzili że potem nadal działały.

Tandon Pac z roku 1987

Tandon Pac z roku 1987

Tyle że stacja dyskietek im się do obudowy nie zmieściła i musieli dołożyć ją "na dostawkę".

Tandon Pac z roku 1987

Tandon Pac z roku 1987

Jak szybko mija czas, to przecież jakaś prehistoria komputeryzacji. 8 MHz, 1 MB RAM, 2 * 30 MB HDD.

Zdjęcia słabe, bo w większości robione przy świetle jarzeniowym, a i slajdy jakoś ściemniały przez te ćwierć wieku. Ale na temat tego jak slajdy ORWO zachowały się przez ten czas zrobię osobną notkę jak skończę skanowanie.

Zapraszam do przejrzenia moich starych notek z cyklu Żegnaj NRD - pojawiło się tam już sporo nowych zdjęć, część wziętych z zewnątrz zastąpiłem też własnymi. A stopniowo będzie ich tam coraz więcej.

-----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

Dotyczy:

Kategorie:DeDeeRowo

Komentarze: (1)

Żegnaj NRD Extra: Simson Schwalbe. Resurrection

Byłem dziś na IAA i wśród mnóstwa pojazdów na prąd dojrzałem coś takiego:

Simson eSchwalbe

Simson eSchwalbe

Rzeczywiście jest to Simson Schwalbe, ale zinterpretowany na nowo. Elektryczny. eSchwalbe.

Simson eSchwalbe

Simson eSchwalbe

Wszystko jest nowe, tylko wygląd stary. Hamulce są już tarczowe, inne materiały, ale ktoś uznał akurat ten kształt za warty odtworzenia.

Simson eSchwalbe

Simson eSchwalbe

EDIT: Jak znalazłem, jest to produkt spadkobiercy zakładów Simson - firmy efw-suhl GmbH. Ma być dostępny na wiosnę przyszłego roku w dwóch wersjach, z silnikiem 4kW i 8kW (najmocniejszy z oryginalnych, spalinowych miał 3,7 kW). Zasięg obu wersji - 60 km, czas ładowania 5 godzin. Mocniejsza wersja wyciąga nawet 80 km/h, słabsza 40 (można zamówić ograniczoną do 25). Tylko ta cena - 4699/5799 EUR.

-----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

Dotyczy: , , ,

Kategorie:DeDeeRowo

4 komentarze

Żegnaj NRD Update: Daihatsu TA-X80 na IAA 1987

Powoli zaczynam skanowanie slajdów. Ponieważ jutro idę na IAA to zacząłem od paczki z IAA z roku 1987, o którym pisałem w cyklu Żegnaj NRD, w odcinku 27. A na pierwszy ogień poszedł concept car Subaru. Mimo że na skanie dało się przeczytać nazwę modelu na - powiedzmy - "masce" - 08X-AI, to nie mogę znaleźć nic o nim w sieci.

Pamiętam, że w 1987 było to dla nas po prostu SF na żywo. Samochód nie miał na przykład klasycznych lusterek, tylko kamery i monitorki.

EDIT: Wszystko mi się pokręciło. Scan odbił mi się lustrzanie, stąd źle przeczytałem oznaczenie - ma być "TA-X80" (ale numer, wszystkie znaki symetryczne). Zapytałem na jednym forum i dowiedziałem się że jest to Daihatsu. A lusterka nawet widać - do zdjęcia bezlusterkowego Subaru doszedłem dopiero później. Muszę wrzucić je w nowej notce, a to wrzucam odwrócone.

Zdjęcie zrobione Zenitem na materiale ORWO.

Daihatsu TA-X80 na IAA 1987

Daihatsu TA-X80 na IAA 1987

-----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

Dotyczy: , , ,

Kategorie:DeDeeRowo

Skomentuj

Żegnaj NRD Extra: Sieci społecznościowe moga zaszkodzić rewolucjom

Trochę późno zauważyłem w Wyborczej tekst pod tytułem "Sieci społecznościowe mogą zaszkodzić rewolucjom", podpisany przez niejakiego Pawła Płazę. Tekst ten odwołuje sie do pracy Navida Hassonpoura z Uniwersytetu Yale - "Media Disruption Exacerbates Revolutionary Unrest: Evidence from Mubarak's Natural Experiment".

No i w tej Wyborczej czytam:

Navid, mówiąc o swojej inspiracji, wskazał badania przeprowadzone przez uczonych Holgera Lutza Kerna z Yale i Jensa Hainmuellera z MIT, którzy wskazali, że ci obywatele NRD, którzy w czasie zimnej wojny mieli dostęp do mediów RFN, wykazywali większą aprobatę dla komunistycznego reżimu. Jak oglądanie demokratycznych mediów mogło wywołać taki efekt? Bo nawet jeśli programy polityczne uświadamiały wschodnim Niemcom wady komunizmu, to pozostałe audycje umożliwiały im odcięcie się od szarego świata na kilka godzin, ucieczkę, której byli pozbawieni ci zdani tylko na państwowe media.

To mnie jako samozwańczego enerdologa ruszyło, bo to brednia nieprzeciętna. Łagodzenie nastrojów rozrywką z zachodniej telewizji, taki eskapizm, WTF? Jakby w NRD-owskiej telewizji nie leciały ciągle wystawne rewie z Friedrichstadtpalast, szlagiery, sport albo zagraniczne filmy.

Wyjaśniam więc jak to było: Rejony gdzie zachodniej telewizji nie dało się odbierać nieprzypadkowo nazywano "Tal der Ahnungslosen" czyli "Doliną nieświadomych" (dokładnie "nie mających pojęcia"). A nie "Doliną nie mających rozrywki". Ludzie nie oglądający zachodnich programów mieli najczęściej bardzo wyidealizowany obraz Zachodu, a obrzydzanie RFN w krajowej telewizji traktowali jako obrzydzanie właśnie, czyli kłamstwo. Ci, którzy zachodnią telewizję oglądali nie mieli takich złudzeń i bardziej doceniali pewne niewątpliwe pozytywy socjalizmu w wydaniu NRD-owskim, jak na przykład czynsz za mieszkanie w wysokości kilkudziesięciu marek NRD miesięcznie, obiad w stołówce za 80 fenigów albo miejsce w przedszkolu dla dziecka. O "wadach komunizmu" nie trzeba było dowiadywać się z zagranicy, wystarczyło wyjrzeć przez okno. Z ARD i ZDF można było się w wiarygodny sposób dowiedzieć o wadach kapitalizmu.

Zasięg zachodniej telewizji w NRD

Zasięg zachodniej telewizji w NRD. Żródło: Wikipedia Autor: anorak2

I dlatego właśnie najwięcej podań o zgodę na wyjazd było z z rejonów zaznaczonych na mapce na czarno. Gdyby Honecker miał trochę oleju w głowie, to postawiłby przekaźniki żeby i tam zachodnie programy dochodziły (i jeszcze skasował za to od RFN większą sumę w twardej walucie).

Zresztą o telewizji w NRD miałem już notkę.

Najpierw chciałem ponaśmiewać się z amerykańskich uczonych, jak to oni nic nie rozumieją, ale zajrzałem do artykułu źródłowego i tam czytam:

Kern and Hainmueller (2009) cite similar processes as an explanation for why watching West German television broadcasts might have discouraged East Germans from applying for visas to travel to the West: once they saw it on television, they were less likely to embark on a personal exploration to see the unknown.

No jak to ma być to samo co w tym kawałku po polsku...  Po prostu urwało mi od wszystkiego. No comments.

EDIT: Jak donoszą czytelnicy (a może to i sam autor omawianego artykułu?) to nie był błąd tłumaczenia, te głupoty wymyślili jednak Amerykanie z NYT. No ale to nie jest wielkie usprawiedliwienie - autor powołał się na prace źródłową, ale nie zajrzał do niej, tylko oparł się na nie wymienionym omówieniu. To kolejny dowód na to, że nikomu nie można wierzyć, wszystko trzeba samemu sprawdzać w źródłach.

-----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

Dotyczy: ,

Kategorie:DeDeeRowo

5 komentarzy

Żegnaj NRD Extra: Motocykl MZ serii TS (2)

O motorach MZ serii TS już było, ale mam zdjęcia innego egzemplarza, dobrze zachowanego, nie przerabianego i chyba nawet z oryginalnym lakierem - bo widać malowany od szablonu napis "TS 150", taki jak pamiętam że na nich były.

Motocykl MZ TS 150, NRD

Motocykl MZ TS 150, NRD

Egzemplarz ten znajduje się w Muzeum Komunikacji w Szczecinie, w dawnej zajezdni tramwajowej na Niemierzynskiej. Muzeum polecam, w tej chwili to najciekawsza ekspozycja w Szczecinie.

Motocykl MZ TS 150, NRD

Motocykl MZ TS 150, NRD

 

Motocykl MZ TS 150, NRD

Motocykl MZ TS 150, NRD

 

Motocykl MZ TS 150, NRD

Motocykl MZ TS 150, NRD

Oprócz tej MZety mają tam dwie Syreny, Warszawę, Mikrusa, Smyka, Beskida, Skodę 100, Żuka, Nysę, Stara A20, Stara 66, autobusy, tramwaje i jeszcze trochę. Warto zobaczyć.

-----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

Dotyczy: , ,

Kategorie:DeDeeRowo

2 komentarze

Żegnaj NRD Extra: Trabant 1.1 Tramp

Dziś o Trabancie 1.1 w wersji Tramp. O zwykłej wersji 1.1 napiszę osobno (znowu brak zdjęć, ale w lipcu będę w Polsce może uda mi się zrobić).

Egzemplarz na zdjęciu jest trochę dziwny, bo 1.1 a ma starą atrapę.

Trabant 1.1 Tramp, NRD

Trabant 1.1 Tramp, NRD

Jednak jest to na 100% 1.1 - nie ma już "klamki" i ma wskaźniki temperatury i paliwa w postaci linijek LEDów.

Trabant 1.1 Tramp, NRD

Trabant 1.1 Tramp, NRD

Zwraca uwagę stalowa klatka z rur której nie było w poprzednim Trampie - w 1989 nie sposób już było ignorować cywilizowanych przepisów bezpieczeństwa.

Trabant 1.1 Tramp, NRD

Trabant 1.1 Tramp, NRD

I znowu trudno się czegokolwiek o tym modelu dowiedzieć. A to było tak niedawno.

-----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

Dotyczy: , ,

Kategorie:DeDeeRowo

Komentarze: (1)

Żegnaj NRD Extra: Trabant 601 Kübel/Tramp

Dziś wrócimy do linii Trabanta. Z tej linii brakuje mi jeszcze zdjęć P70, no ale trudno, na razie notki o nim nie będzie. Za to teraz o Trabancie cabrio.

Trabant 601 Kübel (P601A), NRD

Trabant 601 Kübel (P601A), NRD

Informacji o tym modelu w sieci jest bardzo mało. Znalazłem tylko tyle, że wojskowy model Kübel produkowano od 1967 roku. Podobno przy jego produkcji pracowali głównie uczniowie szkół podstawowych (POS - Polytechnische Oberschule) odbywający zajęcia PA (Produktive Arbeit).

Trabant 601 Kübel (P601A), NRD

Trabant 601 Kübel (P601A), NRD

W roku 1978 uruchomiono produkcję wersji cywilnej Tramp. Nie znalazłem czym się ona różniła od wojskowej. Większość tych samochodów została sprzedana do Grecji.

Egzemplarz na zdjęciach prawdopodobnie jest wojskowy (wnioskuję po logo NVA), ale przemalowany na biało.

-----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

Dotyczy: , ,

Kategorie:DeDeeRowo

2 komentarze

Żegnaj NRD Extra: Wartburg 1.3

W połowie lat 80-tych, po ponad dwudziestu latach produkcji Wartburg 353 był już totalnie przestarzały. A co dopiero mówić o silniku, skonstruowanym przecież przed wojną i przewidzianym do wdrożenia do produkcji w roku 1940. Ostatni samochód zachodni z silnikiem wywodzącym się z linii IFY F9 - DKW F102 - wypuszczono co prawda prawie równolegle (1964) z 353 (1965), ale już w 1966 zakończono jego produkcję. (Tak nawiasem mówiąc to on jest o wiele bardziej podobny do Warszawy 210 niż Wartburg).

DKW F-102

DKW F-102

Konstruktorzy z NRD już w 1972 próbowali zamontować w Wartburgu opracowany przez siebie silnik czterosuwowy 1600, jednak próby te nie były dobrze widziane przez Biuro Polityczne, a i podział pracy w ramach RWPG nie przewidywał produkcji takich silników przez NRD.

Dwusuwowe Wartbugi lepiej czy gorzej sprzedawały się na Zachodzie, ale na przykład w 1974 roku Wielka Brytania zabroniła sprowadzania samochodów z silnikami dwusuwowymi, czyli Wartburga Knight. Powoli odpadały też inne rynki - mało kto chciał kupować takie starocie nawet za niską cenę - w związku z tym wysychało kolejne źródło twardej waluty dla NRD. I skończyło się to oczywiście tak, że zostali bez kasy i bez gotowego nowszego modelu.

No i pozostało kupić jakiś silnik za granicą. Wybrano VW i silnik 1300 skonstruowany pierwotnie do VW Polo 86c. Z różnych przyczyn taktyczno-technicznych trzeba było go zainstalować poprzecznie (a nie jak dotychczasowy podłużnie), wymagało to znacznych i drogich przeróbek ramy podwozia. Z własnym silnikiem w 1972 byłoby znacznie prościej i taniej.

Zewnętrznie zmiany nie były duże, w praktyce zmienił się tylko przód i tył - zderzaki, lampy, atrapa.

Wartburg 1.3, NRD, 1988-1991

Wartburg 1.3, NRD, 1988-1991

Pamiętam premierę nowego Wartburga na jesiennych Targach Lipskich w 1988 (pisałem już o tym w notce z cyklu Żegnaj NRD). Próbowali robić pokaz w stylu zachodnim, ale wychodziła z tego totalna żena.

Wartburg 1.3, NRD, 1988-1991

Wartburg 1.3, NRD, 1988-1991

Najbardziej zmieniła się cena - wzrosła o około połowę, z ok. 20.000 M do ponad 30.000 M. I to była totalna katastrofa - w tych czasach nowe samochody kupowało się na przedpłaty z określonym terminem odbioru. Jeżeli ktoś był w trakcie wpłacania, to nagle musiał zacząć wpłacać (albo zbierać) o wiele więcej żeby zgromadzić cały wkład przez odbiorem samochodu. I nie dało rady przedłużyć wpłacania - rezygnacja z odbioru w wyznaczonym terminie powodowała przesunięcie się w kolejce mocno do tyłu i opóźnienie otrzymania samochodu o czas zupełnie nieprzewidywalny. Cała ta sprawa była z pewnością jednym z kamyczków w lawinie która pogrzebała NRD.

-----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

Dotyczy: , , , ,

Kategorie:DeDeeRowo

Skomentuj

Żegnaj NRD Extra: Wartburg 353 Tourist

Dziś na razie ostatni odcinek o samochodach z linii Wartburga - został jeszcze ten najnowszy, 1.3, ale jak dotąd nie mam jego zdjęć.

O Wartburgu 353 było już nawet dwa razy, raz o wersji eksportowej Knight, a drugi raz o ostatnich seriach z czarnymi pokryciami zamiast chromów. Dziś zdjęcia wcześniejszej wersji z chromami, a przy tym kombi.

Wartburg 353 Tourist, NRD

Wartburg 353 Tourist, NRD

Ten Wartburg był znowu oparty o ramę i silnik pochodzące z IFY F9, tu jednak zrobiono całkiem nowe zawieszenie. Spotkałem się w sieci z koncepcją że nadwozie 353 zostało przejęte z prototypu Warszawy 210, ale nie za bardzo w to wierzę. Może i był on trochę podobny, ale taki był styl tego czasu. Różnic jest zbyt dużo, mogę uwierzyć najwyżej w inspirację. Dla porównanie zdjęcie:

Warszawa 210

Warszawa 210 Źródło: Wikipedia Autor: Hubert Śmietanka vel Hiuppo

Wersja kombi, zwana Tourist, była całkiem zgrabna i miała naprawdę  duży bagażnik.

Wartburg 353 Tourist, NRD

Wartburg 353 Tourist, NRD

Na zdjęciu wnętrza widać jednak różnicę w porównaniu z poprzednim modelem. Tu nie ma już nic, zero ozdób, ordynarny plastik a i to oszczędnie (kupiłem filtr polaryzacyjny, teraz na zdjęciach przez szybę coś widać).

Wartburg 353 Tourist, NRD

Wartburg 353 Tourist, NRD

Zwraca uwagę bardzo duża powierzchnia przeszklona - dziś tak już się nie robi, dziś producenci nabijają katalogową objętość bagażnika wysoko prowadząc linię okien. Jednocześnie ze względu na aerodynamikę dach się ku tyłowi obniża i tylne okno wychodzi symboliczne.

Wartburg 353 Tourist, NRD

Wartburg 353 Tourist, NRD

-----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

Dotyczy: , ,

Kategorie:DeDeeRowo

6 komentarzy