Gdzieś między Polską a Niemcami, a szczególnie w NRD

Śladami NRD: Niech żyje mur!

Już od parunastu lat nie byłem w Berlinie dłużej niż przejazdem, w tym roku postanowiłem więc spędzić tam z rodziną parę dni w poszukiwaniu śladów NRD.

W latach 80-tych mur w Berlinie oczywiście stał, ale był przez mieszkańców wypierany ze świadomości. I to po obu stronach - zarówno po stronie wschodniej jak i zachodniej wszyscy starali się funkcjonować tak, jakby mur nie istniał. Potem, w latach 90-tych pozostałości po murze starano się jak najszybciej zlikwidować, zatrzeć, wolne miejsce po strefie niczyjej zabudować i o całej sprawie zapomnieć.

Dziś jest inaczej. Mur istnieje i jest wszechobecny. Po obu stronach. Ale już nie dzieli miasta, a wręcz przeciwnie - łączy wszystkich tłukących kasę na turystach.

W każdym kiosku z pamiątkami oprócz Trabantów

Trabanty jako pamiątka z Berlina

Trabanty jako pamiątka z Berlina

(dokładnie takiego Trabanta kupiłem sobie w początku lat 90-tych po prostu na stoisku z zabawkami w domu towarowym, wtedy nie miał on żadnych specjalnych konotacji) i pamiątek ogólnoberlińskich można kupić kawałki muru. Oczywiście oryginalne, najczęściej z certyfikatami autentyczności. Zaczyna się od pocztówek z plastikowymi puszeczkami w której tkwi kawałek betonu pomalowany z jednej strony jaskrawą farbą w sprayu. Za jedne 2,50 EUR. Dalej są kawałki różnej wielkości wprawione w stojak z akrylu, już od 4 EUR

Kawałki muru jako pamiątka z Berlina

Kawałki muru jako pamiątka z Berlina

i większe w pudełkach. Ale jak się na te kawałki okiem inżyniera patrzę, to specjalnie autentyczne to one nie są. Szanse na autentyczność to mają najwyżej te największe, to są rzeczywiście łupane kawałki betonu z wyblakłą farbą.

Kawałki muru jako pamiątka z Berlina

Kawałki muru jako pamiątka z Berlina

Te malutkie z pocztówek to płytki kilkumilimetrowej grubości wyglądające na kawałki tynku. Na pewno są robione tak, że w płaską formę wlewana jest zaprawa, po związaniu sprayowana farbą, a potem kruszona. Z tych kupujących takie rzeczy turystów to chyba mało kto zdaje sobie sprawę, że mur przewrócono 20 lat temu, a ostatnie jego segmenty zlicytowano gdzieś tak przed dziesięciu laty - świeże kolory farby na tych kawałkach nie mogą być autentyczne.

Inne pamiątki związane z murem to jak zwykle - koszulki, pocztówki, plakaty magnesy z motywami:

  • uciekający żołnierz
Żołnierz NRD ucieka podczas budowy muru

Żołnierz NRD ucieka podczas budowy muru

  • "You are leaving the american sector"
You are leaving the american sector - tablica na dawnym Checkpoint Charlie

You are leaving the american sector - tablica na dawnym Checkpoint Charlie

  • Trabant przebijający mur
  • Pocałunek Honeckera z Breżniewem.
  • mapka podziału Berlina w różnych wariantach.

I kasa leci. Ale pamiątki to jeszcze nie wszystko.

Na Friedrichstrasse, dawnym Checkpoint Charlie, stoi jeszcze budka od strony zachodniej. Przed nią leży zasłona z worków z piaskiem, po bliższym przyjrzeniu się widać że te worki są zaimitowane z betonu. Przy budce stoją ludzie poprzebierani za WOPistów i udają takich niezbyt dobrze (za przystojni i zbyt weseli są, na Niemców z NRD specjalnie nie wyglądają), nawołując do okazania paszportów albo zawartości kieszeni.

Dawny Checkpoint Charlie

Dawny Checkpoint Charlie

Stemplują też co się im podsunie średnią imitacją NRD-owskich stempli granicznych po 2 EUR od pieczątki (hurtem taniej). Jako że mam takie autentyczne w starym paszporcie mogłem mieć poczucie wyższości. No i oczywiście kilkanaście sklepów z pamiątkami, jeden przy drugim, segment muru i muzeum (tam akurat nie byłem).

Fragment muru koło dawnego Checkpoint Charlie

Fragment muru koło dawnego Checkpoint Charlie

W dawnym Berlinie Zachodnim zachodniej też sklep z pamiątkami przy sklepie z pamiątkami, ale jest też coś więcej. Na Kurfürstendammie zorganizowano coś w rodzaju muzeum o nazwie "The Story of Berlin".

Reklama przed wejściem do muzeum The Story of Berlin

Reklama przed wejściem do muzeum The Story of Berlin

Muzeum pokazuje, dość chaotycznie i wyrywkowo obrazki z historii Berlina, ale oczywiście najważniejsza jego część kręci się wokół muru. Szczegóły w jednym z następnych odcinków.

No i interes się kręci, turyści z całego świata walą drzwiami i oknami. Murowi niech będą dzięki.

Berlin, Niemcy

-----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

Dotyczy: , ,

Kategorie:DeDeeRowo

3 komentarze

Żegnaj NRD Extra: Pozostajemy przy pasmanterii, EVP

Dziś pozostaniemy przy pasmanterii. Kolejne zdjęcia NRD-owskich produktów.

Nici:

Nici z NRD, ok. 1978

Nici z NRD, ok. 1978

 

Nici z NRD, ok. 1978

Nici z NRD, ok. 1978

 

Nici z NRD, ok. 1978

Nici z NRD, ok. 1978

Nici były dostępne w dużym wyborze i ładnych kolorach, generalnie lepszych niż w Polsce.

Już w latach 70-tych można było kupić w NRD łatki do przyprasowania, wtedy w Polsce nieznane:

Łatki do prasowania z NRD, ok. 1978

Łatki do prasowania z NRD, ok. 1978

 

Łatki do prasowania z NRD, ok. 1978

Łatki do prasowania z NRD, ok. 1978

Tutaj nowsze opakowanie, już z połowy lat 80-tych. Ale rysunek ten sam. Na rysunku typowe NRD-owskie żelazko, całkiem zgrabne. Też miałem takie, było lekkie, stopa była aluminiowa, ale miało ono poważny problem. Obudowa była przykręcona do stopy paroma śrubami na środku, śruby były tak mocno dociągnięte że stopa robiła się wklęsła i przy prasowaniu żelazko dotykało podłoża tylko trzema rogami. Oczywiście prasować się nie dało. Próbowałem wymieniać w sklepie i wszystkie egzemplarze tak miały, pomogło dopiero popuszczenie śrub.

Łatki do prasowania z NRD, ok. 1985

Łatki do prasowania z NRD, ok. 1985

Łatki marki "Repatex" są nadal obecne na rynku, ale nie mam pojęcia na jakiej zasadzie. Czy jakaś firma z Zachodu kupiła tą nazwę, czy to kontynuacja działalności, czy też po prostu ktoś wykorzystał bezpańską nazwę.

Produkujące łatki zakłady VEB Lefatex chyba jednak już nie istnieją (tutaj zdjęcia jednej z fabryk, status "wyburzone"), nie udało mi się wyguglać czy zostały najpierw wykupione.

Istnieje jednak w części zachodniej firma Lefatex-Chemie GmbH, zajmująca się podobnymi rzeczami i przyznająca się do stosunkowo niedawnej zmiany nazwy. Może to oni kupili za bezcen oba znaki towarowe.

O tym kombinacie od nici, VEB Vereinigte Baumwollspinnereien und Zwirnereien, niewiele udaje się znaleźć. Zdaje się że jego części istnieją nadal, jedna jako Textilwerke Glauchau GmbH (chyba nawet nie mają strony w sieci), druga jako SBS CoreTech GmbH (EDIT 2015.05.04: domena zginęła z sieci)jest częścią Hof-Garn GmbH.

Przy okazji wyjaśnię często widoczny na zdjęciach skrót EVP. Stoi on zawsze przed ceną i oznacza "Einzelhandelsverkaufspreis" - czyli "cenę sprzedaży w handlu detalicznym". Ceny detaliczne na niemal wszystkich produktach były nadrukowane na stałe, podobnie zresztą jak w Polsce.

 

-----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

Dotyczy: ,

Kategorie:DeDeeRowo

3 komentarze

Żegnaj NRD Extra: Kombinat VEB Solidor

Po długiej przerwie wrócimy do NRD.

Przy zakupach w NRD-owskich domach towarowych jednym ze stoisk, które zwracały uwagę obywatela PRL-u było stoisko pasmanteryjne. W Polsce takie rzeczy były szare, bure, marne i w małym wyborze, natomiast takie stoisko w NRD nie różniło się specjalnie od stoiska w RFN, również wystrojem. I to mimo tego, że oferowano tam wyłącznie wyroby krajowe. Najważniejszym ich dostawcą był kombinat VEB Solidor, z główną siedzibą w Heiligenstadt.

Do VEB Solidor należało parę fabryk produkujących igły, szpilki, szydełka, druty (do robienia na drutach) i zamki błyskawiczne. A chyba i inne drobne elementy metalowe też, bo słyszałem o haczykach na ryby i podobnych artykułach.  Jak już pisałem, byłem w jednej z tych fabryk na tłumaczeniu - w VEB Nadelwerk Ichtershausen- i zwiedzałem razem z fachowcami z Polski produkcję. Fabryka była całkiem porządna, mimo że, jak zwykle w NRD, część budynków stała w ruinie. A budynki były zabytkowe, pochodziły jeszcze z XIX wieku.

Dawny Nadelwerk Ichtershausen

Dawny Nadelwerk Ichtershausen

Niestety nie udaje się mi wyguglać żadnych zdjęć fabryki z okresu NRD, a w moich zdjęciach też chyba nic nie mam.

Ale pogrzebałem w szufladach u rodziców i znalazłem sporo różnych produktów firmy Solidor.

Na przykład szpilki. Na zdjęciu: pudełko od szpilek firmy Solidor.

Opakowanie od szpilek firmy VEB Solidor

Opakowanie od szpilek firmy VEB Solidor

Szpilki były produkowane w dwu wariantach, z łebkami plastikowymi i szklanymi. Produkcja była zautomatyzowana, a drut na nie był importowany z Zachodu (powiedział to główny technolog żaląc się że część drutu zostaje jako odpad, więc tak było na pewno).

Na zdjęciu: Szpilki z łebkami szklanymi.

Szpilki firmy VEB Solidor, NRD, ok. 1978

Szpilki firmy VEB Solidor, NRD, ok. 1978

VEB Nadelwerk Ichtershausen produkował też igły do szycia ręcznego i maszynowego, ale również chirurgiczne i zaawansowane technologicznie igły do mikrochirurgii. Takich zdjęć oczywiście nie mam. Od technologa dowiedziałem się, jak się pokrywa igły galwanicznie żeby nie było śladów po elektrodach.

Na zdjęciu: Igły do maszyny do szycia.

Igły do maszyny do szycia firmy VEB Solidor, NRD, ok. 1978

Igły do maszyny do szycia firmy VEB Solidor, NRD, ok. 1978

Na zdjęciu: Igły do szycia ręcznego. Jak widać, część produktów firmy było dostępne również w Polsce.

Igły firmy VEB Solidor, NRD, ok. 1985, kupione w sklepie w Polsce

Igły firmy VEB Solidor, NRD, ok. 1985, kupione w sklepie w Polsce

Hitem były szydełka i druty do robótek. W wielkim wyborze - metalowe, plastikowe, z żyłką... Panie z Polski kupowały je masowo.

Opakowanie od drutów firmy VEB Solidor, NRD, ok. 1980

Opakowanie od drutów firmy VEB Solidor, NRD, ok. 1980

 

Opakowanie od drutów firmy VEB Solidor, NRD, ok. 1980

Opakowanie od drutów firmy VEB Solidor, NRD, ok. 1980

 

Opakowanie od drutów firmy VEB Solidor, NRD, ok. 1980

Opakowanie od drutów firmy VEB Solidor, NRD, ok. 1980

Zamki błyskawiczne produkowano w innej fabryce i tego nie widziałem. Ale w sklepach był dostępny duży wybór zamków w różnych kolorach i długościach, we wszystkich systemach - metalowe, plastikowe i z żyłką. Jak widać na zdjęciu, można było je kupić również w Polsce.

Zamki błyskawiczne firmy VEB Solidor, NRD, ok. 1985, kupione w sklepie w Polsce

Zamki błyskawiczne firmy VEB Solidor, NRD, ok. 1985, kupione w sklepie w Polsce

I jak zwykle pytanie standardowe: Jak po zjednoczeniu? Po zjednoczeniu zakłady Solidor w Heiligenstadt zostały sprywatyzowane i podzielone, ale istnieją nadal jako Solidor-Heuer GmbH. Ale nie robią już pasmanterii tylko kołki, spinacze, kółka do kluczy, okucia meblowe i budowlane itp.

VEB Nadelwerk Ichtershausen również przetrwał, ale robi już tylko igły chirurgiczne jako TNI Chirurgisches Nadelwerk GmbH. Zatrudnienie spadło z 800 ludzi w 1989 do 50. A około roku 1900 była to podobno jedna z największych fabryk igieł na świecie.

-----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

Dotyczy: , ,

Kategorie:DeDeeRowo

3 komentarze

Żegnaj NRD Extra: Trabant P50, Trabant 600

Byłem wczoraj na wystawie starych samochodów "LUFTHANSA Klassikertage" w Hattersheimie, między bardzo wieloma różnymi samochodami były też dwa pięknie utrzymane Trabanty.

Trabant 600 był produkowany krótko, tylko od 1962 do 1964.

Trabant 600, NRD, 1962-1964

Trabant 600, NRD, 1962-1964

 

Trabant 600, NRD, 1962-1964

Trabant 600, NRD, 1962-1964

 

Trabant 600, NRD, 1962-1964

Trabant 600, NRD, 1962-1964

 

Trabant 600, NRD, 1962-1964

Trabant 600, NRD, 1962-1964

Było to rozwinięcie wcześniejszej konstrukcji - Trabanta P50 z roku 1957. Zwracam uwagę na przeciwsłoneczną "przyłbicę".

Trabant P50, NRD, 1957-1962

Trabant P50, NRD, 1957-1962

 

Trabant P50, NRD, 1957-1962

Trabant P50, NRD, 1957-1962

 Dziś Trabanty są przedmiotem żartów, ale w momencie powstania te konstrukcje nie odbiegały tak bardzo od ówczesnego stanu techniki. Na przykład porównywalna konstrukcją zachodnioniemiecką był Goggomobil z roku 1955, sorry, ale ten Trabant P50 jest znacznie ładniejszy, ma większy (też dwusuwowy) silnik umieszczony z przodu, a nie z tyłu itd. Zastosowanie duroplastów zamiast blachy w konstrukcji nadwozia jest może i dyskusyjne, ale wtedy i na taką skalę było bezsprzecznie nowością.

Goggomobil T, 1955-1969

Goggomobil T, 1955-1969

 

Goggomobil T, 1955-1969

Goggomobil T, 1955-1969

 Wystawa trwa jeszcze dziś, jeżeli ktoś jest w okolicy to bardzo zachęcam. A swoją drogą ze zdjęć zrobionych tam zrobię jeszcze parę wrzutów.

-----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

Dotyczy: , , , , ,

Kategorie:DeDeeRowo

10 komentarzy

Żegnaj NRD Extra/Update: Plan Lipska

Do odcinka 4 dodałem skan okładki planu Lipska.

Plan Lipska, NRD, ok. 1980

Plan Lipska, NRD, ok. 1980

Trudno dokładnie powiedzieć z którego roku pochodzi, kupiłem go w 1984 w jakiejś księgarni w Polsce, mógł trochę tam leżeć bo papier już wtedy nie wyglądał zbyt świeżo. Na stronie tytułowej widzimy przede wszystkim symbol Targów Lipskich a poniżej sylwetki głównych atrakcji turystycznych Lipska - pomnika Bitwy Narodów, Nowego Ratusza, Starego Ratusza, uniwersytetu. Ostatniej sylwetki nie mogę zidentyfikować.

Plan kosztował dwie marki NRD (2.00 w prawym, górnym rogu).

-----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

Dotyczy:

Kategorie:DeDeeRowo

6 komentarzy

Żegnaj NRD Extra: Garnek do mleka

Garnki produkcji NRD to temat sam w sobie, dziś o garnkach do gotowania mleka:

Garnek do mleka, NRD, ok. 1978

Garnek do mleka, NRD, ok. 1978

Garnek ma podwójne ścianki, pomiędzy nie wlewamy wodę, a do środka mleko. Dzięki temu mleko nie przypali się ani nie wykipi. Gwizdek sygnalizuje zagotowanie się wody. Takie garnki produkowano w NRD w dwóch czy trzech rozmiarach, bez żadnych zmian przynajmniej od połowy lat 70-tych. Pokazany egzemplarz pochodzi właśnie z tego okresu. W końcu lat 80-tych pojawiła się wersja emaliowana z zewnątrz na brązowo.

Garnek do mleka

Garnek do mleka Źródło: eBay Nr aukcji: 200437299863

Istniała chyba też wersja rondelkowa - niska z prostym uchwytem, ale tego tak dokładnie nie pamiętam. Rzecz działała dobrze i była masowo przywożone do Polski przez robotników. W zasadzie nie jest to nic szczególnego, ale w Polsce nawet dziś nie wszyscy znają takie urządzenie.

-----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

Dotyczy: ,

Kategorie:DeDeeRowo

2 komentarze

Żegnaj NRD (32a): Tranzyt RFN – Berlin Zachodni

Blogokomentator int_01 zadał pytanie na temat o którym nie pomyślałem pisząc cykl o NRD. Temat jest ciekawy, warty osobnej notki. Ale najpierw pytanie:

int_01

"Do tematu dróg i transportu wszedłem nieprzypadkowo, bo chciałbym zapytać jak dokładnie wyglądał transport z RFN do Berlina Zachodniego? Wiem w skrócie, że można tam było się dostać bodaj trzema autostradami A4, A9 (z Monachium) i A24 (z Hamburga) oraz samolotem. Berlin Zachodni jak wiadomo częścią Zachodnich Niemiec nie był. Czy osoba chcąca np.pojechać tam samochodem musiała przejść przez kontrolę graniczną (paszport)? Czy autostrady tranzytowe na terenie NRD były niedostępne dla wschodnich Niemców? Chodzi mi o to, czy na tych autostradach szybkie Mercedesy i BMW kontrastowały z pyrkotem Trabantów i Wartburgów, czy może skrzyżowania tych arterii z innymi drogami przebiegały w taki sposób, że nie dało się na "Transit Autobahn" wjechać (strzeżony wiadukt nad autostradą/tunel pod nią, zasieki drutów kolczastych)? Ciekaw jestem jak te autostrady były pilnowane przed ludźmi z NRD. Wiadomo -każdy wiedział w jak zamożnym kraju żyli bracia z Zachodu, ale chyba oficjalna propaganda głosiła istnienie tam "imperializmu i zacofania", więc chyba Niemiec z NRD jednak nie miał dostępu do widoku zachodnich kapitalistycznych "fur" (a co za tym idzie kontaktu, nawet słownego z rodakiem z RFN). Jak to było? 🙂 Czy autostrady te na tych sporych odcinkach na terenie "DDR-owa" były dobrze "wyposażone" w atrakcje takie jak przydrożne restauracje, stacje paliw, telefony, serwisy napraw i inne rzeczy spotykane w cywilizowanym świecie?"

 

Dzisiejszą notkę zilustruję skanami NRD-owskiego atlasu samochodowego z początku lat 70-tych, pokazany stan datowany jest na październik 1970.

Atlas samochodowy z NRD

Atlas samochodowy z NRD

Zacznijmy od tego, że tranzyt przez NRD dotyczył nie tylko trasy RFN-Berlin Zachodni. Tym samym przepisom i zasadom podlegał również na przykład obywatel polski jadący z Polski do RFN albo Berlina Zachodniego. Paszport oczywiście musiał być (zachodnioberlińczycy pokazywali dowód osobisty), kontrola paszportowa i celna również. Przy wjeździe do NRD do paszportu wbijano stempel z datą i godziną wjazdu, przy wyjeździe sprawdzano ile przejazd trwał. Jeżeli zbyt krótko to kończyło się to mandatem za przekroczenie prędkości, jeżeli wyraźnie zbyt długo to trzeba się było gęsto tłumaczyć, przedstawiać rachunki z knajpy przy autostradzie itp.

Umowę o ruchu tranzytowym przez NRD zapewniającą tranzyt bez przeszkód podpisano dopiero w 1971 roku - mapy na skanach pokazują stan wcześniejszy, W umowie tej NRD zrzekała się części praw w odniesieniu do ruchu tranzytowego, na przykład prawa do aresztowania osób poszukiwanych przez policję.

Przejazd odbywał się ogólnodostępnymi autostradami, jednak samochody jadące tranzytem nie miały prawa z niej zjechać, ani nawet na dłużej zatrzymać. Oczywiście obywatele RFN i NRD mogli się (mogli w sensie können, a nie dürfen) zetknąć na parkingach i stacjach benzynowych na autostradzie, dlatego też parkingi te były pod stałą obserwacją Stasi. Więc mało kto się na tych parkingach z rodziną z RFN umawiał, lepiej było się nawet do tych z zachodu nie zbliżać - po co komu niepotrzebne problemy. Podobno Stasi używało do patrolowania autostrad i parkingów zachodnich samochodów z zachodnimi rejestracjami, można było je rozpoznać po nieaktualnych naklejkach przeglądu rejestracyjnego i badania spalin.

Zachodnie wozy wcale nie śmigały wyprzedzając Wartburgi i Trabanty - na NRD-owskich autostradach obowiązywało generalne ograniczenie prędkości do 100 km/h a oprócz tego policja często stawiała ograniczenie na przykład do 60 km/h na prostej drodze i radarowała z nastawieniem na podróżnych z Zachodu. Mandaty kasowali w markach zachodnich po kursie oficjalnym 1:1. A tak poza tym to autostrady były w tak złym stanie, że lepiej było nie jeździć po nich zbyt szybko. Pamiętam na przykład w 1990 jechaliśmy busem po towar, poprzedniego dnia bus był w warsztacie, tam zdejmowali mu zbiornik paliwa (nie pamiętam już dlaczego), Przy zakładaniu go z powrotem nie założyli podkładek sprężystych, na sklawiszowanej autostradzie śrubki się poluzowały i zbiornik poleciał na ulicę w środku Berlina Zachodniego. Polała się ropa i za chwilę wjechał nam w tył samochód (zresztą rzęch na tymczasowej rejestracji). Przejeżdżająca przypadkiem straż pożarna od razu się zatrzymała, zebrała ropę z ulicy i bez jakichkolwiek pytań pojechała dalej. Ale jak jest wypadek z udziałem obcokrajowców to bez policji się nie obejdzie, zwiedziliśmy więc zachodnioberliński komisariat. Było czysto i porządnie, ale bogactwem nie śmierdziało. Papierosami zresztą też nie i to była największa różnica w stosunku do komisariatu w Polsce.

Co do przydrożnych restauracji to nie było z tym zbyt dobrze. Na przykład na 110 kilometrowym odcinku obecnej A11 od Berliner Ringu do granicy w Kołbaskowie były jedna stacja benzynowa (w tym samym miejscu jest do dziś, ale zbudowana od nowa) i jedna przydrożna restauracja, jeszcze z lat 30-tych - po tej nie ma już nawet śladu. Pierwotnie była to stacja benzynowa, chyba standardowa, bo identyczna istnieje do dziś po stronie polskiej przy zjeździe na Kołbaskowo. Drugą taką widziałem kilka lat temu na przebudowanym już odcinku w Polsce, koło Wrocławia. Obie były już mocno popsute przebudowami, którąś można by jednak zostawić jako zabytek. Bo w Niemczech to chyba już nie ma takiej ani jednej. (POPRAWKA: miasto-masa-maszyna podesłał link do zdjęcia standardowej stacji benzynowej w stanie oryginalnym na A12, jednak ta restauracja na A11 była trochę inna)

Przy okazji ciekawostka. O ile te stacje benzynowe wyglądały na standardowe, o tyle każdy wiadukt i most - przynajmniej na A11 - był inny. Podobno każdy z nich był pracą dyplomową jakiegoś studenta, każdy musiał być inny żeby od siebie nie ściągali.

Stacje benzynowe należały do NRD-owskiego odpowiednika CPN-u - firmy Minol, a restauracje prowadziła Mitropa - odpowiednik naszego Warsu. Serwisów przy autostradzie nie było, ale przecież i teraz nie ma. Serwis nie może być bezpośrednio przy autostradzie, bo po autostradzie nie wolno holować pojazdów (najwyżej do najbliższego zjazdu). Natomiast już wtedy istniała sieć telefonów alarmowych, działały (raz w grudniu 1989 musiałem niestety skorzystać).

Istniał też jeden przydrożny motel, jeszcze przedwojenny - przy Hermsdorfer Kreuz (skrzyżowanie A4 z A9), ale o nim pisał już WO, więc nie będę się powtarzał tylko zalinkuję.

Autostrady w NRD, stan na początek lat 70-tych XX wieku

Autostrady w NRD, stan na początek lat 70-tych XX wieku

Na zdjęciu powyżej widoczna jest sieć głównych dróg w północnej części NRD w roku 1970. Zwracam uwagę na nie zamknięty od północy i zachodu Berliner Ring i brak dzisiejszej A24 Berlin-Hamburg. Autostrada ta była planowana jeszcze przed wojną, wykonano nawet część wiaduktów i inne prace przygotowawcze, ale budowę jej rozpoczęto na dobre dopiero po podpisaniu prorozumienia o ruchu tranzytowym, w roku 1972, a do użytku oddano ją dopiero w 1982 roku. Autostrada ta była wyraźnie zorientowana na tranzyt i nie miała zbyt wielu zjazdów - gdy raz, koło 1995 przez pomyłkę na nią skręciłem to zawrócić udało mi się dopiero po pięćdziesięciu kilometrach.

Autostrady w NRD, stan na początek lat 70-tych XX wieku

Autostrady w NRD, stan na początek lat 70-tych XX wieku

W południowej części NRD prawie nic nowego nie zbudowano. No może poza połączeniem A4 za Eisenach z granicą i podobnymi drobiazgami.

RFN płaciło poważne pieniądze na utrzymanie i rozbudowę autostrad tranzytowych, Wikipedia mówi o 2,2 miliarda DM. Dodatkowo podróżni z RFN musieli płacić za myto i wizy tranzytowe, wydatki te były zwracane im przez rząd RFN. Była to bardzo poważna pozycja w budżecie NRD.

Ale tranzyt odbywał się nie tylko autostradami. Duża część tranzytu szła koleją. Pociągi tranzytowe mogły zatrzymywać się tylko w zaplanowanych miejscach - pociąg był wtedy pilnowany przez policję. Nie tylko żeby nikt nie wsiadł - również żeby nikt się nie schował gdzieś pod wagonem. Ryzyko takie istniało zawsze gdy pociąg się zatrzymał - zapewnienie, żeby pociąg nie zatrzymał się w nieplanowanym miejscu nawet przez chwilę było dużym wyzwaniem dla NRD-owskiego dozoru ruchu.

Pozostała jeszcze poruszona w pytaniu kwestia  "imperializmu i zacofania", Jak już pisałem w jednym z pierwszych odcinków propaganda NRD mogła głosić co chciała, większość obywateli i tak mogła porównać głoszone hasła z obrazem RFN pokazywanym w zachodniej telewizji. Pytać osobiście nie było trzeba. Natomiast "zacofanie" dotyczyło marksistowsko-leninowskich koncepcji ustrojów społecznych, według których kapitalizm był w stosunku do komunizmu zacofany z definicji. Nikt nie twierdził że zacofanie to dotyczyć miało zamożności społeczeństwa RFN, oni unikali bezpośredniego porównania poziomu życia w NRD i RFN mierząc się raczej z Włochami.

-----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

Dotyczy: , , ,

Kategorie:DeDeeRowo

6 komentarzy

Żegnaj NRD Extra: Tylko z zaproszeniem

W latach 70-tych mieszkańcy strefy nadgranicznej mogli pojechać do NRD po prostu na dowód osobisty. Fajnie było, ale się skończyło wraz z nadejściem Solidarności. Oficjalnym powodem zamknięcia granicy była (jak już pisałem) pryszczyca, jednak prawdziwa przyczyna była oczywista. Do tego masowo kupujące dotowane artykuły Polacy byli poważnym obciążeniem budżetu państwa, więc każdy pretekst był dobry. Od tego czasu można więc było jeździć tylko służbowo, albo na zaproszenie.

Zaproszenie do NRD, 1989

Zaproszenie do NRD, 1989

Zaproszenie trzeba było potwierdzić na policji, podobnie jak w Polsce komenda nie była sympatycznym miejscem. Duch państwa policyjnego był tam szczególnie dobrze wyczuwalny.

Zaproszenie do NRD, 1989

Zaproszenie do NRD, 1989

Zwracam uwagę, na identyfikator osoby (Personenkennzahl, PKZ) - w NRD już wtedy mieli w powszechnym użyciu odpowiednik numeru PESEL, wpisany od razu do ich dowodów osobistych. W Polsce w dowodach (tych nowszych, miękkich) było wtedy już miejsce na PESEL, ale jeszcze wcale nie u wszystkich był on wpisany. Drugą ciekawostką jest stempel polskiego banku - na zaproszenie można było wymienić złotówki na marki NRD, ale ile to już nie pamiętam.

-----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

Dotyczy: ,

Kategorie:DeDeeRowo

4 komentarze

Żegnaj NRD Extra: Robot kuchenny Polyfix

Mam ostatnio bardzo dużo roboty, ale parę minut na notkę jakoś wygospodaruję.

Jak już pisałem, w NRD robiono sporo bardzo przyzwoitego sprzętu gospodarstwa domowego. Jedną z bardziej popularnych konstrukcji był ręczny robot kuchenny Polyfix/Multifix produkcji AKA Electric.

Robot kuchenny Polyfix - pudełko

Robot kuchenny Polyfix - pudełko

Na zdjęciach model Polyfix, Multifix różnił się od niego praktycznie tylko brakiem otworów wentylacyjnych. Co w sumie nie było takie złe - wylatujące z nich powietrze potrafiło zdmuchnąć rozsypaną mąkę na podłogę. Użytkownicy modelu Multifix nie donosili o przegrzewaniu się urządzenia, więc w sumie Multifix był lepszy.

Robot kuchenny Polyfix

Robot kuchenny Polyfix

Jak widać konstrukcja jest całkiem klasyczna, ale rzecz zaprojektowana jest całkiem zgrabnie. Może się nie znam na designie, ale spokojnie kupiłbym tak wyglądające urządzenie nawet dziś. Podobne urządzenia produkcji Zelmera (ale i inne AKA Electric) najczęściej nie były zbyt piękne.

Robot kuchenny Polyfix

Robot kuchenny Polyfix

Do zestawu dołączona była końcówka zamieniająca urządzenie w ręczny blender.

Robot kuchenny Polyfix z miską do mieszania ciasta

Robot kuchenny Polyfix z miską do mieszania ciasta

Do Polyfixa można było dokupić wyposażenie dodatkowe. Bardzo pożyteczny był stojak z miską do mieszania ciasta. Miska napędzana była układem kół zębatych. To było niezłe, trzeba było tylko pamiętać o zablokowaniu urządzenia w pozycji opuszczonej.

Był też do kupienia stojak zamieniający Polyfixa w robota stacjonarnego. Zestaw o nazwie Varioblock zawierał oprócz bloku z przekładnią maszynkę do mięsa, obrotowe tarki i otwieracz do konserw. Miałem taki zestaw, jednak wylądował on w śmieciach przed przeprowadzką do Niemiec, niestety nie mam żadnego swojego zdjęcia. "Pożyczyłem" więc jakieś z aukcji na eBayu (poszło za 42,49 EUR! Znowu żałuję, że coś wyrzuciłem!).

Varioblock do robota Polyfix

Varioblock do robota Polyfix Źródło: eBay Nr aukcji: 110463801545

To urządzenie nie było jednak zbyt dobre, zwłaszcza polipropylenowy korpus tarki był zbyt miękki. Nie rozbierałem przekładni, ale prawdopodobnie elementy przeniesienia napędu były oparte o plastikowe wsporniki obudowy i miały problemy z osiowością. Ogólnie to ten kawałek im nie wyszedł.

Przy szukaniu w sieci przypomniałem sobie jeszcze inne kawałki. Na zdjęciu (znowu "pożyczonym") Multifix, miska do ciasta, tarka do warzyw i mikser. Mikser miałem, ośka była słabo uszczelniona i kilka kropel płynu zawsze przeciekło. O tarce nic nie potrafię powiedzieć.

Robot Multifix z wyposażeniem

Robot Multifix z wyposażeniem Źródło: eBay Nr aukcji: 200403708871

I znowu "pożyczka" - przystawka do krojenia warzyw. Nie kupiłem, bo długa, niecentrycznie obciążona oś nie budziła zaufania.

Przystawka do krojenia warzyw do robota Polyfix

Przystawka do krojenia warzyw do robota Polyfix Źródło: eBay Nr aukcji: 160395274602

-----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

Dotyczy: ,

Kategorie:DeDeeRowo

9 komentarzy

Żegnaj NRD Extra: Wstąp do Wojsk Ochrony Granicy

No wstąp! Będziesz jeździł Trabantem cabrio!

Ogłoszenie werbunkowe, NRD, 1981

Ogłoszenie werbunkowe, NRD, 1981

Ogłoszenie jest z listopada 1981 roku, opublikowane w modelarskim czasopiśmie Modellbau Heute.

-----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

Dotyczy: , ,

Kategorie:DeDeeRowo

Skomentuj